W Krakowie powstało miejsce do ładowania aut elektrycznych. Plany są ogromne

– Mamy świadomość, że nie tylko wyważamy wiele zamkniętych drzwi, ale również będziemy poddawani krytyce. Ważne, żeby była ona konstruktywna. Z czasem dla wszystkich stacje ładowania będą codziennością, do której będziemy przyzwyczajeni – mówi w wywiadzie dla KRKnews Krzysztof Klimczak,  prezes krakowskiej firmy Smart City Polska.

O elektromobilności i car sharingu z Krzysztofem Klimczakiem rozmawia Michał Janota.

KRKnews: Oddaliście do użytku pierwszą stację ładowania samochodów elektrycznych realizowaną w porozumieniu z miastem, dostępną pod nazwą Altilium. Według pierwszych informacji planowaliście oddanie sieci w połowie roku, a mamy październik. Skąd takie opóźnienia?

Porozumienie z miastem Kraków dotyczące współpracy podpisaliśmy jeszcze w lipcu ubiegłego roku, zaplanowaliśmy uruchomienie stacji zasilanych z sieci miejskiej, wyznaczyliśmy lokalizację stacji i w styczniu tego roku pojawiła się ustawa o elektromobilności nakładająca obowiązek zasilania stacji z sieci lokalnych operatorów, czyli w naszym przypadku Tauronu. Znaleźliśmy się w punkcie wyjścia, ponownie określiliśmy lokalizacje, zweryfikowaliśmy możliwość ich zasilenia i rozpoczęliśmy procedowanie wszystkich niezbędnych pozwoleń. W międzyczasie ustawa została znowelizowana i zniknął z niej zapis o obowiązku podłączenia stacji do Tauron.

Ale chyba już niczego nie zmienialiście?

Nie, prace były zbyt zaawansowane, zresztą nikt nie zagwarantuje, że w przyszłości nie wróci pierwotna koncepcja. Niestety zarówno my jak i urząd miasta, z którym byliśmy przez cały czas w kontakcie nie przewidzieliśmy jak bardzo skomplikowany będzie to proces. Przepisy obowiązywały, ale w wielu obszarach ich przełożenie na rzeczywistość było prawdziwą męką. Blisko pięć miesięcy poszukiwaliśmy z ZIKiTem formy prawnej pozwalającej lokalizować stacje w pasie drogowym. O trudnościach formalnych, jakie stoją przed tą branżą świadczy najlepiej fakt, że dopiero teraz w ministerstwie energii finalizują się prace nad wymaganiami, jakie mają spełniać stacje.

To właśnie to było największym problemem?

Tak, jedną rzeczą jest postawić stację na działce prywatnej, np. pod marketem, inną w przestrzeni publicznej, tym bardziej w centrum Krakowa. Pomijając potrzebę uzyskania zgody konserwatora zabytków dla każdej lokalizacji oddzielnie, pozostawał jeszcze miejski plastyk, wydział geodezji i wreszcie – najtrudniejsze – uzgodnienia z istniejącymi sieciami.

Istniejącymi sieciami?

Mało kto zdaje sobie sprawę, że pod naszymi stopami wije się prawdziwy labirynt kabli i rur, począwszy od gazu, wody czy wreszcie łączy telekomunikacyjnych. Znalezienie miejsca, w którym dodatkowa instalacja nie koliduje z już istniejącymi graniczy z cudem. Najlepiej obrazują to zresztą liczby, z pierwotnych 100 lokalizacji, po weryfikacji przez Tauron okazało się, że jedynie na 43 z nich wystarczy mocy by je zasilić, w kolejnych krokach zostało ich 24, głownie ze względów technicznych.

Po oddaniu stacji pojawiły się głosy, że stacja zajmuje miejsce, utrudniając poruszanie się pieszym.

Tak, część miejskich aktywistów podnosi, że po postawieniu stacji zawężył się ciąg pieszy, tymczasem zgodnie z wymaganiami, jakie postawił przed nami ZIKiT jesteśmy zobowiązani do zachowania 1,5 metra odległości, wolne miejsce wynosi tymczasem ponad 1,70, tym bardziej że sama stacja stoi w ciągu zieleni między dwoma drzewami. Przy każdej lokalizacji staramy się postawić stację tak, żeby zajmowała jak najmniej miejsca na chodniku, ale równocześnie, żeby ułatwić korzystanie z niej kierowcom samochodów elektrycznych. W części lokalizacji, gdzie jest największy deficyt miejsc postojowych, po spotkaniu z Przewodniczącym Rady Dzielnicy I Panem Tomaszem Darosem, będziemy montować stacje jednostanowiskowe.

Jednostanowiskowe?

Przeznaczone do ładowania jednego samochodu. Standardowo stacje wyposażone są w gniazdo i kabel zasilający pozwalające zasilić dwa samochody z mocą 22 kW jednocześnie. Stacje stanowiskowe posiadają jedynie gniazdo i pozwalają ładować tylko jeden pojazd.  To wyraz kompromisu, tam gdzie nie ma warunków, lub deficyt miejsc postojowych jest najmniejszy. Jesteśmy otwarci na głosy mieszkańców, to w końcu im ma służyć ta infrastruktura. Obecnie jednym z podstawowych powodów, dla których rezygnuje się z zakupu samochodu elektrycznego jest brak infrastruktury do ich ładowania, a im większa ich liczba tym mniej zanieczyszczeń. To przecież ważny element walki ze smogiem. Wydaje się, że dla wszystkich jest jasne, że nie da się walczyć z zanieczyszczeniem powietrza bez rozwoju transportu zeroemisyjnego. Stąd ułatwienia dla „elektryków”, zwolnienia z opłat za postój w strefie czy możliwość poruszania się buspasami.

Oczywiście, to wszystko wymaga wyważenia, ale warto pamiętać, że nie da się rozwijać elektromobilności bez rozwoju związanej z nią infrastruktury do ładowania samochodów elektrycznych. Mamy świadomość, że jako pierwsi, którzy podjęli się takiego wyzwania, nie tylko wyważamy wiele zamkniętych dotąd drzwi, ale również będziemy poddawani krytyce. Ważne, żeby była ona konstruktywna. Z czasem dla wszystkich nas stacje ładowania będą codziennością, do której będziemy przyzwyczajeni.

Mieliśmy okazję zobaczyć waszą stację. Robi ona wrażenie, ale czy musi być tak duża?

Przede wszystkim pragnę zaznaczyć, że zgodnie z ustawą o elektormobilności to prywatne firmy, takie jak nasza, mają budować sieci stacji ładowania. To rozwiązanie ma na celu stworzenie nowego rynku, na którym mogą być aktywne polskie firmy. Przygotowując ten projekt długo szukaliśmy optymalnego rozwiązania, pozwalającego maksymalnie obniżyć opłaty związane z ładowaniem samochodów, tak żeby zachęcić do korzystania z tej formy transportu i promować elektromobilność. Oczywiście na polskim rynku dostępnych jest wiele gotowych rozwiązań, ale zastosowanie stacji, która jedynie umożliwia ładowanie samochodów oznacza, że cały ciężar finansowy związany z jej montażem, a nie jest on mały, spada na barki użytkowników, znacząco podnosząc cenę związaną z ładowaniem.

Szukaliśmy sposobu by te ceny obniżyć, i wraz z podkrakowską firmą PRE Edward Biel udało nam się od podstaw stworzyć rozwiązanie, które poza ładowaniem samochodów pozwala również emitować reklamy. W efekcie opłaty związane z samym ładowaniem mogą być znacząco niższe.

Ile będzie więc kosztować ładowanie na waszych stacjach?

W pierwszych dwóch tygodniach stacja jest dostępna nieodpłatnie, chcemy zachęcić użytkowników do korzystania, ale również do zgłaszania uwag i propozycji ulepszeń. Jedną z nich już wdrożyliśmy i wykorzystamy w kolejnych lokalizacjach. Niemniej miasto naciska, by cenę ograniczyć jedynie do kosztów energii i eksploatacji, szukamy również z Tauron rozwiązań pozwalających obniżyć ceny energii, ale według pierwszych obliczeń cena powinna wynosić około 80 groszy za kilowat.

Jakie plany na przyszłość, kiedy możemy spodziewać się całej sieci i co z projektem elektrycznego car sharingu?

Do końca miesiąca planujemy rozpocząć prace w dwóch kolejnych lokalizacjach przy ul. Radziwiłłowskiej i ul. Rajskiej, a do końca roku oddać łącznie 24 stacje ładowania. W przyszłym roku będziemy kontynuować prace, by osiągnąć wymagane ustawą dla Krakowa 210 punktów ładowania dostępnych na całym obszarze miasta. Jeśli chodzi o projekt car sharingu to jest on nadal aktualny, niemniej jego wdrożenie wymaga uruchomienia minimum 15 stacji ładowania, tak by zasilić funkcjonujące w pierwszym etapie pojazdy. Mamy nadzieję, że działania w tym zakresie sprawią, by Kraków stał się stolicą polskiej elektromobilności.

Rozmawiał Michał Janota

 

Zobacz także