Wraca sprawa sprzed lat. Będą szukać w Wiśle ludzkich kości

Ludzka skóra wkręcona w śrubę statku. Policja znów przyjrzy się makabrycznej zbrodni sprzed lat. Znajdą sprawcę?

23-letnia Katarzyna Z. zniknęła 12 listopada 1998 roku. Jej ciało zostało odnalezione kilka dni później – wkręciło się w śrubę barki „Łoś” pływającej po Wiśle. Odkrycie było podwójnie makabryczne, bo to nie było kompletne ciało, a jedynie ściągnięta z niego skóra. Początkowo podejrzewano, że to turbina mogła ściągnąć skórę z ciała, dopiero po badaniach dokonanych przez Zakład Medycyny Sądowej okazało się, że to nie wypadek, a morderstwo ze szczególnym okrucieństwem. Ustalono, że sprawca… ubierał skórę na siebie.

Policja przez pół roku utrzymywała sprawę w tajemnicy, budowała portret psychologiczny dziewczyny, wreszcie sprawa została umorzona w 2000 roku. Zaprzepaszczono możliwość złapania kontaktu z mordercą. Tuż przed tragedią matka dziewczyny odebrała telefon od nieznajomego mężczyzny, który twierdził, że „dziewczyna szlaja się po pubach w Zakopanem”. Wątek nie został odpowiednio sprawdzony.

Nadzieje na odnalezienie sprawcy odżyły pod koniec maja 1999 roku, gdy w podkrakowskich Mogilanach doszło do podobnej zbrodni. Witalij W. został zamordowany przez swojego syna, Władimira W. Zabił ojca i ściągnął skórę z jego twarzy. Później zszył ją, ubrał na twarz i udawał przed dziadkiem swojego ojca.

Nowe możliwości

Do sprawy powrócono w 2011, gdy pojawiły się nowe możliwości techniczne, zatrudniono także parapsychologa. Ale w 2012 było już po wszystkim, bo śledczy znów zostali odsunięci od sprawy.

I dziś znów jesteśmy w tym samym miejscu. Podczas piątkowej konferencji policja poinformowała, że znów zajmie się sprawą. W poniedziałek do Wisły wskoczą nurkowie, którzy ostatnio brali udział w poszukiwaniach Ewy Tylman w Poznaniu.

Nurkowie będą przeczesywać dno Wisły w poszukiwaniu szczątek. Dzięki nowym technologiom można sprawdzić, czy coś jest zagrzebane w mule na dnie koryta.

– Istnieje hipoteza, która twierdzi, że kolejne szczątki ciała mogą wciąż znajdować się w rzece na odcinku między Wawelem, a stopniem Dąbie. W 1999 policjanci nie dysponowali taką techniką, jak obecnie. W nurcie rzeki mogą znajdować się przedmioty, przeszkody które zatrzymują dryfujące rzeczy – mówi naczelnik Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie Piotr Krupiński.

(mm, Onet.pl)

Zobacz także