„Nie trzeba się obrażać, wyciągać armat i robić horrorów”

Czarujące uśmiechy, błysk reflektorów i śmiech widzów zebranych w sali. Teatr Varieté zaskakuje publiczność nie tylko barwnymi kostiumami, ale też rozrywkowym repertuarem na najwyższym poziomie. Jeszcze w tym miesiącu krakowianie będą mogli zobaczyć premierę nowej produkcji, podczas której wrócimy do czasów znakomitego kabaretu.

Najmłodsza krakowska scena Teatru Varieté wystawia przedstawienia od dwóch lat. Pierwszym spektaklem był musical  „Legalna Blondynka”, który został po raz pierwszy wystawiony w Polsce. Od momentu prapremiery, która miał miejsce 31 maja 2015 r. sztuka została wystawiona 85 razy. Reżyserem spektaklu jest Janusz Józefowicz, a rolę szalonej blondynki Ellen Woods odrywa Barbara Kudej-Szatan oraz Natasza Urbańska. Na castingach przesłuchano około 500 osób.

– Uparłem się, aby spektaklem inauguracyjnym był musical, który nigdy nie był w Polsce grany. Ludzie mówili, że to nie wyjdzie, że lepiej zrobić kabaret. Ja czułem i uparłem się na „Legalną” i okazało się, że ten spektakl został uznany za najbardziej popularny w Krakowie i wygraliśmy plebiscyt „Złota Maska”- mówi dyrektor teatru Janusz Szydłowski (na zdjęciu u góry).

Obecnie Teatr Varieté pracuje nad nową produkcją „Powróćmy do dawnych lat”, która ma mieć premierę 27 maja. Dawniej w tym samym budynku mieścił się Kinoteatr Związkowiec, gdzie występowali kabareciarze z Krakowskiego Teatru Satyryków. To właśnie przedwojenna rozrywka i kabarety stały się inspiracją do powstania nowego spektaklu.

– To był świetny okres dla kabaretu. Julian Tuwim czy Jan Sztaudynger pisali rzeczy uniwersalne. Niektóre teksty są takie, jakby powstały wczoraj – mówi aktor Tadeusz Huk.

Tadeusz Huk w spektaklu „Dziewczyna z plakatu”

W „Powróćmy do dawnych lat” oprócz Huka zagrają również inni znani i świetni aktorzy. Jerzy Trela zagra rolę, w której do tej pory nikt go nie widział. Anna Polony będzie śpiewać „Nikt, tylko ty”. – Wielcy artyści dramatyczni ukażą swoje ukryte oblicze, które zostanie odkryte za pomocą kabaretu literackiego – mówi Szydłowski.

„Powróćmy do dawnych lat” będzie świetną okazją dla młodych osób, by zapoznać się z kulturą, która już przeminęła. Z kolei osoby starsze będą mogły sobie przypomnieć lata świetności kabaretów. Wszystko z uśmiechem, lekkim dowcipem i przede wszystkim klasą.

– To tęsknota za pewną kulturą. Oczywiście, dawniej też były różne spory. Chodzi o przypomnienie, że można robić coś z klasą. Nawet jeśli się kogoś obrzuca błotem, to niekoniecznie trzeba to robić w sposób jeden do jednego. Nawet jeśli coś do kogoś mamy, to można z nim walczyć o swoje przekonania i swoje argumenty, ale nie trzeba się obrażać, wyciągać armat i robić horrorów. To wszystko się zaczyna robić paranoicznie chore. Przynajmniej w kabarecie można rozmawiać inaczej, z klasą. Takim językiem posługiwali się na przykład Jeremi Przybora, a później Wojciech Młynarski czy Jonasz Kofta – przekonuje Huk.

(js, lm)

Zdjęcia: Teatr Variete / Facebook

Zobacz także