Cracovia pokonała na wyjeździe Lechię Gdańsk 2:1 i traci już tylko dwa punkty do prowadzącego w tabeli Lecha Poznań.
Co prawda krakowianie w teorii byli faworytami potyczki, ale nad morzem nikt nie może być pewny swego. „Pasy” od pewnego czasu zgłaszają aspirację co najmniej do walki o podium Ekstraklasy, a Lechia Gdańsk na razie próbuje wygrzebać się ze strefy spadkowej, ale na boisku aż takiej różnicy nie było widać. Gośc jednak mocno wspierał wypełniony sektor kibiców przyjezdnych, gdzie była m.in. Arka Gdynia.
Cracovia szybko objęła prowadzenie, bo już na początku sędzia podyktował rzut karny za zagranie ręką jednego z gospodarzy. Do piłki podszedł Benjamin Kallman i bez problemu pokonał bramkarza Lechii.
W kolejnych minutach spotkanie się wyrównało, a Cracovia od 9. minuty musiała sobie radzić bez Virgila Ghity, który z powodu problemów zdrowotnych musiał opuścić boisko. Krakowianie mieli jednak także szczęście, bo w 35. minucie drugą żółtą kartkę obejrzał Conrado i goście grali w przewadze. Dzięki temu Cracovia mogła kontrolować grę i próbować podwyższyć wynik.
I udało jej się to po świetnym podaniu Ajdina Hasicia, który obsłużył Kallmana, a Fin bardzo sprytnie zmieścił piłkę koło interweniującego Sarnawskiego.
Lechia napędziła jednak „Pasom” stracha, bo w w 77. minucie po dośrodkowaniu Rifeta Kapicia do siatki trafił Bujar Pllana, ale na więcej gospodarzy nie było już stać.
Cracovia cały czas zajmuje czwarte miejsce w Ekstraklasie, ale traci już tylko dwa punkty do prowadzącego Lecha Poznań, który sensacyjnie przegrał z Puszczą Niepołomice.
Jan Krol



