Urzędnicy się nie popisali! Zawiedzione dzieci zostały na lodzie

Zapowiadało się jak w podręczniku – zamknięcie wraz z nadejściem zimna, następnie prace, ale zabrakło najważniejszego, czyli kropki „i”. – To po co oni to wszystko w ogóle rozkopywali? – żali się nasz Czytelnik.

Chodzi o plac zabaw przy ul. Konecznego, na Żabińcu, który wiosną i latem tętnił życiem. Zawsze było tam pełno dzieciaków, a po dobudowaniu kilkunastu bloków momentami pękał w szwach. Do huśtawek kolejki, w piaskownicy tłok, a na zjeżdżalni jak na jakimś taśmociągu. Słowem – miejsce zabawy dziesiątek dzieci.

Gdy zrobiło się chłodniej i dzieci rzadziej wychodziły na zewnątrz, plac zabaw zamknięto i zaczął się remont. Czasem kręciła się tam koparka, czasem kilku robotników. – Zastanawialiśmy się, czy nie mogliby zacząć trochę później, w końcu jesienią też dziecko mogłoby skorzystać z huśtawki. Uznaliśmy jednak, że może jednak lepiej, żeby zaczęli wcześniej i oddali na czas – pisze pan Piotr.

A czas nadszedł teraz. I co? I huśtawek nie ma, piaskownicy także, po karuzeli ani śladu. I co najgorsze – obecnie nie odbywają się tam żadne prace (!),  a plac zabaw jest ciągle zamknięty. –

I to akurat teraz, gdy od dobrych kilkunastu dni dzieci całe dni chcą spędzać na zewnątrz. I gdzie my mamy z nimi pójść? Czy naprawdę nie można było prac rozplanować w taki sposób, żeby były gotowe np. z końcem marca? – żali się pan Piotr.

W poniedziałek zadaliśmy to pytanie Zarządowi Zieleni Miejskiej, który zajmuje się krakowskimi placami zabaw. We wtorek zadzwoniliśmy jeszcze raz, by dowiedzieć się, czy coś w tej sprawie ustalono. Zamiast tego usłyszeliśmy, że „inspektorzy mają miesiąc na odpowiedź na takie pytanie”.

Skoro przez miesiąc będą skrobali trzy zdania, to aż strach pomyśleć, ile będą jeszcze remontowali. 

Dawid Nizioł

zdjęcie tytułowe / fot. KRKnews

Zobacz także