W krakowskim klubie miała dostać pigułkę gwałtu! Monitoring wyparował, szpital i policja są bezradne

fot. Foter.com

To miała być przyjemna noc, ale zakończyła się wstydem i frustracją. Nasza czytelniczka udała się do jednego z krakowskich klubów w okolicy Rynku Głównego, by miło spędzić czas ze znajomą. Spotkanie zakończyło się atakami paniki, problemami z mową oraz silnymi zawrotami głowy. Najprawdopodobniej ktoś dodał dziewczynie do napoju pigułkę gwałtu!

Wszystko zaczęło się wieczorem 27 czerwca. Po spożyciu napoju dziewczyna bardzo źle się poczuła i zaczęła mieć silne zawroty głowy. Postanowiła wrócić do domu i – jak twierdzi – nic nie pamięta z tej nocy. Miała ataki paniki, uderzenia gorąca i dreszcze, stany lękowe czy problemy z mową.

Na drugi dzień ofiara opowiedziała o tej przykrej sytuacji znajomemu, który postanowił namówić ją do pójścia do szpitala i na policję.

Czy to „będzie nauczka”?

Kobieta razem ze znajomym udała się do Szpitalnego Oddziału Ratowniczego. Według czytelniczki dyżurująca lekarka odmówiła badania i stwierdziła, że „będzie to nauczka”. 

– W przypadku podejrzenia podania pigułki gwałtu (GHB) osoba zgłaszająca się  już przy rejestracji jest informowana, że czas wypłukiwania substancji z organizmu wynosi od ok. 4-6 godzin. Jeżeli osoba zgłosi się w późniejszym terminie, po substancji nie pozostaje żaden ślad w organizmie, a co się z tym wiąże, nie istnieją badania mogące potwierdzić jej użycie, bądź nie. Szpital zatem nie ma możliwości ich przeprowadzenia. W przypadku zgłoszenia możliwości zaistnienia czynności seksualnych, osoba w trybie pilnym jest kierowana do specjalisty ginekologa w naszym szpitalu – odpowiada Maria Włodkowska, rzecznik prasowy Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

Bezradność na komendzie policji

W poniedziałek dziewczyna postanowiła udać się na komisariat policji przy ul. Szerokiej. Początkowo funkcjonariusz miał ją lekceważyć, ale w końcu przyjął zeznania. 

– Aktualnie są prowadzone czynności  w tej sprawie i dla dobra prowadzonego postępowania nie udzielamy więcej informacji. Zanim komuś zostałyby przedstawione ewentualne zarzuty, konieczna jest weryfikacja czy faktycznie miało miejsce użycie pigułki gwałtu. Tymczasem według naszych informacji zgłaszająca kobieta miała spożywać w tym dniu trunek wysokoprocentowy –  w stężeniu około 70 procent alkoholu –  którego spożycie w nadmiernych ilościach może wywołać podobne reakcje – stwierdził mł. insp. Sebastian Gleń, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. 

Jednocześnie rzecznik informuje, że nikt wcześniej nie zgłaszał podobnych incydentów, które miałyby miejsce w tym klubie.

Monitoring wyparował…

Kilka dni wcześniej menedżerka klubu zapewniała, że monitoring został zabezpieczony. Jednak dopiero po wizycie na policji poszkodowana oraz jej znajomy dowiedzieli się, że feralnej nocy monitoring miał się zepsuć…

Zapytaliśmy rzecznika policji czy monitoring został zabezpieczony czy też nie, jednak ze względu na dobro postępowania nie otrzymaliśmy informacji na ten temat. 

Próbowaliśmy skontaktować się z menedżerką lokalu. Na odpowiedź czekamy. 

Wstyd i frustracja

– Jeżeli znajdziecie się w takiej sytuacji, to w zasadzie nie możecie nic zrobić. Nikt Wam nie pomoże począwszy od klubu, przez szpital po policję. Najecie się wstydu i frustracji. Możecie iść nad ranem z zanikiem pamięci i stanami lękowymi na komisariat i poczekać sobie na aspiranta, który Was wyśle do szpitala, gdzie powiedzą, że nie mają odpowiednich testów – stwierdza rozgoryczony znajomy poszkodowanej. 

Za podanie pigułki gwałtu grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.

js

Zobacz także