Wisła w rękach kibiców. Z deszczu pod rynnę

fot. DrabikPany via Source / CC BY

Stało się. Wisła Kraków SA ma nowego właściciela. To już oficjalna wiadomość. Umowa została podpisana i wszystkie udziały spółki są teraz w rękach Towarzystwa Sportowego Wisła, czyli – de facto – kibiców. Już sama konferencja prasowa zorganizowana dziś przez TS była niezwykle barwna i emocjonalna, a władze towarzystwa pozowały na zbawców krakowskiej piłki. Szkoda tylko, że już na tym etapie wiceprezes klubu nie potrafi trzymać nerwów na wodzy, bo – jak wiadomo – nerwy w biznesie, którym jest przecież futbol, są złym doradcą.

Po tym, jak Wisłę kupił Jakub Meresiński, wydawało się, że gorzej być nie może. Tajemniczy „biznesmen”, który nie potrafił nawet zdać matury (skazany prawomocnym wyrokiem za fałszowanie świadectwa dojrzałości), jest podejrzewany o wyłudzenie podatku VAT w kwocie dochodzącej do dziesięciu milionów złotych, ma zarzuty dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i prania brudnych pieniędzy oraz jest podejrzany o przywłaszczenie mienia o wartości ponad 200 tysięcy złotych, nie może być iskierką nadziei na dobrą zmianę.

Jego działania to zwykła błazenada i gdyby swoje umiejętności zaprezentował w cyrku – zapewne miliony widzów pokładałyby się ze śmiechu. Tymczasem tysiącom fanów Wisły do śmiechu nie było. Patrzyli zatroskani na swój klub, z coraz wątlejszą nadzieją na nadejście lepszych czasów.

Aż dziś nastąpił przełom. Akcje Wisły kupiło Towarzystwo Sportowe. Niektóre media obwieściły: „nowa era Wisły” , „koniec problemów klubu” i tak dalej. Otóż, niestety, to dopiero początek. Już sama konferencja prasowa pokazała, że tacy panowie, jak Robert Szymański (wiceprezes TS) nie bardzo będą w stanie odbudować wielką Wisłę. Nerwowy, emocjonalny, bezczelny – taki był ton jego wypowiedzi. Do tego stara śpiewka, czyli dziennikarze są źli, kibice są źli… aż chce się dodać: „podwozie też było złe”.

– Zwracam się do kibiców: może dość siedzenia przed Internetem i narzekania na wszystkich i wszystko. Może dość ustalania strategii, może dość gdybania czy przyjść na mecz bo mamy nowe zgody kibicowskie. Mówię do wszystkich oficjalnie: sprawdzam! – oświadczył Szymański. Sprawdzamy i my. Samego Szymańskiego, byłego prezesa Stowarzyszenia Kibiców Wisły Kraków.

„Kilka dni temu „Gazeta Wyborcza” poinformowała, że prokuratura przedstawiła prezesowi SKWK zarzuty prania brudnych pieniędzy w kwocie 600 tys. zł, działania na szkodę Kraków Business Park w Zabierzowie na kwotę 900 tys. zł, oszustwa podatkowe na kwotę 800 tys. zł, udział w grupie przestępczej Adama Ś. oraz posługiwanie się fikcyjnymi fakturami. Śledztwo w tej sprawie powinno zakończyć się 7 kwietnia” (za: igol.pl).

W konferencji wziął udział także Damian Dukat, obecny szef SKWK. To menadżer White Star Power, siłowni powiązanej ze słynnym pseudokibicem Pawłem M. pseudonim „Misiek”, znanym między innymi z celnym rzutem nożem w głowę piłkarza Dino Baggio podczas jednego z meczów. „W marcu 2011 r. dostał zarzut posługiwania się podrobionym dowodem osobistym oraz oszustw na szkodę wypożyczalni samochodów. Później pseudokibic wraz z kolegami wpadł w ręce funkcjonariuszy za kradzież maczet w supermarkecie. Miał pojechać je kraść luksusowym porsche należącym do sponsora jednej z drużyn Towarzystwa Sportowego „Wisła”.” (za: Gazeta Krakowska).

Jedynym światełkiem w tunelu podczas całej tej konferencji prasowej próbował być wyważony i potrafiący rozmawiać z mediami szef TS Wisła Piotr Dunin – Suligostowski. Sprawdził się jako menadżer Wisły Can-Pack, ale jako prezes już ma niewiele do gadania. Rządzić i tak będą bowiem kibice lub – jak kto woli – kibole.

Jakby więc nie spojrzeć na dzisiejszą zamianę właściciela Wisły, powodów do zadowolenia brakuje. Gdyby Meresiński nie sprzedał udziałów, upadek klubu byłby szybki. Może nawet jeszcze w tym tygodniu – co obwieścił podczas spotkania z dziennikarzami Szymański. Tymczasem teraz, mam wrażenie, nastąpi dobijanie trupa. Wisła będzie umierać powoli, w agonii. Będzie popadać w niebyt. I tak naprawdę jedyne, co kupili panowie z TS, to czas. Czas potrzeby na to, aby – być może – pojawił się jakiś poważny (ważne słowo) sponsor i uratował 110 lat historii.

Łukasz Mordarski

fot. DrabikPany via Source / CC BY

Zobacz także