Wszy w krakowskich szkołach. Czy to początek epidemii?

fot. Michael Wunderli via Foter.com

Wydawałoby się, że w XXI wieku takie rzeczy już się nie zdarzają, a jednak… W krakowskich szkołach i przedszkolach pojawiły się wszy, a zgłoszeń jest coraz więcej.

Wszawica wraca do krakowskich szkół. Coraz więcej placówek informuje, że zostały wykryte pojedyncze przypadki występowania wszawicy. Apeluje się do rodziców, by zadbali o higienę dzieci i pozostałych domowników.

Taka kartka wisi w jednym z podkrakowskich przedszkoli. Otrzymaliśmy ją od naszego czytelnika.

Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna coraz częściej otrzymuje od rodziców sygnały o występowaniu wszawicy. – Problem z wszawicą w szkołach istnieje. Dochodzą do nas takie sygnały. Nawet dzwonią do nas rodzice z prośbą o interwencję w tej sprawie, aby wymóc pewne określone działania – mówi rzecznik tej instytucji Jacek Żak cytowany przez Radio ESKA.

Kiedyś głowy dzieci w szkołach i przedszkolach systematycznie były przeglądane przez higienistki. Dziś… jest to zabronione. Po pierwsze – sprawdzenie głowy dziecka nie może odbyć się publicznie. Po drugie – zgodę na badanie musi wyrazić rodzic. Po trzecie – w żłobkach i przedszkolach nie ma już instytucji pań higienistek.

W przeszłości nikt się tym nie przejmował. Dzieci badane były grupowo – jedno po drugim, a te u których występowały wszy były piętnowane przez środowisko. Posiadanie wszy kojarzy się z biedą i brakiem higieny. Dzieci z wszawicą musiały chodzić w chuście na głowie.

Dziś wszystko zależy od rodziców. To oni muszą zadbać o odpowiednią profilaktykę, a w przypadku pojawienia się wszawicy – o odizolowanie swojego dziecka od pozostałych. W innym przypadku grozi nam epidemia.

(wm)

fot. tytułowe Michael Wunderli via Foter.com

Zobacz także