Szybkie fakty

Kategoria Polityka
Data 16 lutego 2020
Czytanie ~2 min
Tematy Andrzej Duda, wybory, wybory prezydenckie
Polityka · 16 lutego 2020 · 2 min czytania

Wybory prezydenckie 2020. Kto jest największym zagrożeniem dla Andrzeja Dudy?

Autor: Grzegorz Górski Aktualizacja: 16.02.2020 Lokalizacja: Kraków

Majowe wybory prezydenckie mają zdecydowanego faworyta – jest nim urzędujący prezydent Andrzej Duda. Przynajmniej tak pokazują sondaże. Ale pojawiają się sygnały, które dają nadzieję jego przeciwnikom, że nie wszystko jeszcze stracone. Największym zagrożeniem dla Andrzeja Dudy nie są jednak jego wyborczy rywale z opozycji, ale jego polityczni sojusznicy. I nie chodzi tylko gest posłanki PiS Joanny Lichockiej. Najgroźniejszy jest wywodzący się z Krakowa Zbigniew Ziobro. I to z kilku powodów.

Pierwszy to forsowane przez niego zmiany w wymiarze sprawiedliwości. Można oczywiście grzmieć, że „nie będą nam tutaj w obcych językach narzucali, jaki ustrój mamy mieć w Polsce”, ale Komisja Europejska może być równie twarda w swoim stanowisku w tej sprawie co Prawo i Sprawiedliwość. A jeśli opozycji uda się dotrzeć do większości Polaków z komunikatem, że Andrzej Duda prezydent równa się Polexit, to rządzący w kraju obóz może się mocno rozczarować.

Szczególnie groźne może być straszenie Polexitem na wsi. To rolnicy stracą bowiem najwięcej i najszybciej, jeśli nasz kraj opuści Unię Europejską i straci dostęp do unijnych funduszy. A jeśli choćby część wsi odwróci się od PiS i jego kandydata na prezydenta, wynik wyborów prezydenckich będzie otwarty. A są już pierwsze sondaże pokazujące, że dominacja PiS może się skończyć.

Zbigniew Ziobro jest też groźny dla Andrzeja Dudy z innego powodu niż tylko kontrowersyjne zmiany w sądownictwie. Politycy, ale i komentatorzy podkreślają, że majowe wybory prezydenckie to walka o to, jaka będzie Polska w przyszłości. To prawda, ale to także bój o to, jakie będzie PiS w przyszłości i kto kiedyś przejmie schedę po Jarosławie Kaczyńskim.

Druga kadencja Andrzeja Dudy w Pałacu Prezydenckim zwiększa jego szanse na to, że to on kiedyś zostanie liderem obozu Zjednoczonej Prawicy, zmniejsza zaś możliwość objęcia tej pozycji przez Zbigniewa Ziobrę. Oczywiście trudno posądzić ministra sprawiedliwości o sabotaż kampanii wyborczej prezydenta, ale przegrana Andrzeja Dudy zmniejszy grupę aspirujących do zastąpienia prezesa PiS, kiedy nadejdzie na to pora. Otoczenie Zbigniewa Ziobry twierdzi nawet, że zaostrzenie nie tylko retoryki jest potrzebne do zwycięstwa Andrzeja Dudy. Ale o tym, kto ma rację, przekonamy się dopiero przy urnach.

Grzegorz Skowron

Reklama