Szybkie fakty

Kategoria Najnowsze
Data 11 sierpnia 2022
Czytanie ~3 min
Tematy goła plaża, kryspinów, natuzrym
Najnowsze · 11 sierpnia 2022 · 3 min czytania

Mieszkańcy okolic plaży naturystycznej w Kryspinowie skarżą się na obnażających się mężczyzn

Autor: Jarosław Strzeboński Aktualizacja: 11.08.2022 Lokalizacja: Kraków

Mieszkańcy okolic zalewu w Kryspinowie mają pretensje do naturystów o nieobyczajne zachowanie. Naturyści odpowiadają – to nie my.

Dzika plaża naturystyczna w Kryspinowie od lat przyciąga amatorów wypoczynku na łonie natury. Plaża jest jedynym miejscem koło Krakowa, gdzie można na golasa rozłożyć się nad wodą. Kiedyś było to miejsce bardzo intymne, oddalone od domów i wzroków ciekawskich. Teraz, kiedy okoliczne tereny poddawane są intensywniej zabudowie, a nad brzegami jeziora rozbudowuje się baza noclegowa, pojawiły się kłopoty.
Okoliczni mieszkańcy zaczęli skarżyć się na nieobyczajne zachowanie niektórych plażowiczów. W zdecydowanej większości oskarżenia padały na starszych mężczyzn, którzy na plaży i w jej okolicach podglądają kobiety oraz się onanizują. Ich zachowanie bulwersuje mieszkańców oraz uniemożliwia korzystanie z okolicznych terenów spacerowych nad zalewem. Według mieszkaniowców, każda kobieta spacerująca w okolicach plaży staje się celem natrętnych spojrzeń i zaczepek. Wszystko dlatego, że obnażający się mężczyźni przechadzają się wzdłuż brzegów zalewu oraz na pobliskich ścieżkach. W ten sposób wyszukują „ofiary”, przy których mogą rozłożyć ręcznik lub po prostu przystanąć. Nierzadko potrafią śledzić kobietę kilkaset metrów, aż ta opuści teren plaży.

Naturyści zaprzeczają oskarżeniom i wskazują, ze sami są ofiarami. Fora dyskusyjne o naturyzmie w Kryspinowie pełne są wpisów oburzonych kobiet, a nierzadko też ich partnerów, którzy musieli odganiać natrętów. Niemal w każdym wątku pojawiają się informacje o podglądaczach, kręcących się podejrzanych osobach czy zaczepkach. Znakiem rozpoznawczym podglądaczy ma być reklamówka

„Czemu tacy kolesie zawsze chodzą z reklamówką” – zastanawia się internauta na forum dyskusyjnym plaży naturystycznej. Inny dodaje –  „Mistrzem był ostatnio typ, który miał rozłożone dwa ręczniki w różnych miejscach i tak sobie podróżował z reklamówką i zwiedzał okolice”. Być może chodzi o łatwiejszą identyfikację… „Może to taki znak rozpoznawczy. Żeby wszyscy wiedzieli, kto jest kto i po co przyszedł na plażę” – zastanawia się jeden z uczestników dyskusji.

Naturyści w rozmowach prywatnych, ale i też na forach internetowych zaznaczają, iż w ich sposobie spędzania wolnego czasu na plaży bardzo ważne jest przestrzeganie zasad. O jakie zasady chodzi? W dużym uproszczeniu zasady sprowadzają się do jednego – nie przeszkadzaj innym. Co jest jeszcze źle widziane? Nie wolno robić zdjęć, tym bardziej z ukrycia. Źle widziane jest wpatrywanie się w miejsca intymne. I bardzo ważne jest unikanie jakiejkolwiek aktywności seksualnej w miejscu publicznym, zwłaszcza na plaży.

Według naturystów problem z podglądaczami był zawsze. Radzono sobie na różne sposoby. Czasami wystarczyło poprosić o normalne zachowanie, innym razem trzeba było użyć innych argumentów. Nierzadko taki delikwent lądował w wodzie, a kiedy pojawiły się aparaty w telefonach komórkowych, lądował w wodzie razem z nim. Wtedy jednak problemem było podglądanie – uciążliwe, ale niegroźne. Teraz plażowicze wskazują na jeszcze jeden problem. W ostatnich latach naturystów ubyło, a podglądaczy i ekshibicjonistów przybyło.

Według plażowiczów problem nasilił się w trakcie pandemii, kiedy z plaży zaczęło korzystać więcej osób. Nierzadko były to osoby przypadkowe, które z ciekawości chciały skorzystać pierwszy raz z gołej plaży. To wtedy pojawiło się bardzo dużo podglądaczy i od tego momentu okoliczni mieszkańcy zaczęli skarżyć się na „zboczeńców w krzakach”. Po jakimś czasie liczba osób korzystając z plaży spadła, ale to nie zniechęciło podglądaczy. Zaczęli pojawiać się tam, gdzie do tej pory ich nie widziano – na okolicznych ścieżkach i w laskach. To wtedy właśnie nasiliły się skargi mieszkańców.

Zarówno mieszkańcy, jak i plażowicze czują się ofiarami sytuacji i oczekują rozwiązania problemu. – Straciliśmy poczucie bezpieczeństwa – mówią mieszkańcy, a naturyści dodają: – A my intymności.

(JS)

Reklama