Wiemy, kiedy Majchrowski ogłosi czy kandyduje. Na razie sprawdza, kto jest szują

fot. Facebook Jacka Majchrowskiego

Czeka i sprawdza swoje zaplecze. Sprawdza, kto jest gotowy do działania , kto wierzy w kolejny sukces, a kto wątpi. A tak po ludzku, po prostu sprawdza, kto jest szują, a kto nie. I co najlepsze, Majchrowski to wie – pisze nasz publicysta Kazimierz Krakowski.

Coraz bardziej wzrasta ciśnienie wśród krakowskich polityków, dziennikarzy i urzędników.

Wszyscy spekulują, czy obecny prezydent Jacek Majchrowski wystartuje w kolejnych wyborach. Jak nie wystartuje, to czy wskaże następcę. Rodzą się plotki, domysły, przypuszczenia. A po cichu wszyscy, od prawa do lewa, chodzą do prezydenta i tak prywatnie, tak po prostu go o to pytają, sondują, namawiają. Jedni obiecują, a inni kłamią.

Tylko Jacek Majchrowski to wie.

I naprawdę od dawna wie co zrobi.

Wszyscy oni mają jeden problem, że to Jacek Majchrowski jak na razie jest krupierem przy pokerowym stoliku politycznego Krakowa i to takim krupierem, który jak Wielki Szu gra swoimi, znaczonymi kartami. Jacek Majchrowski już od dawna wie, co zrobi. Tylko jako wytrawny gracz czeka. On nie musi nawet licytować, czy podbijać stawki. Wystarczy, że czeka.

A wszyscy zadają sobie pytanie: dlaczego on czeka? Po co?

Czeka na kontrkandydatów, a tak naprawdę na kandydata PiS, bo to będzie jego główny rywal. Czeka, bo jak to w każdej kampanii politycznej, dostosowuje się taktykę pod konkretnego kandydata. Inaczej prowadził będzie kampanię w stosunku do Małgorzaty Wasserman. Inaczej w stosunku do Mariusza Andrzejwskiego, jeszcze inaczej gdyby kandydatem PiS został senator Pęka. A zupełnie inną taktykę obrałby, gdyby pojawił się jakiś nowy kandydat PiS ale z… PO, podobnie jak cztery lata temu Marek Lasota. Więc Majchrowski czeka. I trudno się dziwić, bo inni kontrkandydaci będą przygotowywać zręby kampanii pod niego, więc on też musi wiedzieć do kogo będzie się odnosił.

Czeka też i sprawdza swoje zaplecze. Sprawdza, kto jest gotowy do działania, kto wierzy w kolejny sukces, a kto wątpi. A tak po ludzku, po prostu sprawdza, kto jest szują, a kto nie. I, co najlepsze, Majchrowski to wie.

Czeka, ale on już wie co zrobi. Więc czekają też wszyscy.

Czeka też Łukasz Gibała, wczoraj samotnie przy stoliku na Rondzie Mogilskim, a w zeszłym tygodniu w jednej z knajpek przy Rakowickiej, utyskując na krakowskie media. Czeka i nie wie co robić dalej.

Pewnie czeka też dyrektor Krzysztof Kowal z ZiS. Czeka, czy może być na przykład prezesem MPEC. Więc, niespokojnie czeka. Czekają też inni dyrektorzy, prezesi, urzędnicy.

Nie poczekał kandydat Nowoczesnej. Pokazał karty, zalicytował za szybko i za wysoko. „Sprawdził” na wiceprezydenta, a chyba celuje w „jedynkę” do sejmiku z listy, która pójdzie w kontrze do PiS. Nie wyczekał.

Nie czekał też Grzegorz Schetyna, rozmawiał z Majchrowskim. Wszyscy za to czekali, co powie po spotkaniu. Ale on już nie poczekał. Uciekł.

Chciałby poczekać przewodniczący krakowskiej Platformy Aleksander Miszalski. Poczekać jeszcze kadencje, żeby zmierzyć się w szrankach w kolejnych wyborach o fotel prezydenta Krakowa, ale może nie być mu dane czekać.

Czekają wszyscy.

I wszyscy mają coraz mniej czasu. Muszą coś robić, działać. Kreować. Prowokować.

Więc co jakiś czas polityczny światek Krakowa odżywa. Idzie informacja, że Majchrowski kandyduje – u jednych euforia, u innych strach. Po czym za kilka dni kolejne info – nie kandyduje. Jedni w strachu, a inni już wchodzą w szranki. A to znów tylko plotka.

Bo Jacek Majchrowski już dawno wie, co zrobi. Ale to wie tylko on.

Więc prowokują. Poduszczają. Knują. A to że będzie aresztowanie jednego z dyrektorów, może nawet wiceprezydenta, a plotka rozchodzi się po krakowskich salonach. I znów nic, zero reakcji. Znów wszyscy zdenerwowani. Każdy czeka. CBA też czeka na jakieś wytyczne z centrali. Dziś czeka na PO, za rok będzie czekać na PiS. Bo w służbach się zawsze czeka.

Więc kolejni kreują, że będzie konferencja prasowa. Że się wyjaśni już za tydzień. Już będzie wiadomo. Jacek Majchrowski na pewno już wie, ale czy się podzieli tą wiedzą za tydzień? Nie sądzę. I znów się PiS nie doczeka.

Więc spekulują, że wariant wrocławski. Majchrowski dogadał się z PiS. Za nietykalność. Z tym, że Majchrowski nietykalności nie potrzebuje. A w polityce i tak nigdy nie ma dotrzymanych umów i on to też wie.

I dalej czeka.

Ale na pewno niedługo powie co zrobi. Zapewne zwoła po długim weekendzie, około 10 maja, konferencje prasową i powie, że…

… przestał czekać.

I wtedy znów wszyscy jak jeden mąż będą udawać, że są zdziwieni. Choć tak naprawdę wszyscy wiedzą, co zrobi Jacek Majchrowski. Wiedzą, bo on to mówi, tylko czasem warto słuchać, a nie czekać.

Kazimierz Krakowski

PS. Karty lubią dym.

zdjęcie tytułowe / fot. facebook Jacka Majchrowskiego

Zobacz także