Wyższy poziom absurdu. Poseł KO z Małopolski modlił się do drzewa, przy którym zdarzył się wypadek premier Szydło

fot. Twitter

Ale odlot! Poseł Koalicji Obywatelskiej i były Marszałek Województwa Małopolskiego Marek Sowa wziął udział w żenującym happeningu, do którego doszło w Oświęcimiu. Mała grupa osób spotkała się przy drzewie obok którego w 2017 doszło do wypadku limuzyny wiozącej premier Beatę Szydło.

Happening odbył się w trzecią rocznicę wypadku. Osoby, które wzięły w nim udział, odmówiły ″modlitwę do drzewa″. Spotkanie zorganizował Komitet Obrony Demokracji.

Rozpoczęto od wygłoszenia litanii do drzewa, która oczywiście była zmasowaną krytyką partii rządzącej.

Potem głos zabrał Sowa, który odczytał list od Sebastiana K. To on w 2017 siedział za kierownicą Seicento, które zderzyło się z rządową limuzyną.

– Sebastian przesłał mi SMS z pozdrowieniami, którego pozwolę sobie tutaj przeczytać. „Niestety nie będzie mnie dzisiaj, gdyż przeprowadziłem się do Olsztyna. Cieszę się, że powstała taka inicjatywa, dziękuję bardzo za informację. Prosiłbym przekazać podziękowania dla organizatorów za zorganizowanie tego wydarzenia – powiedział Sowa.

ms

Zobacz także