Znalezisko podczas prac na ulicy Krakowskiej. Co zrobią urzędnicy?

Fot. Olga Łuczyńska-Gawron

Wystarczyło pierwsze wbicie łopaty, a oczom robotników remontujących ul. Krakowską ukazała się stara kostka brukowa. Pytanie, czy znalezisko, które pamięta czasy żydowskiego Kazimierza, podzieli los bruku z ul. Królewskiej?

Przypomnijmy – w październiku 2018 roku pojawiła się informacja, że bruk zerwany z remontowanej ul. Królewskiej może trafić w ręce wykonawcy. Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu przekonywał wówczas, że kostka była elementem torowiska „nie przedwojennego”, a miejski konserwator zabytków przyznał, że nie dysponuje wiedzą na temat czasu jej powstania.

Ostatecznie biuro konserwatora wystąpiło do ZIKiT-u z wnioskiem o zabezpieczenie bruku na poczet przyszłych remontów. Aktywiści przekonywali, że podobny problem może się pojawić w przypadku remontu ulicy Krakowskiej. I tak też się stało.

Stara śpiewka

Nie minęło pół roku, a pierwszego dnia przebudowy ulicy Krakowskiej robotnicy odsłonili zalany asfaltem bruk. Jego wiek trudno ocenić, ale można się domyślać, że pamięta czasy, w których dominującym językiem na Kazimierzu był jidysz.

Analogicznie, jak w przypadku ul. Królewskiej, urzędnicy mają tę samą śpiewkę. – Założenie jest takie, że materiały po rozbiórce należą wykonawcy. Jeżeli się okaże, że ta kostka jest zabytkowa, to będziemy się kontaktować z konserwatorem zabytków, ale nie spodziewamy się , bo ulica była przebudowywana 20 lat temu – tłumaczy Michał Pyclik z Zarządu Dróg Miasta Krakowa.

Jednocześnie zapewnia, że jeżeli po kontroli nadzór archeologiczny i inspektorzy ZDMK uznają, że kostka nadaje się do ponownego wbudowania, to tak też się stanie, bo projekt przebudowy uwzględnia montaż na fragmentach ulicy kostki porfirowej.

Nawierzchnia, jak dywan

Prof. Monika Bogdanowska, Wojewódzka Konserwatorka Zabytków, która aktywnie włączyła się w ubiegłoroczną walkę o kostkę z ul. Królewskiej, potwierdza słowa Pyclika o zachowaniu bruku na fragmentach przebudowywanej ulicy.

Podkreśla, że kilkudziesięcioletni bruk to dobro nieodtwarzalne i szczególnie cenne, które jest jak dywan, który zdobi wnętrze domu. Dodatkowo jednak nawierzchnia świadczy też o mieście.

Bogdanowska przekonuje, że optymalnym rozwiązaniem byłoby wypracowanie z ZDMK procedury określającej los zrywanego bruku.

– Optymalnym rozwiązaniem byłoby gromadzenie zerwanej kostki w magazynie i wykorzystywanie jej w czasie przebudowy ulic w centrum, a nie przekazywanie wykonawcy, tak jak na ul. Królewskiej. Nie ma uzasadnienia, by oddawać kostkę wykonawcy, bo takie materiały są drogie i solidne – wyjaśnia.

Bogdanowska jednocześnie nie szczędzi słów krytyki pod adresem projektu przebudowy, w którym zastosowano kilka różnych rozwiązań – kostkę, płyty czy asfalt – mieszających się niczym przysłowiowy groch z kapustą. – Będę dążyć do tego, by w przyszłości upraszczać projekty. Ten został zaakceptowany i niestety nie było pola manewru – stwierdza.

Czas pokaże, co stanie się z zerwanym brukiem. Oby nie potwierdziły się obawy części aktywistów, którzy przy okazji remontów ulic w Krakowie zauważają zwiększoną aktywność handlarzy zabytkowym brukiem po horrendalnych cenach.

KRA

Zobacz także