W pierwszej połowie 2022 roku do Sądu Okręgowego w Krakowie wpłynęło 1883 wniosku rozwodowe. To o niecałe 70 wniosków więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. W całej Polsce liczba par, które chcą się oficjalnie rozstać to ponad 38 tysięcy i nieznacznie spadla.
Sądem właściwym do rozpoznania sprawy sądowej o rozwód, jest Sąd Okręgowy. W Krakowie, sprawami z zakresu prawa rodzinnego zajmuje się Wydział XI Cywilny – Rodzinny tego sądu. W I połowie br. do SO w Krakowie wpłynęło 1883 pozwów rozwodowych.
Jak Kraków wypada na tle innych miast ? W I połowie br. najwięcej pozwów rozwodowych wpłynęło do Sądu Okręgowego w Poznaniu – 2537 (w analogicznym okresie 2021 roku 2398). Dalej są SO w Warszawie – 2125 (rok wcześniej 2164), Gdańsku – 1994 (1981), Krakowie – 1883 (1815), Katowicach – 1806 (2040) oraz SO Warszawa Praga w Warszawie – 1544 (poprzednio 1457). Natomiast na końcu rankingu widzimy Łomżę – 278 (I poł. ub.r. 236) i Sosnowiec – również 278, przy czym ten ostatni sąd funkcjonuje dopiero od 1 kwietnia br. Tuż wcześniej w zestawieniu można zobaczyć Przemyśl – 281 (rok wcześniej 278), Krosno – 335 (348) i Suwałki – 353 (328).
Jak zauważają specjaliści, najwięcej pozwów wpływa w miastach, w których Polacy zarabiają najwięcej. Mają oni największe możliwości finansowe, co pozwala im nie tylko podjąć decyzję o samodzielnym prowadzeniu gospodarstwa domowego, ale też o poniesieniu wszelkich kosztów związanych z rozwodem.
Według danych z sądów okręgowych, w I połowie br. liczba złożonych pozwów rozwodowych była o 0,2% mniejsza niż w analogicznym okresie ub.r. Eksperci podkreślają, że rozwodzą się zarówno małżeństwa z bardzo krótkim, jak i z wieloletnim stażem. Jednak obecnie mniejsza ilość rozwodów może być podyktowana sytuacją ekonomiczną. Polacy niezbyt chętnie się na to decydują, bo często ich na to zwyczajnie nie stać. W czasach kryzysu hipotecznego pary mocno też scala wspólny kredyt.
Z danych udostępnionych przez 47 sądów okręgowych wynika, że w I połowie br. wpłynęło do nich ponad 38,7 tys. pozwów rozwodowych. To o 0,2% mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy było ich nieco ponad 38,8 tys.
Jak zaznacza prawnik rodzinny Paweł Budrewicz, liczba rozwodów jest rdr. porównywalna. Rozwodzą się pary zarówno z niespełna rocznym, jak i z 35-letnim stażem małżeńskim. Według eksperta, jakkolwiek formalne przyczyny obejmują duże spektrum zdarzeń, to faktycznie źródło problemu jest niemal zawsze to samo, tj. zły wybór partnera. Z kolei ekonomista Marek Zuber zwraca uwagę na to, że w czasach kryzysu hipotecznego pary niestety najbardziej scala kredyt. Nawet, jeśli małżonkowie chcą się rozejść, to często żadnej ze stron nie stać na to, żeby spłacić drugą osobę. W tym celu trzeba zaciągnąć nowe zobowiązanie.
Eksperci podkreślają, że sukcesywnie spada ilość zawieranych małżeństw w Polsce. Jednak liczba wniosków rozwodowych utrzymuje się na podobnym poziomie rok do roku. Co więcej, rośnie wiek osób wchodzących w związki małżeńskie. Wszystko dlatego, że systematycznie rośnie odsetek urodzeń pozamałżeńskich. Obecnie co czwarte dziecko rodzi się w niesformalizowanym związku. A to wszystko oznacza, że w najbliższych latach liczba rozwodów będzie wykazywała procentowe wzrosty w stosunku do ilości zawieranych małżeństw.
– Liczba rozwodów utrzymuje się mniej więcej na tym samym poziomie od kilku lat. I raczej nic nie zapowiada, żeby jakoś drastycznie ich przybywało. Jak widać, nawet sama pandemia niewiele tutaj zmieniła. A już na pewno nie jestem skłonna uznać, że czeka nas plaga pozwów rozwodowych. Można pokusić się o prognozę, że w przyszłości będzie ich nawet nieco mniej, skoro coraz rzadziej są zawierane małżeństwa – podsumowują eksperci.
(JS)



