Wisła walczy z całym światem. Tylko po co?

Jeszcze cztery lata, jeszcze cztery lata – Wisły będzie mistrzem świata. O, przepraszam, już jest. W pisaniu oświadczeń. Bo w niczym innym pracownikom krakowskiego klubu tak dobrze nie idzie. Biała Gwiazda walczy obecnie ze wszystkimi, którzy ośmielą się dotknąć, powąchać, czy choćby spojrzeć w stronę klubu z Reymonta.

Nie mam pojęcia z czego wynika wielka duma działaczy, którzy przechadzają się obecnie po klubowych korytarzach. Ale ich buta bije na odległość. Niestety, zamiast w podjęciu konkretnych działań zmierzających do ratowania podupadającego kolosu, pracownicy skupiają się na obronie źle pojętego dobrego imienia, które… już dawno stracili.

Pomysł na klub: wylewanie łez

Najpierw zbłaźnili się sprawą Radosława Cierzniaka. Bramkarz rozwiązał kontrakt z winy klubu, mimo że ten wcześniej potraktował go jak złoczyńcę. Rację zawodnikowi przyznał PZPN, który wydał wyrok w tej sprawie z rygorem natychmiastowej wykonalności, więc umowa bramkarza z krakowianami wygasła.

No i na stronie internetowej Wisły pojawiło się buńczuczne oświadczenie. „Nie po raz pierwszy nasz klub pozostaje z poczuciem, że rozstrzygnięcia organów Polskiego Związku Piłki Nożnej podejmowane są nie z myślą o dobru polskiego futbolu, a interesy poszczególnych klubów nie są uwzględniane w takim samym zakresie” – żali się zarząd (cały tekst tutaj).

Tymczasem działacze Wisły zachowywali się jak dzieci. Mówili, że przesunięcie Cierzniaka do rezerw było decyzją trenera Tadeusza Pawłowskiego, podczas gdy on sam twierdził w mediach, że bramkarz ten jest numerem 1. Pierwotnie także klub powołał Pawłowskiego na świadka przez komisją PZPN, ale gdy szkoleniowiec dotarł do Warszawy, wówczas władze klubu odwołały wniosek o przesłuchanie go. (Kulisy sprawy opisuje Przegląd Sportowy – tutaj.)

Działacze Wisły płaczą więc nad rozstrzygnięciem władz krajowej federacji, zamiast pomyśleć przy podejmowaniu wcześniejszych decyzji, za które później przychodzi im odpokutować. No ale łatwiej wylewać łzy, niż wciąć się do roboty…

Oświadczenia. Screen z oficjalnej strony Wisły Kraków
Oświadczenia. Screen z oficjalnej strony Wisły Kraków

Żyją historią

Tego samego dnia, dokładnie 13 minut później, na oficjalnej stronie Wisły, pojawiło się inne oświadczenie. Tym razem dotyczy tekstu w Przeglądzie Sportowym, którego dziennikarz ośmielił się skrytykować wielką kiedyś Wisełkę. No własnie, kiedyś. Tymczasem pracownicy biura prasowego klubu wspominają wielkie mecze (z Parmą, Barceloną, Schalke), o których przeciętny kibic dawno już zapomniał. Ale nie działacze. Oni żyje historią. Chciałoby się dodać „jak PiS”, ale wtedy mógłbym zostać posądzony o polityczne przytyki, dlatego nie dodam. Wystarczy, że wyleje się hejt, bo niżej podpisany ośmielił się być krytyczny wobec działań upadającej Wisły.

Wróćmy do sedna. „Sam klub wychował w tym czasie setki młodych piłkarskich talentów” – czytamy w oświadczeniu (całość tutaj). Ilu wiślaków gra obecnie w reprezentacji Polski? A ilu grało w ostatnim czasie, gdy przy Reymonta z białą gwiazdą na piersi biegali głównie obcokrajowcy? Ułatwię – to pytania retoryczne, biuro prasowe nie musi więc odpowiadać na nie oświadczeniami.

Cały test Mateusza Migi w Przeglądzie Sportowym można przeczytać tutaj.

Brakuj odwagi

Szkoda więc, że Wisła – jak czytamy w oświadczeniu – „prowadzony z powodzeniem od pokoleń i poparty niezliczonymi triumfami klub ” stacza się na dno. Niestety, to pokazuje jednak jedynie słabość działaczy – tych byłych i tych obecnych. Wystarczyło bowiem, aby właściciel przykręcił kurek z pieniędzmi, aby pracownicy zaczęli błądzić nawet na klubowym korytarzu.

Niemal każdy z nich bał się i nadal boi podskoczyć Bogusławowi Cupiałowi, a niektórzy nawet nie mają śmiałości spojrzeć mu w oczy. Więc w jaki sposób chcą zarządzać wielką firmą, jaką jest klub?!

Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że największą słabością Wisły są jej działacze i ludzie, którzy podejmują decyzje. Niestety, w większości, są błędne. Tak, jak pisanie tomów oświadczeń, zamiast wykonywanie pracy, która realnie wpływie na sytuację Białej Gwiazdy.

Łukasz Mordarski

2 KOMENTARZE

Najnowsze

Co w Krakowie