Zaczyna się festiwal obietnic. 500 milionów może wywrócić Kraków do góry nogami

materiały prasowe

– Zapyta ktoś, w czym tkwi haczyk? Otóż, zapowiedź przeznaczenia 500 mln na wykup ziemi, to deklaracja budżetowego wydatku celowego. Wpuszczenie na rynek nieruchomości pół miliarda złotych, może wywrócić go do góry nogami – pisze Grzegorz Gondek, przewodniczący Stowarzyszenia „Wielki Kraków”.

Kampania wyborcza to czas, w którym ze strony kandydujących padają różne obietnice, niejednokrotnie oderwane od rzeczywistości lub takie, które już zostały zrealizowane. To normalne. Jednak padają też deklaracje, które mogą wpływać na zasoby miasta i mieć realny wydźwięk finansowy w przypadku ich realizacji.

Jeden z kandydatów, w swym programie wyborczym, umieścił takie oto stwierdzenie: cyt. „…do 2023 roku 500 mln zł na wykup terenów zielonych pod parki i duży „Park Wesoła” w centrum Krakowa”. Niby nic, zdanie jak zdanie, ładna deklaracja, ludzie się ucieszą i przyznają rację, ale po głębszym zastanowieniu pojawia się refleksja, że coś tu chyba jest nie tak.

W programie kandydat pisze dalej: cyt. „…Znaczna część terenów zielonych w Krakowie jest dzisiaj w rękach prywatnych albo w posiadaniu instytucji niezwiązanych z miastem – to np. Las Borkowski czy otoczenie Fortu Bronowice. Jeśli nie wykupią ich władze miasta, działki te trafią w ręce deweloperów i zostaną zabudowane. Dlatego przeznaczymy 100 mln zł rocznie na wykup takich terenów, żeby je ochronić dla dobra mieszkańców.”

Zapyta ktoś, w czym tkwi haczyk? Otóż, zapowiedź przeznaczenia 500 mln na wykup ziemi, to deklaracja budżetowego wydatku celowego. Wpuszczenie na rynek nieruchomości pół miliarda złotych, może wywrócić go do góry nogami i doprowadzić do spekulacji w handlu ziemią, może doprowadzić do sztucznego windowania cen gruntów, a wręcz powstania drugiego obiegu w handlu działkami, które skupowane przez inwestorów, będą na siłę sprzedawane miastu powołując się na zapisy budżetowe. Takie postawienie sprawy ograniczy wolny obrót nieruchomościami.

Dziś miasto przeznacza pieniądze pod wykup ziemi i tworzy na niej zielone enklawy. Zarząd Zieleni Miejskiej dokonuje zakupów w oparciu o realną wycenę i operaty szacunkowe. Dysponując miejskimi, czyli naszymi pieniędzmi, przystępuje do przetargów i nabywa grunty po cenie wywoławczej, bądź uwzględniając wszystkie za i przeciw najbardziej opłacalnej i urealnionej.  Nie dokonuje zakupu obligatoryjnie kupując teren, na którym i tak nikt niczego nie wybuduje.

Zarządzanie zielenią to jedna z ważniejszych gałęzi funkcjonowania miasta. Dbanie o tereny zielone, rewitalizacja parków, skwerów czy Plant to wieloletnia strategia, na której trzeba się znać. Krakowskie parki to niejednokrotnie pomniki przyrody, to nasze wspólne dziedzictwo, gdzie każde drzewo czy aleja skrywa jakąś tajemnicę i nadaje magii naszemu miastu. To nasze wspólne dobro.

Swego rodzaju paradoksem może okazać się to, że osoba mówiąca o walce z tzw. „betonowaniem miasta” zgłaszając takie pomysły stanie się tego głównym sprawcą. Paradoksem może być też to, że krzycząc o walce z deweloperami stanie się ich głównym rzecznikiem. Paradoksem może być też to, że wszystko to paradoks, a realne są tylko pieniądze. 500 milionów to kwota, która może uszczęśliwić, pytanie tylko czy na pewno krakowian.

Grzegorz Gondek

Przewodniczący Stowarzyszenia „Wielki Kraków”

Zobacz także