W poniedziałek, 27 lutego 2023 roku, Sąd Okręgowy w Krakowie wyda wyrok w sprawie wypadku z udziałem Beaty Szydło. Werdykt będzie prawomocny i wskaże winnego zderzenia samochodu osobowego z rządowa limuzyną wiozącą ówczesną premier. Prokuratura chce uznania winnym kierowcy osobówki – Sebastiana Kościelnika, jego obrońca domaga się unbiewinnienia.
Prawomocny wyrok – wydawać by się mogło w prostej sprawie – zapadnie ponad 6 lat od wypadku. 10 lutego 2017 roku w Oświęcimiu doszło do zderzenia samochodu osobowego i rządowej limuzyny. Po zderzenie auto wiozące premier Beatę Szydło zatrzymało się na pobliskim drzewie. Poszkodowani w tym wypadku to szefowa rządu i dwóch funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu.
Wyjaśnianiu sprawy od samego początku towarzyszyły spore kontrowersje. Przedstawiciele rządu od razu wina obarczyli młodego kierowcę osobówki – Sebastiana Kościelnika. Podkreślali, że kolumna rządowa była uprzywilejowana, bo używana sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Tym czasem świadkowie wypadku nie słyszeli sygnałów dźwiękowych, a do tego w tajemniczych okolicznościach zniszczeniu uległy nagrania z monitoringu.
roku, Trzy lata temu, w 2020Sąd Rejonowy w Oświęcimiu uznał Sebastiana Kościelnika winnym nieumyślnego spowodowania kolizji i na rok warunkowo umorzył postępowanie. Sąd stwierdził też, że winę za zderzenie ponosi również kierowca rządowej limuzyny. Obrona Sebastiana Kościelnika, ale i prokuratura złożyły odwołanie od takiego wyroku. Teraz Sąd Okręgowy rozstrzygnie, czy wyrok pierwszej instancji był właściwy. Może potrzymać orzeczenie sprzed trzech lat, ale może je także całkowicie zmienić.
(red)



