Czy poparcie jeszcze urzędującego prezydenta jest istotne? Czy „sprawa pożyczek” Łukasza Gibały ma jakieś znaczenie? Czy istotny jest brak jednego kandydata Koalicji? O początku kampanii prezydenckiej z prof. Krzysztofem Łabędziem z Katedry Współczesnych Systemów Politycznych Uniwersytetu Ignatianum w Krakowie rozmawia Marek Adamski.
KRKnews: Jesteśmy dziś na starcie kampanii wyborczej na Prezydenta Krakowa. Poznaliśmy większość kandydatów. Jak Pan ocenia ten początek? Czy coś Pana zaskoczyło, czy dopiero kampania zaczyna nabierać tempa?
Prof. K. Łabedź: Początek kampanii nie był zaskakujący, o czterech kandydatach wymienionych w przeprowadzonym sondażu było wiadomo już od pewnego czasu. Pewnym zaskoczeniem może być osoba Łukasza Kmity, stosunkowo najkrócej związanego z Krakowem. Trzeba jednak pamiętać, że kandydatów można zgłaszać do 14 marca i coś jeszcze może ulec zmianie.
Jakie główne wyzwania stają przed kandydatami w najbliższych tygodniach?
Prof. K. Łabedź: Wiele doświadczeń wskazuje, że najlepszy sposób prowadzenia kampanii wyborczej, to kampania bezpośrednia, przeprowadzenie możliwie wielu spotkań z wyborcami, uściśnięcie możliwie wielu rąk, odpowiedzenie na zadawane pytania. Jest to szczególnie ważna dla kandydatów mniej rozpoznawalnych, którzy w ten sposób mogą także wykazać się znajomością problemów Krakowa. Taka kampania wymaga jednak poświęcenia dużej ilości czasu, co w przypadku osób pracujących może być trudne, oraz posiadania możliwości organizacyjnych, co jest łatwiejsze dla kandydatów partyjnych lub dysponujących odpowiednimi zasobami finansowymi.
Czy wybory prezydenckie w Krakowie zdominują tematy lokalne, czy też kwestie ogólnokrajowe będą miały w nich wiodącą rolę?
Prof. K. Łabedź: Sądzę, że w tak gorącej atmosferze politycznej w kraju i przy starcie kandydatów partyjnych niemożliwe, choć pożądane, będzie unikanie tematów ogólnokrajowych. Nie oznacza to, że pomijane będą kwestie lokalne.
Na dziś liderem sondaży jest Łukasz Gibała, ale jego oponenci w mediach wskazują na wielomilionowe pożyczki zarządzanych przez niego firm. Czy kwestia potencjalnego braku wiedzy i umiejętności w zarządzaniu firmą oraz wskazywanie na brak samodzielności w działaniu Łukasza Gibały może być „game changerem” tej kampanii?
Prof. K. Łabedź: Sondaże przedwyborcze należy traktować przede wszystkim jako wskaźnik poglądów występujących w momencie ich przeprowadzania, a do wyborów zostały dwa miesiące. Ponadto, nie wiemy wielu rzeczy, np. ilu respondentów faktycznie weźmie udział w wyborach oraz czy w ciągu tych kilku tygodni nie zajdą jakieś wydarzenia zmieniające preferencje wyborców. W tej sytuacji warto pamiętać, że różnica pomiędzy Łukaszem Gibałą a następnym Andrzejem Kuligiem to niecałe 9 punktów procentowych. Pierwszy z tych kandydatów raczej traci poparcie, budowane ostatnio głównie na krytyce dotychczasowego prezydenta, w dodatku już dwukrotnie wybory na prezydenta Krakowa przegrał, a doniesienia medialne o problemach finansowych firm przez niego zarządzanych na pewno nie będą czynnikiem wzmacniającym jego pozycję. Nie bez znaczenia dla wyborców myślących w sposób racjonalny powinien być fakt, że spośród kandydatów wymienionych w sondażu największe doświadczenie w zarządzaniu Krakowem ma obecny wiceprezydent.
Prezydent Jacek Majchrowski nie staruje w obecnych wyborach. W trakcie wielu lat swoich rządów był bardzo powściągliwy w działaniach, nigdy nie wdawał się w „awantury” polityczne ale teraz poprzez swoje wpisy na facebooku aktywnie się w tą kampanię włączył. Czy recenzując Łukasza Gibałę może podważyć jego pozycję lidera? Czy poparcie Jacka Majchrowskiego może w tej kampanii odegrać jeszcze jakąś rolę?
Prof. K. Łabedź: Można sądzić, że opinia Jacka Majchrowskiego, który pięciokrotnie wygrywał wybory prezydenckie w Krakowie, nie może być obojętna dla wielu wyborców. Kolejne zwycięstwa wyborcze świadczą o tym, że mimo krytyki, jakiej był niekiedy poddawany, jego poparcie lub brak akceptacji może być istotne.
Jak Pan ocenia fakt, że koalicja 15 października nie wystawiła w Krakowie jednego kandydata?
Prof. K. Łabedź: Brak wspólnego kandydata wysuniętego przez koalicję, która wygrała ostatnie wybory parlamentarne, będzie można ostatecznie ocenić dopiero po wyborach. Natomiast nie sądzę, że znacząco wpłynął na ich wyniki. W moim przekonaniu Krakowem powinien rządzić prezydent niepartyjny, mający – jak dotychczas – nastawienie koncyliacyjne, a inne rozwiązanie wzmocni przenoszenie ogólnokrajowych konfliktów politycznych na poziom władz samorządowych.
I na koniec pytanie o PiS. Nie startuje Małgorzata Wasserman, mówi się, że kandydatem obecnej opozycji będzie były Wojewoda Łukasz Kmita. Czy to oznacza, ze PiS „odpuścił” te wybory? A jeżeli tak, to co to może oznaczać?
Prof. K. Łabedź: Kwestię oceny kandydata PiS musimy zostawić do momentu, kiedy zostanie oficjalnie wysunięty. Co do ewentualnej kandydatury Łukasza Kmity można powiedzieć, oprócz wspomnianego już krótkiego związku z Krakowem, że dwukrotnie przegrał wybory na burmistrza rodzinnego Olkusza i faktycznie nie wydaje się silnym kandydatem w mieście, w którym kandydaci PiS przegrywali wszystkie bezpośrednie wybory prezydenckie.
Dziękuję za rozmowę

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!
Nie udało się wczytać komentarzy.