Daniel Obajtek – wizjoner biznesowy i polityczny – tak prezesa Orlenu ocenia w swojej analizie nasz felietonista Kazimierz Krakowski. Tłumaczy, dlaczego Daniel Obajtek kupił gazety regionalne, dlaczego to strzał w dziesiątkę. Biznesowy. Ale też jak bardzo będzie służyć partii rządzącej. I padają nazwiska osób, które mogą zrobić „porządki” w Krakowie. I jeszcze jedno – jest teza o Dzienniku Polskim jako o tytule ogólnopolskim.
Co jakiś czas media elektryzują decyzje prezesa Orlenu Daniela Obajtka. Prasa i posłowie opozycji nie szczędzą mu krytyki, a popierający PiS politycy i media rządowe pieją z zachwytu, broniąc i wychwalając prezesa. Daniel Obajtek to złote dziecko PiS. Charyzmatyk, „żołnierz” i wizjoner, który nie boi się podejmować wyzwań, a podjęte realizuje później z zegarmistrzowską precyzją. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, kto dał mu tę moc sprawczą i dla kogo realizuje cele biznesowe i polityczne. Zdaje też sobie zapewne sprawę, że odwrotu nie ma.
Jest niesamowicie sprawnym i bezwzględnym menadżerem, który nie powiela błędów politycznych swoich poprzedników na stanowisku prezesa Orlenu z Platformy Obywatelskiej. Bez zbędnych sentymentów wymienił zatrudnioną przez poprzedników kadrę zarządzającą, przemodelował strukturę firmy i nadał jej nową misję. Nie przejmuje się krytyką opozycji.
Komu się to się opłaca?
Zakup PolskaPress opłaca się obu stronom transakcji. Niemiecka Grupa Verlagsgruppe Passau nie radziła sobie od lat z utratą czytelników papierowych wersji gazet. Traciła zasięgi, była w permanentnym trybie oszczędnościowym, redukując zatrudnienie, pozbywając się dobrych, ale kosztochłonnych dziennikarzy, z roku na rok generując coraz mniejszy zysk. Dla niej decyzja Orlenu o zakupie była jak drogi prezent od świętego Mikołaja w trudnym 2020 roku.
Orlenowi też się ten zakup opłaca pod wieloma względami. Biznesowym – bo otwiera kontrolowany przez siebie nowy kanał reklamowy o olbrzymim potencjale wzmacniającym sprzedaż dla 7 milionów potencjalnych klientów skupionych w programach lojalnościowych Orlenu i Grupy Energa w sektorze paliowym. Jak i w sektorze pozapaliwowym – na bazie już wcześniej zakupionego Ruchu i utworzonego domu mediowego Sigma Bis. Marketingowym – pokazując, że Orlen wpisuję się w najnowsze światowe trendy biznesowe przejmując tytuły prasowe, wzmacnia i uzupełnia strategie sprzedażowe o kontent. Medialnie – bo prezes Obajtek będzie niczym Jacek Kurski polskiego internetu skupiając w jednym ręku co najmniej połowę polskiej sieci czyli kilkunastu milionów internautów.
Widząc dynamikę działań prezesa Obajtka można założyć, zakup PolskaPress będzie dla Orlenu biznesowym strzałem w dziesiątkę. Niemal pewny jest wzrost sprzedaży papierowej gazet koncernu poprzez stałe kanały prenumeratorów instytucjonalnych w pełni zależnych i kontrolowanych przez sektor publiczny, a dotychczas nieaktywnych. Poza tym nieograniczone źródło reklamodawców w postaci spółek skarbu państwa i spółek samorządowych już zapewne stoi w boksach startowych, żeby wesprzeć reklamowo działania spółki. To samo dotyczy ogromnego potencjału PolskaPress w sieci. Taki model już dziś gwarantuje sukces przedsięwzięcia, a także umocnienie i tak wyjątkowej już pozycji prezesa Obajtka i jego jeszcze długie rządy w Orlenie – nie na próżno przygotował dla spółki strategię Orlen 2030.
PiS zyskuje potężne narzędzie polityczne
Żadna partia polityczna w nowożytnej Polsce nie była tak sprawna medialnie jak PiS. „Warszawska” Platforma uwierzyła w siłę TVN-u i widać wyraźnie z perspektywy czasu, że medialną walkę przegrała. Część działaczy PO próbowała coś robić medialnie na własną rękę na „prowincji”, ale nie miała wsparcia z centrali i zarzuciła rozpoczęte projekty.
PiS zrobił to zupełnie inaczej. Zdywersyfikował kanały informacyjne tworząc ich dziesiątki – od powiatowych portali, poprzez gazety codzienne, radio Maryja, telewizję Trwam, a w późniejszym okresie na TVP kończąc. Dziś staje się pośrednio właścicielem wszystkich liczących się gazet i portali internetowych w segmencie regionalnym. Duża sieć małych powiatowych portali tworzonych lub nadzorowanych przez działaczy Prawa i Sprawiedliwości (a często finansowanych przez wykup w nich materiałów prasowych poprzez fundację związaną między innymi z Orlenem) staje się zbędna. Zbędna dlatego, że ugrzęzła w „lokalnych wojenkach” lokalnych działaczy – co dla funkcjonowania struktury partii stało się zbyt niebezpieczne. Zbędne mogą się też stać dziś sprzyjające PiS-owi gazety codzienne i tygodniki, a przynajmniej stracą na znaczeniu, bo partii rządzącej nie będzie musiało zależeć na ich „drogiej” przychylności.
Zakup PolskaPress to olbrzymia moc sprawcza i instrument wywierania nacisku szczególnie na polityków samorządowych, którego nie udało się uzyskać poprzez marginalne w odbiorze społecznym regionalne odziały TVP 3 lub słabo słuchalne stacje radiowe.
Co dalej…
Tylko przez chwilę nic się nie zmieni w redakcjach gazet i portali regionalnych, w tym tych krakowskich. Przynajmniej do lutego będzie względny status quo. Na początku roku nastąpią zmiany w „centrali”. Zostanie zapewne przygotowany nowy model zarządzania „Narodowym Koncernem Prasowym”, stworzony będzie nowy biznesplan i strategia spółki. Później machina zmian ruszy w oddziałach lokalnych. Jak to przy zmianach politycznych bywa – nikt nie będzie brał jeńców z mediów „polskojęzycznych” i litości przy ich „repolonizacji” nie będzie.
Zapewne części obserwatorów krakowskiego rynku medialnego wydawać się może, że nie nastąpią większe zmiany w samych redakcjach, dziennikarze zmienią tylko tematykę swoich artykułów i będą pisać więcej, i bez krytyki o rządzących. I jakoś to będzie. Nic bardziej mylnego. PiS w swoich szeregach lub w szeregach swoich sympatyków ma co najmniej kilku bardzo sprawnych ludzi związanych z branżą medialną, którzy mogą objąć role zarządcze w krakowskim oddziale koncernu. Przykłady? Piotr Boroń były historyk, senator i członek KRRIT piszący do Dziennika Polskiego, Miłosz Horodyski dziennikarz radiowy i telewizyjny, obecnie radzący sobie bardzo dobrze w roli prezesa spółki Apollo Film, czy np. rzecznik marszałka województwa małopolskiego, radny miasta Krakowa Michał Drewnicki doskonale zaznajomiony budowaniem wizerunku oraz z tematyką wykorzystania mediów elektronicznych. I zapewne wielu jeszcze innych związanych z partią rządzącą medialnych fachowców.
Z dziennikarzami też nie będzie specjalnego problemu. PiS ma ich w swoich szeregach bardzo dużo w większości piszących dla gazetek osiedlowych lub skupionych w redakcjach parafialnych dziennikarzy, na których lojalność z pewnością będzie mógł liczyć.
I jeszcze jedno – może się okazać, że Dziennik Polski stanie się tytułem ogólnopolskim. Warto pamiętać, że taki pomysł miał niemiecki wydawca, ale ówcześni właściciele Dziennika Polskiego nie sprzedali mu tytułu (zrobili to kilka lat później). Teraz pomysł może wrócić, ale już w zupełnie innym wykonaniu…
Kazimierz Krakowski
Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: [email protected]

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!
Nie udało się wczytać komentarzy.