Żrą się na szczytach władzy. Chodzi o wpływowych polityków z Krakowa

Wielki spór wśród najważniejszych ludzi w państwie! Ostre uwagi, niewybredne komentarze i – być może –  początek końca „miłości” na szczytach władzy. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że wszyscy ci politycy są z Krakowa. No i nie potrafią się dogadać. Jak krakus z krakusem. Ewentualny rozłam na prawicy może też poważnie wpłynąć na przyszłoroczne wybory na prezydenta Krakowa.

Ostatnio w stolicy Małopolski mocno przypomniał o sobie Jarosław Gowin. Zakleił sobą całe miasto pod pretekstem Narodowego Kongresu Nauki, na którym prezentuje swój projekt ustawy o szkolnictwie wyższym. Wywołując tym lub dając pretekst do osłabienia swojej pozycji w koalicji rządzącej.

Poseł karci wicepremiera

Nie trzeba było długo czekać na szybką reprymendę kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości, której udzielił Gowinowi inny poseł z Krakowa, szef klubu parlamentarnego i prawa ręka Jarosław Kaczyńskiego – Ryszard Terlecki. Stwierdził, że projekt ten to tak naprawdę samowola Gowina. – Stawia na projekt, którego nie zna ani rząd ani klub parlamentarny. To wszystko są dziwne pomysły i wątpię, żebyśmy się na nie zgodzili – grzmiał na antenie „Trójki”. A znając obyczaje polityczne panujące w partii rządzącej nie ma możliwości, że taka reprymenda nie była uzgodniona z Kaczyńskim.

– Nie jestem politykiem PiS. Ta ustawa jest efektem bezprecedensowo szerokiego dialogu między ministerstwem, rządem i akademikami – próbował odpowiadać Gowin, ale wyjaśnienia te brzmiały zupełnie niewiarygodnie.

I jak w każdym politycznym sporze zawsze jest drugie dno.

Gowin na wylocie

Od dłuższego czasu  w Prawie i Sprawiedliwości mówi się nieoficjalnie o rekonstrukcji rządu i odwołaniu ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka (nomen omen też z Krakowa) w związku z jego konfliktem z Terleckim.

– A teraz do grona ministrów którzy zostaną odwołani dołączył Jarosław Gowin – mówi nam nieoficjalnie  jeden z członków PiS. W krakowskich szeregach tej partii już od dawna narastała bowiem niechęć do Gowina i jego zaciągu do spółek skarbu państwa.

– Nic nie znacząca kanapowa partia obsadziła większość intratnych posad w Małopolsce i to nie może się podobać. Teraz, kiedy do PiS-u dołączyli Republikanie, Gowin ze swoim zapleczem nie jest już potrzebny  – dodaje polityk partii Jarosława Kaczyńskiego.

Ostatnie „nieposłuszeństwo”  Gowina i próba demonstracji siły pod Wawelem wskazuje więc na to, że minister od dłuższego czasu przeczuwał taki rozwój wydarzeń i próbuje uciekać do przodu.

Dwóch kandydatów na prezydenta Krakowa?

Nasz rozmówca uważa, że taka mocna kampania medialna związana z promocją Narodowego Kongresu Nauki może oznaczać także początek kampanii wyborczej na prezydenta Krakowa. A to z kolei może zagrozić forsowanej na to stanowisko przez Terleckiego kandydaturze małopolskiej kurator oświaty Barbary Nowak.

– To może być bardzo ciekawa rozgrywka. Tym bardziej, że Terlecki już wielokrotnie udowodnił, że jest skuteczny, a Kaczyński zdaje się go słuchać. Tak było choćby przy odwołaniu wojewody małopolskiego Józefa Pilcha. Terlecki od początku był przeciwny tej kandydaturze i w końcu dopiął swego – mówi nam polityk PiS.

Czyżby więc wojna pomiędzy Gowinem, a Terleckim nie tylko odbiła się mocnym echem w Warszawie, ale miała także wielki wpływ na krakowskie podwórko polityczne? – Do tej pory raczej nikt nie wyobrażał sobie, że prawica wystawi w Krakowie dwóch kandydatów na prezydenta. Tymczasem teraz nie jest już to takie nierealne i być może dojdzie do tego, że zarówno PiS, jak i Polska Razem postawią na swoich ludzi. To byłaby wielka porażka Zjednoczonej Prawicy – prognozuje nasz rozmówca.

(rg, kk)

Najnowsze

Co w Krakowie