Wielkie wyróżnienie! Krakowianie wystąpią przed papieżem Franciszkiem [zdjęcia, tylko u nas]

fot. Tomasz Głowacz

Zamiast odmawiania tradycyjnych modlitw wybrali taniec, którym wielbią Boga. Religijny spektakl taneczny „Lilia” opowiadający o życiu Maryi przyciąga tłumy widzów. Grupa prezentowała już swoje dokonania w Lourdes, we Francji. W piątek „Lilia” będzie prezentowana podczas 34. Światowych Dni Młodzieży w Panamie!

W wywiadzie przeprowadzonym przez Justynę Słowikowską, Agata Stodolska opowie o stworzeniu spektaklu „Lilia”. Choreograf i pomysłodawczyni widowiska zdradzi także kulisy powstania pomysłu oraz wyjawi jak to się stało, że „Lilię” będzie można zobaczyć w Panamie.

KRKnews: Jak powstał pomysł na „Lilię”?

Agata Stodolska: – Pod koniec 2017 r. zostałam poproszona o przygotowanie krótkiego spektaklu o Maryi z okazji 100. rocznicy objawień fatimskich. Miał to być zaledwie wstęp do koncertu uwielbieniowego, który miał się odbyć 13 maja 2017 w Dąbrowie Górniczej. Było to poprzedzone moim aktem zawierzenia Maryi mojego pragnienia tańca dla Jezusa na Jasnej Górze.

Na początku 2018 r. poprosiłam moją przyjaciółkę i instruktorkę tańca, Kasie Nieużyłę o pomoc w stworzeniu spektaklu. Zaczęłyśmy wspólnie tworzyć choreografie do scen, których miało być początkowo kilka, maksymalnie pięć. Zaprosiłyśmy też trzy dziewczyny do współpracy oraz Mateusza, który gra rolę Jezusa. W tzw. międzyczasie poinformowano nas, że ten koncert jednak nie odbędzie się. Nie zrezygnowałyśmy z prób. W którymś momencie moja przyjaciółka Renia z Uniwersytetu Papieskiego zasugerowała, żeby spróbować wystawić spektakl pod egidą Uniwersytetu. Była to ważna decyzja, ponieważ w kolejnych etapach tworzenia spektaklu, zapewne nie rozwijalibyśmy się w tak szybkim tempie, gdyby nie wsparcie uniwersytetu. Zaczęły do nas dołączać kolejne osoby.

Jak powstała choreografia?

– Miałam całościowy obraz tego, jak w moim odczuciu powinien wyglądać spektakl, ale słuchałam z uwagą sugestii innych, starając się zachować otwartość na działanie Ducha Świętego. Kiedy coś nam nie wychodziło, wspólnie pracowaliśmy aż dochodziliśmy do wersji najbardziej dla nas satysfakcjonującej. We wszystkim dążyliśmy do piękna, do wysokiej jakości, mieliśmy konsultacje z doświadczonymi reżyserami i warsztaty aktorskie. Ćwiczymy też samą technikę tańca. Bez modlitwy daleko byśmy nie zaszli. Zaczynamy nią i kończymy każdą próbę. Premiera odbyła się 8 grudnia 2017 r. w Auli Św. Jana Pawła II przy Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach.

O czym opowiada „Lilia”?

– To historia życia Maryi. Przedstawia jej przeżycia oraz relację z Bogiem Ojcem, Jezusem i Duchem Świętym. Tworząc choreografie starałyśmy się podkreślić jej wiarę i wierność w wypowiedzianym „fiat”, ale także jej bliskość wobec każdego z nas, wobec ludzkiego cierpienia. Maryja chce być blisko nas w radości i w smutku, ale chce też wskazać na potrzebę przerwania obojętności serc – przebudzenia się do wiary, nadziei i miłości, szukania ratunku w miłosierdziu Jezusa.

W pewnym momencie spektaklu widzowie w tle mogą zobaczyć film ukazujący współczesne cierpienie (szczególnie wojnę), który pojawia się w momencie największego bólu Maryi – po śmierci i zdjęciu Jezusa z krzyża. Zdjęcia konfliktów zbrojnych pokazują, że cierpienie Maryi wciąż jest aktualne, bo Jezus jest w każdym cierpiącym, zranionym, a nawet zabitym człowieku.

Czy „Lilia” jest tańczona jako modlitwa w jakiejś konkretnej intencji?

– W tańcu powierzamy Jezusowi przez Maryję intencje ludzi, którzy prosili nas o modlitwę, ale też nasze własne intencje czy naszych bliskich. Kiedyś proszono nas o ingerencję przy zbiórce pieniędzy na rzecz chorego Dawida. Tak naprawdę przy każdym spektaklu zawierzamy serca tych wszystkich osób, które przychodzą nas zobaczyć.

Dlaczego wybraliście akurat taniec?

– To nie my wybraliśmy taniec, ale to Bóg wybrał nas, kiedy wlał w nas pragnienie i pasję tańca. Z naszej strony jesteśmy zobowiązani ten cenny dar rozwijać i dążyć do wykorzystania go jak najlepiej, pomnażając go i wkładając w to trud i poświęcenie. Jest to teatr tańca, ponieważ w grę wchodzi nie tylko technika taneczna, ale i ekspresja artystyczna w wyrażaniu emocji, przeżyć, opowiadaniu historii, wchodzeniu w role… W naszej pasji teatr i taniec są nierozerwalnie powiązane. Stąd też św. Jan Paweł II jest nam tak bardzo bliski.

Głęboka religijność kojarzy się raczej ze starszymi osobami. W spektaklu „Lilia” tańczą jednak  młodzi ludzie.

– Dobór ludzi nie był przypadkowy, ale nie określaliśmy sztywno kryteriów poza ustaleniem pewnego minimum wiekowego ze względu na konieczność pewnego poziomu dojrzałości duchowej. Nie byliśmy zamknięci na osoby dojrzałe, które mogły mieć duże doświadczenie taneczne i sprawne ciało. Pod względem religijności – nie stawialiśmy barier. Nasza duchowość rozwija się wraz z rozwojem wspólnoty i bycie głęboko wierzącym nie było kryterium dołączenia do zespołu.

Widocznie myślenie o tym, że głęboko wierzący są raczej ludźmi starszymi, pozostaje stereotypem. „Lilia” pokazuje, jak wiele entuzjazmu wiary i pragnienia dzielenia się nią z innymi mają ludzie młodzi. Poza tym jeszcze raz podkreślę, że to nie my wybraliśmy, ale to on nas wybrał – na świadectwo. My tylko poszliśmy za jego pragnieniem w naszych sercach. Jest to niezależne od wieku i stanowimy grupę młodą ciałem, duchem i zapałem.

W Polsce jest wielu katolików, ale coraz więcej jest osób niewierzących, które nie lubią polskiego Kościoła Katolickiego. Czy przez to, że tańczycie spektakl religijny spotkaliście się z jakimś negatywnym odzewem?

– Nigdy nie spotkaliśmy się z negatywnym odzewem dotyczącym tego, że tańczymy spektakl religijny czy z jakimkolwiek innym negatywnym odzewem – czy to ze strony ludzi wierzących, czy ateistów. Raz jeden tylko w komentarzu pod filmikiem pokazującym fragment naszego występu w kaplicy w Lourdes, który umieścił mój kolega z zespołu na swoim prywatnym profilu, pojawiła się wątpliwość co do tańca w prezbiterium. Był to jednak jedyny komentarz tego typu, który dotyczył jedynie samego miejsca.

Poza tym otrzymujemy wyłącznie opinie pozytywne, także od osób nie mających wiele wspólnego z wiarą. Ludzie podchodzą do nas po spektaklu i piszą, składając swoje świadectwa związane z przeżyciami i przemianą wewnętrzną, jakiej doświadczyli pod wpływem naszego tańca. Otrzymujemy też świadectwa poprawy stanu zdrowia po wstawienniczej modlitwie tańcem.

Jak to się stało, że będziecie na Światowych Dniach Młodzieży w Panamie?

– Idąc za zachęcającym i bardzo tematycznym dla nas hasłem ŚDM 2019 „Oto ja, służebnica Pańska”, postanowiliśmy wysłać zgłoszenie do Festiwalu Młodych. Długo czekaliśmy na odpowiedź i dostaliśmy ją już właściwie po terminie. Potem już tylko kwestia załatwienia biletów i rejestracji na stronie Komitetu Organizacyjnego.

Rozmawiała Justyna Słowikowska

Zobacz także