Świetne menu wegańskie i równie dobre mięsne czeka na Was w klimatycznym wnętrzu z historią.
Restaurację Esterante znajdziecie w samym sercu Kazimierza, w kamienicy przy placu Nowym, gdzie do 1939 roku mieściła się szkoła talmudyczna. Do samej restauracji trzeba zejść w dół, a między stolikami znajdują się zachowane fragmenty murów obronnych Kazimierza z czasów powstania miasta, czyli z 1. połowy XIV wieku. Dla miłośników historii to prawdziwa gratka, bo to jedyne na Kazimierzu miejsce z tak dobrze odrestaurowanymi średniowiecznymi fortyfikacjami miasta.
Dla przypomnienia: w przypadku udziału w Restaurant Week można wybrać jeden z dwóch gotowych zestawów menu spoza aktualnej karty dań, przygotowany specjalnie na festiwal. W Esterante czeka na Was przy tym wyborze niezły ból głowy, bo… obydwa zestawy są wybitne. W wersji mięsnej (zestaw B) zaczynamy od tatara wołowego z paprykową konfiturą przypominającą bałkański sos ajvar. Danie główne jest mocno inspirowane kuchnią Hiszpanii, a znajdziemy w nim delikatny comber z królika nadziewany kiełbaską chorizo, z sosem z kukurydzy, ziemniaczanym gratin oraz czipsami z liści brukseli. To danie dopracowane w szczegółach tak, jeśli chodzi o smak, jak i estetykę podania (10/10!)
Szef kuchni Esterante, Marcin Curyło, lubi i potrafi przyrządzać dania kuchni roślinnej, co idealnie widać w wegańskim menu (zestaw A). Po przystawce (pasztet z soczewicy z kiełkami buraka i twarożkiem migdałowym) nadchodzi czas na absolutnie zaskakujące danie główne: stek z soplówki jeżowatej, grzyba pysznego i bardzo zdrowego. Dodatkowo Marcin postanowił trochę pobawić się kulinarną konwencją i przyrządził soplówkę jak prawdziwego wołowego steka – mocno wysmażył i podał au poivre, czyli na pikantnie, z dużą ilością świeżego pieprzu. Całość uzupełniają dzikie brokuły i czarna soczewica.
Jeśli zarezerwujecie oba zestawy, koniecznie spróbujcie swoich deserów! W wersji wegańskiej jest to beza z aquafaby, czyli wody po gotowaniu ciecierzycy, którą można ubić idealnie tak samo jak kurze białko. Podana z musem z mango i ziemią z 80-procentowej gorzkiej czekolady stanowi idealne połączenie słodyczy i kwasowości z lekkim gorzkawym twistem. Drugi deser zbudowano na… piwie: smak malinowego sorbetu przełamuje tu piana z portera, którego użyto też do do “szklanej” , całkowicie jadalnej ozdoby wieńczącej całą kompozycję.



