Zwariowali! Tak wybrać się w Tatry? „Banda skretyniałych bezmózgich odpadów genetycznych”

fot. screen z Facebooka

Niektórzy próbują ich bronić: „Niech robią co chcą, tylko mają płacić za akcję TOPR”. Inni są mniej wyrozumiali i nazywają ich idiotami. Jakub Adamczyk przyłapał kilku ludzi, którzy po oblodzonym szlaku wspinali się w… adidasach.

Sprzęt górski – podstawowe buty za kilka stów, wypasione czasem za grubo ponad tysiaka. Specjalnie dopasowywane lub po prostu solidne, dedykowane do wyjścia w góry. Ale przede wszystkim z tzw. traktorem na podeszwie, by jak najlepiej trzymać się szlaku.

Albo inaczej – spróbujcie założyć w samochodzie całkowicie łyse opony i wybrać się na zaśnieżoną i zlodowaciałą drogę. Nie dość, że zatrzymacie się na najbliższym drzewie, to jeszcze za stan ogumienia dostaniecie mandat i oddacie policji dowód rejestracyjny.

Ale kto by się tym przejmował w górach? Widzieliśmy panie w szpilkach w drodze na Morskie Oko, panów w „japonkach” wędrujących na Giewont, a teraz mamy kozaków, którzy strome i oblodzone podejście na przełęcz pod Kopą Kondracką postanowili pokonać w adidasach.

„Co, ja nie wyjdę? Ja pękam? No to patrz!” – pewnie takie hasła padały z ich ust, bo trudno nam sobie wyobrazić, by żaden nie miał refleksji, że to niebezpieczne.

No i ruszyli – twardo, na cwaniaka, z piersią wypięta do przodu, a skończyli… No właśnie, skończyli tak

W adidasach po lodowisku. Podejście na Przełęcz pod Kopą Kondracką.Zdjęcia od: Jakub Adamczyk

Opublikowany przez naTatry.pl Poniedziałek, 8 stycznia 2018

„Kozice w adidasach na spacerek wyszły”, „Banda skretyniałych bezmózgich odpadów genetycznych!!!”, „Kolejny gatunek czworonogów w Tatrach” – nabijają się dziś z ludzie na Facebooku, ale prawda jest taka, że cała banda miała wielkie szczęście

Po 45 turystach, którzy żądali zwiezienia z Morskiego Oka oraz woźnicach tłukących biedne konie, by wstawały i ciągnęły leniwe dupska turystów, wydawało się, że już nic więcej w polskich Tatrach nas nie zaskoczy. A jednak – obawiamy się, że w tym sezonie turyści nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.

dn 

zdjęcie tytułowe / fot. screen z Facebooka naTatry.pl

Dzielny chłopiec z Krakowa zawstydził wszystkich krzykaczy. Wózkiem inwalidzkim dojechał do Morskiego Oka i z powrotem

Zobacz także