Wielki pat w radzie miasta. Rozwiążą go przez… Facebooka?!

fot. KRKnews

Chciałbym tylko zwrócić uwagę radnemu Łukaszowi Wantuchowi, że pewnych szczegółów nie powinno się naokoło pokazywać. Wtedy nie tylko polityka staje się niestrawna, ale nawet zwykły chleb, czy parówki przestają smakować – pisze Miastoman w cotygodniowym felietonie dla KRKnews.

Dziś jest o oczywiście o polityce, ale też o krakowskich osiedlach i człowieku, który uzdrawiał… seksem. Na cotygodniową jazdę bez trzymanki ulicami Krakowa zaprasza Miastoman.

Pat trwa

Nie widać końca negocjacji między radnymi PO i Nowoczesnej a radnymi Przyjaznego Krakowa ws. obsadzenia najważniejszych stanowisk w Radzie Miasta Krakowa. Widocznym tego dowodem jest aktywność facebookowa radnego Łukasza Wantucha, który co rusz proponuje jakieś nowe rozwiązania kłopotu – ku uciesze gawiedzi – publicznie. Równie publicznie roztrząsa meandry krakowskiej polityki, szeroko opowiadając, kto z kim i dlaczego się nie porozumiał.

Zapewne w końcu dojdzie do porozumienia, przewodniczącym Rady zostanie radny z Platformy Obywatelskiej (nie wiadomo tylko czy zgłoszony przez tę partię Dominik Jaśkowiec). Chciałbym tylko zwrócić uwagę radnemu Wantuchowi, że pewnych szczegółów nie powinno się naokoło pokazywać. Wtedy nie tylko polityka staje się niestrawna, ale nawet zwykły chleb, czy parówki przestają smakować.

Radni znów się nie dogadali. Bez przewodniczącego co najmniej do 5 grudnia!

Opóźniona spowiedź z Trzebini…

Koleje Małopolskie, którym przewodzi radny Grzegorz Stawowy ogłosiły nietypowy plan: w ich pociągach, w okresie przedświątecznym, będzie można się wyspowiadać. Internet mało nie pękł ze śmiechu, przez wszystkie media społecznościowe informacja przeleciała jak na skrzydłach. No ale czy wyobrażają sobie Państwo np. zapowiedzi w rodzaju: „Opóźniona spowiedź z Trzebini wjeżdża na tor czwarty przy peronie drugim”; „Ze względu na duże zainteresowanie spowiedzią odbywającą się w przedziale służbowym, pociąg opóźni bieg między Trzebinią a Chrzanowem”.

Przeklinałem… Przypadek, reż. Krzysztof Kieślowski.

Opublikowany przez Sekcja Gimnastyczna Czwartek, 29 listopada 2018

Nie dziwne więc, że kolejarze szybko wycofali się z pomysłu. Nawet jeszcze zanim dostali rozgrzeszenie. Nie wybroni się chyba tylko prezes Stawowy, który – jak piszą media – wkrótce robotę tak czy siak straci. Ale to już zupełnie inna, polityczna historia.

Aaa.seksem wyleczę

Nie do uwierzenia. Dwudziesty pierwszy wiek. Epoka Internetu, miniaturyzacji, dostępu do wiedzy tak prostego, że bardziej się nie da (każdy z nas nosi w kieszeni smartfon-komputer z możliwością sprawdzenia wszystkiego co wymyśliła ludzkość). Tymczasem, w Krakowie, policja poszukuje kobiet wykorzystanych przez sześćdziesięcioletniego znachora-szarlatana, który leczy… seksem.

Moje niedowierzanie zwykle przeradza się jednak w śmiech, a później zażenowanie, gdy media pokazują takiego „fachowca” z zasłoniętymi czarnym paskiem oczyma. Bo nie jest to George Clooney z wyglądu, ikona stylu jeśli chodzi o garderobę, czy mistrz savoir-vivre’u. Zwykle jest to brudnawy chłop z czarnym za paznokciami. Brrrr…

Uprawiałaś seks z TYM „uzdrawiaczem”? Policja prosi o pomoc

W niedzielę wybory

Możemy wybierać radnych dzielnicowych. Jest ich prawie 400. Niewielu wie czym się zajmują, skoro uparcie lansuje się budżet obywatelski w dzielnicach, a samo głosowanie na radnych odbywa się ponad miesiąc po wyborach samorządowych. Frekwencja sięgnie kilku procent.

Trzeba odnaleźć tego, co działa wciąż na rzecz marginalizacji rad dzielnic. I albo pomóc mu dokończyć dzieła zniszczenia, albo wskazać go palcem, napiętnować i przywrócić wiarę w sens istnienia tego szczebla samorządu.

W czym mogą Wam pomóc radni dzielnicowi? W niedzielę wybory

My chcemy parku!!!

Ileż widzieliśmy takich historii w Krakowie? Jest kawał terenu, który „od zawsze” służył mieszkańcom. Tam wyprowadzają swoje psy, by mogły się wypróżnić, tam, w krzakach siedziby mają lokalne żule, tam można wreszcie wyrzucić trochę drobnego gruzu z remontu garażu. A potem właściciel sprzedaje działkę i pojawia się inwestor, który chce tam postawić bloki. No, ewentualnie sklep.

Wtedy gazety wpadają w histeryczny ton o dramacie mieszkańców, mieszkańcy na wyprzódki krzyczą „po moim trupie, tu ma być park i basta” (co ładnie komponuje się w obiektywach aparatów dziennikarzy), zaś obrońcy przyrody liczą żuczki i robaczki, które występują w wądołach. Podpowiadam: nie w mieście, ale na wsi psy mogą srać do woli pod lasem, żuczki i pajączki stadkami wchodzą do okien, zaś po otwarciu okien szumią łany zboża. W Bieszczadach, albo na Mazurach, chociaż i tam coraz rzadziej.

Przerabiamy teraz taką sytuację na os. Podwawelskim – plan miejscowy ma zamknięty teren tzw. „ogrodnika” oddać pod zabudowę. Protest na cztery fajerki, bo krzaczki zawsze tam były… Ale jeszcze dziwniej zachowują się radni, który na wieść o proteście, od razu zapowiedzieli, że żadnego planu dla Podwawelskiego uchwalać nie będą. Radość protestujących byłaby mniejsza, gdyby radni dodali, że brak planu oznacza wolną rękę dla dewelopera, który zabuduje wieżowcami nie tylko wymarzony „park”, ale powciska budynki między już stojące stare bloki. Wtedy dopiero będzie powód do protestu.

W centrum Krakowa powstaną kolejne wysokie bloki? „To budzi przerażenie”

Miastoman

Zdjęcie tytułowe: Pixabay

Znajdź Miastomana także na Facebooku – TUTAJ

oraz na Twitterze TUTAJ

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl

Szalony pomysł! Małgorzata Wassermann na marszałka Małopolski?

 

Zobacz także