Wybory prezydenckie 2020. Sondaż – Polacy nie chcą ich w maju. PiS wie swoje

Zdecydowana większość Polaków uważa, że wybory prezydenckie 2020 nie powinny odbyć się w maju z powodu zagrożeniakoronawirusem. Tak wynika z sondażu dla RMF i Dziennika Gazety Prawnej. Politycy PiS wciąż upierają się przy zorganizowaniu głosowania 10 maja.

Aż 71,7 proc. Polaków uważa, że zaplanowane na 10 maja wybory prezydenckie należy przełożyć w związku z epidemią koronawirusa. Tak wynika z sondażu przeprowadzonego przez United Survey dla RMF FM i Dziennika Gazety Prawnej. Tylko 16,1 proc. ankietowanych opowiada się z przeprowadzeniem głosowania w wyznaczonym terminie. 12,2 proc. Osób nie ma zdania w tej sprawie.

Sondaż pokazuje też, że jeśli wybory odbędą się 10 maja, to do urn pójdą także ci, którzy boją się zakażenia koronawirusem. Na pytanie, czy wezmą udział w głosowaniu 10 maja, zdecydowanie tak odpowiedziało 32,9 proc.,a raczej tak – kolejne 6,6 proc. To oznacza, że udział w wyborach deklaruje dwa razy więcej osób niż jest zwolenników zorganizowania ich w maju. Ponad 50 proc. zapowiada, że do urn na pewno (35,4 proc.) lub raczej (20 proc.) nie pójdzie.

Te wyniki sondażu nie wpłynęły na zmianę stanowiska polityków partii rządzącej. Prezes PiS Jarosław Kaczyński stwierdził, że przeprowadzenie samorządowych wyborów uzupełniających w kilku gminach w niedzielę 22 marca dowodzi, że wybory prezydenckie mogą odbyć się 10 maja. A inni politycy PiS jak mantrę powtarzają, że nie ma przesłanek do przesunięcia wyborów prezydenckich, choć samorządy i eksperci Fundacji Batorego alarmują, że prowadzenie przygotowań do majowych wyborów, gdy w Polsce panuje epidemia, jest praktycznie niemożliwe.

Za przesłankę nakazującą odwołanie wyborów politycy PiS nie uznają też wyroku Sądu Najwyższego, który podważył decyzję Państwowej Komisji Wyborczej o odmowie rejestracji komitetu kandydata na prezydenta Sławomira Grzywy. Aby zarejestrować komitet, trzeba było dołączyć co najmniej tysiąc podpisów poparcia dla niego. Jak donosi oko.press, pełnomocnik komitetu przedstawił PKW dokumenty poświadczające zebranie 753 podpisów. PKW oceniła, że te podpisy zostały zebrane nieprawidłowo (przez błąd na arkuszu) i nakazała w ciągu trzech dni uzupełnić braki formalne, czyli de facto przedstawić 1000 podpisów na poprawnych arkuszach. W odpowiedzi pełnomocnik komitetu przedstawił na nowych arkuszach 89 podpisów. PKW odmówiła rejestracji.

Ale pełnomocnik komitetu wniósł skargę do Sądu Najwyższego, tłumacząc, że w sytuacji zagrożenia epidemicznego nie mógł zbierać brakujących podpisów. I SN przychylił się do tej argumentacji, więc komitet powinien zostać zarejestrowany. Jak wyjaśnił rzecznik SN sędzia Michał Laskowski, do rozpatrzenia zostaje kilka kolejnych skarg na uchwały PKW o odmowie rejestracji komitetu, a potem można się takich spodziewać po odmowie rejestracji kandydatów, którym nie uda się zebrać 100 tys. podpisów potrzebnych do zarejestrowania samego kandydata. Według Michała Laskowskiego taka sytuacja stawia pod znakiem zapytania możliwość przeprowadzenia wyborów prezydenckich 10 maja.

W internecie wciąż prowadzone są zbiórki podpisów pod petycjami o odwołania majowych wyborów prezydenckich. Na portalu avaaz.org Petycje Obywatelskie zebrano już blisko 78,5 tys. podpisów. Petycję zainicjowaną przez Krzysztofa Bosaka, kandydata Konfederacji, poparło do tej pory blisko 11 tys. osób.

Grzegorz Skowron

Wybory prezydenckie 2020. Jak podczas epidemii zbierać podpisy? Wybory trzeba odwołać

Najnowsze

Co w Krakowie