Wybory prezydenckie 2020. PiS za wszelką cenę prze do głosowania 10 maja

Flickr.com

Głosowanie korespondencyjne – to według polityków PiS umożliwi przeprowadzenie wyborów prezydenckich nawet w czasie epidemii. Przy okazji prac nad Tarczą Antykryzysową politycy PiS zgłosili i przegłosowali poprawkę zmieniająca kodeks wyborczy. To oznacza, że partia rządząca prze do wyborów 10 maja za wszelką ceną.

Kontrowersyjną poprawkę przegłosowano o godz. 4.25. Opozycja i wielu prawników uważa, że wprowadzone nią zmiany są niezgodne z konstytucją i regulaminem Sejmu, a więc są nielegalne. Do tej pory obowiązywała zasada, że przepisów wyborczych nie zmienia się na pół roku przed wyborami (tak orzekł kiedyś Trybunał Konstytucyjny), tym bardziej nie wolno ich zmieniać w trakcie trwającej już kampanii. Do tego regulamin Sejmu nie przewiduje, że jakiś kodeks, także wyborczy można zmienić nagłą poprawką.

PiS uważa, że nowelizacja kodeksu wyborczego to tylko zmiany „techniczne”.
Jakie to zmiany?

Korespondencyjne głosowanie dozwolone będzie dla wyborców, którzy podlegają w dniu głosowania obowiązkowej kwarantannie, izolacji lub izolacji w warunkach domowych. Zamiar glosowania korespondencyjnego trzeba będzie zgłosić na dwa tygodnie przed wyborami, w przypadku kwarantanny – na 5 dni przed dniem glosowania. A co z tymi, którzy do izolacji trafią później?

Korespondencyjne głosowanie przewidziano także dla osób, które najpóźniej w dniu głosowania kończą 60 lat. A co z osobami, które są młodsze i też będą bały się pójść do lokali wyborczych?

Możliwości oddania głosu listem nie będą mieć Polacy przebywający za granicę. W wielu krajach nie będzie można zorganizować głosowania z powodu epidemii koronawirusa.

GS

Zobacz także