Zaskakująca informacja z Teatru Słowackiego. Widzowie muszą być czujni

Cieszy się wielką popularnością i wydawało się, że szybko nie uda kupić się biletów. Tymczasem dziś wieczorem będzie można jeszcze nabyć wejściówki na „Wesele” w Teatrze Słowackiego.

„Dzień dobry! Wszyscy lubimy dobre wiadomości, szczególnie te w poniedziałkowy poranek. Dlatego teraz coś, na co czekaliście” – w taki sposób napięcie buduje Teatr Słowackiego.

A jest o czym informować, bo dziś wieczorem do sprzedaży tafią dodatkowe wejściówki na spektakl „Wesele” w reż. Mai Kleczewskiej.

Bilety mają być dostępne dziś wieczorem TUTAJ.

Tajemnicą „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego jest przede wszystkim sposób jego oddziaływania, bo na Weselu – jak ujął to dowcipnie niegdyś Jan Błoński – polska publiczność nigdy się nie nudzi. Z zawartym w dramacie Wyspiańskiego wizerunkiem narodu zgadzali się niemal wszyscy: socjaliści, nacjonaliści, demokraci i konserwatyści. A przecież Wesele przedstawia społeczny i klasowy konflikt, trwający i wciąż się odnawiający, niemożliwy do zażegnania, wielorako antagonizujący pole polityki – podszyty gniewem, wściekłością, poczuciem krzywdy i pragnieniem zemsty.

Wielki finał dramatu, zmierzający długimi kadencjami do stanu uśpienia, rozbrojenia, do chocholego tańca, zwykło się odczytywać jako gorzką, wstrząsającą prawdę o społecznej niemocy, marazmie, anomii. A może jest na odwrót? Może ta perwersyjna, triumfalna i monumentalna scena uśmiercania społecznej energii wyzwala poczucie ulgi, uwalnia od lęku przed krwawą przemocą, zapewnia błogie uczucie wzniosłości i bezgrzeszności? Czy pulsująca w dramacie groźba rozpętania rewolucyjnych żywiołów zostaje zdławiona przez iluzję wspólnoty i towarzyszącą jej zawsze przemoc symboliczną? Czy dramat Wyspiańskiego nawiedzany jest przez widma podświadomości narodowej, jak zwykliśmy uważać, czy raczej przez trupy historii o znacznie większym zasięgu rażenia?

Jan Krol

Najnowsze

Co w Krakowie