Jesteśmy w Krakowie za bardzo rozgadani. Uważamy, że nam się wszystko należy. Możemy mieć dumę, możemy się dystansować od stolycy, z akcentem na y, natomiast – oprócz tej dumy – musimy mieć determinację, aby walczyć o pewne projekty – mówi nam poseł PO Ireneusz Raś.
W szczerej rozmowie z KRKnews.pl, polityk wspomina projekt Zimowe Igrzyska Olimpijskie Kraków 2022.
Łukasz Mordarski: Spotykamy się w Pana biurze poselskim w Nowej Hucie. Sporo tu akcentów olimpijskich: gazety, zdjęcia, foldery…
Ireneusz Raś: Profesjonalnie zajmuje się sportem. Jestem przewodniczącym sejmowej Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki i pełnię tę funkcję najdłużej ze wszystkich po ‘89 roku.
Tęskni Pan za projektem Zimowe Igrzyska Olimpijskie Kraków 2022?
W weekend zabierałem głos na walnym zgromadzeniu PKOl i mówiłem, że Euro 2012 w piłce nożnej zakończyło się wielkim sukcesem. Wszystkie badania naukowe potwierdzają, że efekt ekonomiczny został osiągnięty. Absmakiem jest więc decyzja, że w naszym regionie nie odbędą się igrzyska, bo była to wielka szansa dla Krakowa, Zakopanego, Tatr i całej południowej Polski. Chcieliśmy zrobić to ekonomicznie, nie tak, jak Rosjanie, na zasadzie: zastaw się, a postaw się. To byłoby wzmocnienie gospodarki. Przy okazji wiele inwestycji komunikacyjnych byłoby szybciej dokończonych. Tęsknię więc za tym, że ta impreza nie doszła do skutku.
Ma Pan coś sobie do zarzucenia?
Byłem autorem uchwały sejmowej, której nie poparła tylko Anna Grodzka.
Nomen omen, wtedy posłanka z Krakowa.
Ale wtedy ta dobra atmosfera dla igrzysk została zrobiona. Na Słowacji czuli tę szansę, u nas na początku też. Później różne sploty wydarzeń…
Znalazł Pan winnego?
Mam swoją prywatną ocenę, ale nie chcę operować nazwiskami.
Uciekał Pan przez dziennikarzami Magazynu Śledczego Anity Gargas w TVP.
Ten magazyn był stronniczy i miał za zadanie pokazanie wyłącznie nieprawidłowości ze strony miasta i ministerstwa. Tymczasem my wpadliśmy w pułapkę, bo w pewnym momencie krytykowanie ZIO stało się modne. Bardzo trudno było tę narrację odwrócić i w efekcie wyszedł blamaż. Aczkolwiek politycy z innych regionów pewni się nie zasmucili, choć kompletnie nie rozumieli decyzji Krakowa.
Wierzy Pan jeszcze w ZIO w Polsce?
Swoje wystąpienie w PKOl zakończyłem pointą, że dziś to od nich zależy, aby po porażce krakowskiego projektu, wrócić do sukcesy Euro 2012 i odrobić lekcję z tłumaczenia ludziom, że to są miejsca pracy, że to jest piękna promocja, że to się opłaca. PKOl musi być bardziej aktywny. Musi mówić, że to nie tylko event sportowy, ale muszą pokazać korzyści dla Polaków.
No właśnie, dla Polaków. Bo krakowianie korzyści nie dostrzegli. Wierzy Pan jeszcze w ZIO w Krakowie? Coraz częściej mówi się na przykład o Wrocławiu…
I to jest znamienne, że wrocławianie pewnie zebraliby się w kupę i walczyliby bardzo mocno. My jesteśmy w Krakowie za bardzo rozgadani. Uważamy, że nam się wszystko należy. Kiedyś straciliśmy Euro 2012 przez takie podejście, bo wszystkie miasta była bardziej zdeterminowane, a Kraków czekał i się nie doczekał. Dużo straciliśmy. Opóźniona została budowa wschodniej obwodnicy, czy budowa autostrady Kraków – Rzeszów. Priorytety poszły gdzie indziej. W Krakowie najważniejsze jest, żeby przestać myśleć kategoriami, że nam się należy. Możemy mieć dumę, możemy się dystansować od stolycy, z akcentem na y, natomiast – oprócz tej dumy – musimy mieć determinację, aby walczyć o pewne projekty.
Rozmawiał Łukasz Mordarski
Zdjęcia: Facebook Ireneusza Rasia
Zobacz także I część wywiadu z posłem Ireneuszem Rasiem. A w niej między innymi o tym, czy będzie kandydował na prezydenta Krakowa. – Majchrowski jest przyzwoitym prezydentem. Jego spokój odpowiada mieszkańcom Krakowa i ja to szanuję. Natomiast jego gabinet jest bardzo ładny. Jest w nim wiele dzieł sztuki. Robi wrażenie na wszystkich odwiedzających. Jestem dumny, że ten gabinet rzuca na kolana bardziej niż gabinet prezydenta Warszawy – mówi nam polityk PO.
Zobacz więcej:
Prezydent z Nowej Huty?! „Trzeba poprawić komfort życia” [wywiad]



