Nie było psa zakopane żywcem w podkrakowskim Zabierzowie. Prokuratura Okręgowa w Krakowie ustaliła, że pies, który miał zostać zakopany żywcem na jednej z budów w Zabierzowie, zabłąkał i wszedł na grząski teren budowy. Okazało się, że rodzina poszukiwała psa.
Pod koniec stycznia media obiegła informacja, że robotnicy odkopali suczkę za pomocą koparki. O tym drastycznym zdarzeniu poinformowali w poniedziałek 23 stycznia przedstawiciele Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Szukali właściciela psa. Jeden z mieszkańców Krakowa wyznaczył nawet nagrodę za wskazanie tego, kto zakopał psa – zaznaczając, że jeśli ta sytuacja, to nie był wypadek. Kilka dni później na policję zgłosił się jego właściciel.
Sprawią zajęli się policjanci z Zabierzowa – Funkcjonariusze udali się na teren budowy, gdzie w rozmowie z pracownikami, którzy odnaleźli psa, ustalili, że pies nie znajdował się pod ziemią, a leżał wycieńczony w błocie, w którym ugrzązł – informował policja. Wieczorem 25 stycznia 2023 r. na komisariat w Zabierzowie zgłosił się zrozpaczony właściciel psa, który w rozmowie z policjantami oświadczył, że nie zaniedbał zwierzęcia, jak i nie porzucił go oraz nie zrobił jakiejkolwiek innej krzywdy.
– Wszystko wskazuje na to, że to był nieszczęśliwy wypadek, nie przypadek „zakopania psa żywcem” jak początkowo podawały niektóre media. Ustalono bowiem, że zabłąkany pies oddalił się z terenu swojej posesji, wszedł na grząski teren budowy, gdzie utknął. Był od samego początku rozpaczliwie poszukiwany przez swoich właścicieli – informowała kom. Justyna Fil, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Krakowie.
Ta wersje wydarzeń potwierdza Prokuratura Okręgowa w Krakowie – Wyniki dochodzenia ( w tym w szczególności opinia biegłego z zakresu weterynarii) w żadnej mierze nie potwierdziły doniesień medialnych i publikacji na portalach społecznościowych, że pies miał być zakopany żywcem, a jego właściciele mieli się nad nim znęcać poprzez utrzymywanie zwierzęcia w stanie rażącego zaniedbania, zagłodzenia i nieleczonej choroby – informuje Janusz Hnatko, rzecznik prasowy Prokuratura Okręgowej w Krakowie
Prokuratora Okręgowa w Krakowie ustaliła „na podstawie zgromadzonych dowodów, w tym opinii biegłego z zakresu weterynarii, że pies był w podeszłym wieku (16 lat), cierpiał na nieuleczalną chorobę nowotworową i po wymknięciu się z domu nie umiał do niego powrócić. Po dwóch dniach, został znaleziony wycieńczony w błocie, na terenie budowy, gdzie pomocy udzieli mu pracownicy budowy przewożąc psa do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Krakowie”
Śledztwo nie potwierdziło zaistnienia czynów zabronionych: usiłowania zabicia psa i znęcania się.
(JS)



