Wybory prezydenckie 2020. Głosowania nie było. Co dalej? PKW powiedziała, co trzeba zrobić

wikipedia

Mamy kolejny zwrot w sprawie wyborów prezydenckich. Państwowa Komisja Wyborcza stwierdziła, że 10 maja 2020 roku nie było możliwości głosowania na kandydatów na prezydenta. PKW nie sporządzi żadnego sprawozdania, a więc o ważności wyborów nie będzie rozstrzygał Sąd Najwyższy. Teraz marszałek Sejmu ma 14 dni na zarządzenie nowych wyborów.

Państwowa Komisja Wyborcza przyjęła uchwałę dotyczącą wyborów prezydenckich. Jak poinformował przewodniczący PKW Sylwester Marciniak, w uchwale „stwierdza się, że w wyborach Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych na dzień 10 maja 2020 r. brak było możliwości głosowania na kandydatów”. Co ważniejsze – PKW nie przygotuje żadnego sprawozdania, które mogłoby być podstawą do orzeczenia przez Sąd Najwyższy nieważności wyborów.

Przewodniczący PKW przedstawił scenariusz dalszego postępowania zmierzającego do wybrania prezydenta. – Z uwagi na to, że nie przeprowadzono głosowania, występuje podobna sytuacja jak przy braku kandydatów i przy jednym ewentualnym kandydacie, gdy się nie przeprowadza wyborów – tłumaczył sędzia Marciniak. – Oznacza to, że marszałek Sejmu ma teraz 14 dni na ponowne zarządzenie wyborów – podkreślił przewodniczący PKW.. Jego zdaniem powinny to być całkiem nowe wybory, ale ich zasady musi jeszcze określić ustawodawca.

Sędzia Marciniak przyznał, że termin 23 maja jest wykluczony. Zaznaczył, że nowe wybory muszą się odbyć w ciągu 60 dni od zarządzenia marszałek Sejmu, a PKW powinna zaopiniować kalendarz wyborczy, czyli terminy wykonania wszystkich czynności związanych z wyborami, np. termin rejestracji kandydatów na prezydenta.

Uchwała PKW pozwala na realizację scenariusza nakreślonego w w umowie zawartej między prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim a szefem Porozumienia Jarosławem Gowinem, choć pominięciem Sądu Najwyższego. Ale wciąż nie wiadomo, kiedy i na jakich zasadach zostaną zorganizowane nowe wybory prezydenckie. Pierwszy możliwy termin głosowania to koniec czerwca.

Grzegorz Skowron

Zobacz także