Szybkie fakty

Kategoria Miasto
Data 4 kwietnia 2024
Czytanie ~4 min
Tematy Andrzxej Kulig, jan hoffman, kraków
Miasto · 4 kwietnia 2024 · 4 min czytania

Jan Hoffman: „Samochody z gmin ościennych muszą pozostać na rogatkach miasta” (ROZMOWA)

Autor: Jarosław Strzeboński Aktualizacja: 04.04.2024 Lokalizacja: Kraków

O tym dlaczego przyszły prezydent Krakowa musi być gotowy na sytuacje kryzysowe, braku doświadczenia niektórych kandydatów na to stanowisko, dlaczego każde drzewo w Krakowie jest na wagę złota oraz czym powinni wjeżdżać do Krakowa mieszkańcy gmin ościennych  – mówi w rozmowie z KRKNews.pl radca prawny Jan Hoffman, Przewodniczący Rady i Zarządu Dzielnicy I Stare Miasto

KRKnews.pl: Jest Pan radcą prawnym, Przewodniczącym Rady Dzielnicy I Stare Miasto. Po co Panu start do Rady Miasta?

Jan Hoffman:  Od lat z powodzeniem łączę moją aktywność prawniczą z zaangażowaniem w prace samorządu. Jeśli chodzi o dzielnicę, to całościowy budżet dzielnicy to 3 miliony złotych, które powinniśmy przeznaczyć na remont chodników, szkół i wiele innych zadań. Niejednokrotnie koszt pojedynczego koniecznego do zrealizowania zadania przekracza nasze roczne środki. Z kolei budżet miasta to 8 miliardów, a więc można zrobić znacznie więcej. Do tego dochodzą kompetencje Rady Miasta, która m.in. może uchwalać prawo miejscowe, regulujące nasze życie w wielu aspektach. Rady dzielnic są niezwykle istotnymi punktami na mapie samorządowego Krakowa, ale jest też oczywiste, że sprawczość w rozwiązywaniu problemów mieszkańców jest większa, gdy jest się w Radzie Miasta.

Skąd wybór tego właśnie komitetu? Pytam, bo mam wrażenie, że programy kandydatów na Prezydenta niewiele się różnią, wszyscy chcą metra, nowych terenów zielonych, itp.

Moim zdaniem programy te różnią się w wielu miejscach. Jednak nie to jest najważniejsze, bowiem te wybory dotyczą przede wszystkim naszego bezpieczeństwa. Kadencja Prezydenta trwa pięć lat i przez ten czas wiele może się wydarzyć. Jeśli nawet nie zaatakuje nas wróg zewnętrzny, to może np. nadejść klęska żywiołowa, pandemia lub inne nieprzewidziane zdarzenie. Prezydent to osoba, która może zostać zbudzona telefonem w środku nocy, by koordynować działania sztabu kryzysowego. To ważne kto odbierze ten telefon.

A nie jest tak, że Prezydent będzie wspierany przez sztab fachowców, którzy techniczne decyzje będą podejmować za niego?

W 2010 r. mieliśmy gigantyczną powódź. Zbliżała się wówczas kampania prezydencka i jeden z kandydatów publicznie napierał na wysadzenie wałów, co miało obniżyć poziom wody w Wiśle i w konsekwencji uchronić rejon Dąbia przed zalaniem. Jednak Prezydent Majchrowski wytrzymał wówczas presję i wały nie zostały wysadzone. Decyzja okazała się słuszna, bo finalnie Dąbie nie zostało zalane, a pochopne wysadzenie wałów skutkowałoby zalaniem domostw setek mieszkańców i potężnymi stratami w mieniu.

Rozumiem, że uważa Pan, że tylko Prezydent Kulig jest w stanie wytrzymać presję sytuacji nadzwyczajnej?

Prezydent Kulig, to nie tylko profesor prawa ale też osoba niezwykle doświadczona w zarządzaniu, świetnie koordynował działania miasta w okresie pandemii. Nikt z kandydatów nie ma lepszych kwalifikacji do radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych i choćby zbliżonego doświadczenia w tym zakresie. To człowiek konkretny i zdecydowany. Jestem przekonany, że wytrzyma presję i podejmie racjonalne decyzje.

Inni kandydaci nie podołają?

Zakładam, że każdy z nas chciałby, żeby w razie potrzeby operował go doświadczony chirurg, a nie nowicjusz. Czasy są niespokojne i powinniśmy to brać pod uwagę w trakcie wyborów.

Ma Pan pewność, że kontrkandydaci Andrzeja Kuliga wysadzą przysłowiowe wały?

Tego nie wiem. Pozostali kandydaci to wielki znak zapytania. Nie mają doświadczenia zarządczego, w debatach większość z nich posługują się ogólnikami, a brak elementarnej wiedzy o mieście przykrywa przekierowywaniem uwagi na sprawy polityki ogólnopolskiej lub deklarowaniem na każdym kroku miłości do Krakowa.

Zostawmy wybory prezydenckie i skupmy się na Pana programie i tym co jest najważniejsze dla mieszkańców Krakowa. Jedno pytanie – dwuzdaniowa odpowiedz. Pana pomysł na problem korków w mieście? 

Każdego dnia do Krakowa wjeżdża 250 tys. samochodów z gmin ościennych, co powoduje korki, zanieczyszczenie powietrza i konieczność ponoszenia większych kosztów utrzymania infrastruktury. Obecnie w Krakowie działa 6 miejskich parkingów  – to zdecydowanie za mało, jak na potrzeby Krakowa. Miasto potrzebuje przynajmniej drugie tyle. Do tego trzeba wybudować  tramwaj do Wieliczki, przedłużyć linię tramwaju do Rżąki, wybudować linię tramwajową do Zielonek oraz do Skawiny. Te inwestycje spowodują, ze mieszkańcy z gmin ościennych wjadą do Krakowa, ale nie własnym autem. Skorzystają z komunikacji miejskiej, a swoje auta zostawią na rogatkach miasta. 

Jak pogodzić inwestycje w transport publiczny z ochroną zieleni? Każda nowa linia tramwajowa czy parking to konieczności wycięcia drzew. Mieszkańcy będą protestować.

To prawda. Konieczny jest dialog z mieszkańcami Krakowa. Aby pogodzić inwestycje transportowe z ochroną zieleni należy prowadzić systemowe konsultacje na każdym etapie projektu. Mieszkańcy od początku powinni być informowani, jakie dana inwestycja naruszać będzie tereny zielone i zabudowania. Kraków powinien zrezygnować z realizacji inwestycji w trybie partnerstwa publiczno-prywatnego, ponieważ miasto ma mały wpływ na partnera, tak jak ma to miejsce przy budowie tramwaju do Mistrzejowic. 

Kraków powinien zwiększyć budżetu miasta na wykup terenów zielonych i nowe parki?

Budżet Krakowa nie jest z gumy, ale na zieleni nie można oszczędzać. Systematycznie  trzeba zwiększać wydatki na zieleń, tak aby w ciągu jednej kadencji 5 proc. budżetu na inwestycje, czyli około 55 mln zł, było przeznaczane na wykup terenów pod zieleń. Nowe parki powinny powstawać zwłaszcza na nowych osiedlach z uwzględnieniem i w dzielnicach zurbanizowanych. Dodatkowo trzeba zwiększyć budżet na ochronę i inwentaryzacje już rosnących c drzew. Każde rosnące drzewo jest na wagę złota. Zwłaszcza w Krakowie. 

 

Reklama