Szybkie fakty

Kategoria Miasto
Data 28 września 2021
Czytanie ~2 min
Tematy Marek Sowa, studia MBA, Witold Kozłowski
Miasto · 28 września 2021 · 2 min czytania

Ponad 170 tys. złotych na studia dla urzędnika? Któryś z marszałków za to odpowie

Autor: Grzegorz Górski

Marszałek małopolski Witold Kozłowski zarzucił byłemu marszałkowi województwa Markowi Sowie, że kilka lat temu wydał na dokształcanie „swojego” sekretarza województwa ponad 170 tys. złotych. Marek Sowa, obecnie poseł, twierdzi, że to niemożliwe. Będzie żądał pokazania umów w tej sprawie. I zapowiada, że wyjaśni tą sprawę do końca. – Albo zostałem oszukany, albo pomówiony. Nie podaruję tego – deklaruje.

Były marszałek województwa małopolskiego Marek Sowa od jakiegoś czasu ostro krytykuje obecnego marszałka Witolda Kozłowskiego. Tym razem poszło o imprezy z początku września, finansowane przez Urząd Marszałkowski, które miały zastąpić Forum Ekonomiczne i Europejski Festiwal Biegowy w Krynicy. Marek Sowa podczas poniedziałkowej sesji sejmiku skrytykował Witolda Kozłowskiego za wydatki na te imprezy – większe niż samorząd województwa miał, gdy w Krynicy było Forum Ekonomiczne, impreza znacznie większej rangi.

– Pan mi będzie wypominał niegospodarność? Jakiś czas temu były informacje, że zgodziłem się na studia MBA dla wicemarszałka Łukasza Smółki. Ale to pan wydał na studia dla swojego sekretarza ponad 170 tys. złotych – ripostował Witold Kozłowski.

Marek Sowa w tej sprawie na sesji sejmiku głosu już nie zabrał. Za to radny Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Nowak, który pytał jakiś czas temu o finansowanie studiów wicemarszałka Smółki, stwierdził, że marszałkowi Kozłowskiemu coś pokręciło. – Nie negowałem nigdy dokształcania kadry kierowniczej. Miałem zastrzeżenia o dofinansowania studiów MBA dla osób na stanowiskach politycznych, dla członków Zarządu Województwa – mówił radny Nowak.

Zapytaliśmy Marka Sowę o studia za ponad 170 tys. złotych. – Jestem w szoku. Przecież nie ma takich studiów. Zgodziłem się na studia pani sekretarz Agaty Błahuciak, nie pamiętam dokładnych kwot, ale to mogło być 25-35 tysięcy złotych – powiedział nam poseł Sowa. Jak zaznaczył, zażąda przedstawiania mu wszystkich umów w tej sprawie. – Albo zostałem oszukany, albo pomówiony. W moim interesie jest wyjaśnienie tej sprawy do końca. Chyba coś się marszałkowi Kozłowskiemu pomyliło, ale jeśli tak się stało, to nie podaruje tego, bo to oznacza, że zostałem publicznie pomówiony – stwierdził Marek Sowa.

(GS)

Reklama