Zakopane zamyka szkoły. Minister edukacji: to bezprawie, niech interweniuje wojewoda. Co będzie Krakowie?

fot. Lupuca via Foter.com

Awantura o otwarcie szkół 1 września zaczyna nabierać rozpędu. Zakopane zdecydowało, że uczniowie pod Tatrami wrócą do szkół dopiero za cztery tygodnie. Minister edukacji uznaje to za bezprawne działanie i twierdzi, że interwencje powinien podjąć wojewoda.

Coraz więcej samorządów i dyrektorów szkół obawia się powrotu do normalnej nauki w szkołach w raz początkiem nowego roku szkolnego. Najlepszym przykładem tego jest Zakopane. Władze stolic Tatr zdecydowały, że przez pierwsze cztery tygodnie nauka będzie odbywać się zdalnie. Samorząd Zakopanego twierdzi, że miał zgodę ustną sanepidu. Po ogłoszeniu decyzji zaprotestował małopolska kurator oświaty Barbara Nowak, która stwierdziła, że ona nie zgadza się na wprowadzenie zdalnej nauki w Zakopanem. Sanepid nie potwierdził zgody na piśmie.

Zakopane robi swoje

O ten spór pytany był na konferencji minister edukacji Dariusz Piontkowski. Stwierdził, że w Zakopanem nauka powinna odbywać się normalnie, w szkołach, bo sanepid nie wyraził zgody na zamknięcie szkół. Kiedy dziennikarze poinformowali go, że mimo stanowiska ministerstwa władze Zakopanego potwierdzają decyzję o nauce zdalnej przez cztery tygodnie, ten oświadczył, że interwencję powinien podjąć wojewoda małopolski.

Wygląda na to, że przed 1 września czekają nas kolejne awantury. Wprawdzie resort edukacji zapowiadał możliwość nauki w trzech wariantach, także zdalnie i hybrydowo, ale w praktyce nawet w żółtych strefach (w takiej jest Zakopane) nie ma zgody na ograniczenie pobytu uczniów w szkołach.

Co w Krakowie

Kraków własnie trafi do żółtej strefy. część dyrektorów szkół chciałaby wprowadzić przynajmniej naukę w trybie hybrydowym (połowa uczniów w szkole,połowa w domu), ale do tej pory sanepid nie wydał żądnej zgody na taki tryb nauki.

PILNE!!! Kraków w żółtej strefie

– W tym momencie kształcenie hybrydowe to najlepsze rozwiązanie dla uczniów – mówiła na konferencji prasowej Anna Korfel-Jasińska, zastępca prezydenta Krakowa ds. edukacji, sportu i turystyki. Ale w Krakowie wszystkie szkoły zaczną naukę w normalnym trybie.

W krakowskich szkołach uczy się łącznie około 100 tys. dzieci i młodzieży, a pracuje prawie 13 tys. nauczycieli i około 4 tys. pracowników niepedagogicznych. Każda szkoła to zatem wiele osób i dużą częstotliwość kontaktów. Ponieważ nauczanie w krakowskich szkołach będzie odbywać się co do zasady stacjonarnie, aby zapewnić maksymalnie bezpieczne warunki podczas zajęć w szkole, dyrektorzy krakowskich szkół będą korzystać z różnych rozwiązań organizacyjnych ograniczających nadmierne grupowanie się i kontakty uczniów z różnych klas. Te rozwiązania to m.in.: różnicowanie pór rozpoczynania zajęć, ograniczenie wymienności sal lekcyjnych, udostępnienie kilku wejść do placówki, prowadzenie lekcji w mniejszych grupach, wydłużenie czasu trwania obiadów, częste wietrzenie pomieszczeń.

Najważniejsza zasada: do szkoły mogą przychodzić jedynie uczniowie i pracownicy, którzy nie mają objawów chorobowych wskazujących na podejrzenie COVID-19 oraz ci, których domownicy nie przebywają na kwarantannie lub w izolacji. Dyrektorzy krakowskich szkół sygnalizują, że ułatwieniem byłoby wprowadzenie przez sanepid szybkiej ścieżki kontaktu między szkołą a służbami sanitarnymi, w postaci np. specjalnej infolinii. Pozwoliłoby to na błyskawiczne reagowanie w razie zagrożenia.

(GEG)

Od 1 września szkoły w Krakowie będą uczyć stacjonarnie. Ale to się może zmienić

Zobacz także