Wiceprezydent Andrzej Kulig dla KRKnews.pl: Donice zostają na placu Nowym!

Andrzej Kulig / fot. BIP

W poniedziałek światło dzienne ujrzało pismo, jakie Monika Bogdanowska – wojewódzka konserwator zabytków – skierowała do władz miasta. Domaga się w nim usunięcia donic i przywrócenia placu Nowego do stanu sprzed reorganizacji ruchu. O komentarz do sprawy, która wywołała burzę w mediach społecznościowych poprosiliśmy jednego z adresatów – Andrzeja Kuliga, Zastępcę Prezydenta Miasta Krakowa ds. Polityki Społecznej i Komunalnej.

KRKnews.pl: Panie prezydencie czy wojewódzka konserwator zabytków kierując m.in. do Pana pismo z żądaniem usunięcia donic z pl. Nowego przekroczyła swoje uprawnienia?

Andrzej Kulig, Zastępca Prezydenta Miasta Krakowa ds. Polityki Społecznej i Komunalnej: Naszym zdaniem organizacja ruchu w mieście należy wyłącznie do naszych zadań i obowiązków i skorzystaliśmy z tych kompetencji. Wojewódzka konserwator zabytków nie jest instytucją mogącą o tym decydować. Może jedynie wyrazić swoją opinię, ale dla nas nie jest ona wiążąca. Wielokrotnie występujemy o opinie do różnych instytucji, tak się zwyczajowo robi, ale nie zawsze musimy je brać pod uwagę .

Monika Bogdanowska zarzuca miastu, że zmiana zagospodarowania placu nie była z nią konsultowana.

Wysłaliśmy pismo w tej sprawie i uzyskaliśmy opinię, ale nie wzięliśmy jej pod uwagę, uznając, że nowa organizacja ruchu będzie najlepszym rozwiązaniem dla tego miejsca. Naszym zdaniem zrobiliśmy to, co do nas należy.

Pismo Wojewódzkiej Konserwator Zabytków utrzymane jest w dość kategorycznym tonie…

Nie ukrywam, że ton wypowiedzi był dla nas pewnym zaskoczeniem. Pani konserwator daje nam siedem dni na usunięcie donic. Jeśli tego nie zrobimy, wyda decyzję nakazującą i karę. W tej chwili analizujemy pismo i odpowiemy na nie bezzwłocznie. Chcemy przedstawić pani konserwator nasze argumenty i być może – gdy je pozna – zmieni swoje zdanie

Zatem donice zostaną czy znikną?

Donice na razie zostaną tu, gdzie są. Poczekamy na reakcję pani konserwator.

Co jeśli nie uda się jej przekonać?

Jeżeli uzna, że donice mają zniknąć, a organizacja ruchu ma być inna, to niewykluczone, że będziemy się odwoływać do generalnej konserwator zabytków.

Ale miastu przyjdzie słono zapłacić…

Wykorzystamy wszystkie możliwości odwoławcze, do ewentualnych sankcji droga jest daleka.

Zobacz także