– W tegorocznym konkursie mamy kilka szopek, które mają ponad dwa metry wysokości. To imponujące dzieła, które na pewno zachwycą odwiedzających wystawę – podkreśla w rozmowie z KRKNews Małgorzata Niechaj, kustoszka Muzeum Krakowa oraz kuratorka wystawy pokonkursowej.
W sercu Starego Miasta, na Rynku Głównym, gdzie bije rytm krakowskich tradycji, co roku odbywa się jedno z najbardziej wyjątkowych wydarzeń – Konkurs Szopek Krakowskich. To tutaj historia spotyka się z nowoczesnością, a pokolenia twórców i pasjonatów pielęgnują dziedzictwo wpisane na listę UNESCO. Tegoroczna, 82. edycja, przyciąga nie tylko mieszkańców, ale i turystów z całego świata, którzy przyjeżdżają, by podziwiać tę unikalną formę sztuki.
O tradycji, współczesnym wymiarze konkursu i jego niezwykłym znaczeniu dla kultury Krakowa rozmawiamy z Małgorzatą Niechaj, kustoszką Muzeum Krakowa oraz kuratorką wystawy pokonkursowej.
Iga Sady: Pani Małgorzato, Konkurs Szopek Krakowskich to nie tylko wyjątkowa tradycja, ale także ważny element kultury Krakowa. Jak narodziła się ta inicjatywa?
Małgorzata Niechaj – Kusztosz: Tradycja konkursu sięga 1937 roku, kiedy to Jerzy Dobrzycki, późniejszy dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, postanowił zorganizować pierwsze tego typu wydarzenie. Rok później odbyła się druga edycja, niestety wojna przerwała jego organizację. Po wojnie, od 1945 roku, konkurs powrócił i od tamtej pory jest organizowany nieprzerwanie. Nawet w czasie pandemii, podczas lockdownu, udało nam się zorganizować konkurs – zdalnie, z oceną nadesłanych prac. Ta ciągłość jest niezwykle istotna, bo pokazuje, jak mocno ten zwyczaj zakorzenił się w kulturze Krakowa.
Iga Sady: A jakie znaczenie dla konkursu miało wpisanie szopkarstwa na listę UNESCO?
Małgorzata Niechaj – Kusztosz: Ogromne. Szopkarstwo zostało najpierw wpisane na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa w 2014 roku, a w 2018 roku znalazło się na Liście Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości UNESCO. To wyróżnienie jeszcze bardziej podkreśliło unikalność tej tradycji, ale także przyciągnęło uwagę nowych uczestników i turystów. Dzięki temu konkurs zyskał jeszcze większą rangę, a szopkarze poczuli się docenieni na arenie międzynarodowej.
Iga Sady: Kim są twórcy szopek? Czy to głównie artyści?
Małgorzata Niechaj – Kusztosz: Szopkarstwo to przede wszystkim pasja. Twórcami szopek są osoby w różnym wieku i z różnych środowisk. Mamy dzieci w wieku przedszkolnym, uczniów, studentów, dorosłych, całe rodziny, a także osoby wykonujące różne zawody – od artystów po ludzi, którzy na co dzień nie zajmują się sztuką. Najważniejsze jest to, że każdy, kto poczuje inspirację, może stworzyć swoją szopkę i wziąć udział w konkursie.
Iga Sady: Jak przebiega ocena szopek?
Małgorzata Niechaj – Kusztosz: Kiedyś ocena odbywała się bezpośrednio na Rynku Głównym, a nagrody wręczano od razu. Jednak z czasem liczba szopek zaczęła rosnąć, więc przenieśliśmy ich ekspozycję do sal muzealnych. Dziś szopki prezentowane są na wystawie pokonkursowej przez trzy miesiące – w tym roku od 9 grudnia 2024 do 2 marca 2025 roku. Kategorie oceny są bardzo różnorodne – od miniaturek, przez szopki małe, średnie, aż po duże. Dzielimy także uczestników na dzieci, młodzież, dorosłych, rodziny i szkoły.
Iga Sady: Wspomniała Pani o nowej kategorii „szopki off”. Skąd pomysł na jej wprowadzenie?
Małgorzata Niechaj – Kusztosz: Chcieliśmy dać przestrzeń artystom, którzy w bardziej nietypowy sposób interpretują tradycję Bożego Narodzenia. „Szopki off” pozwalają na większą swobodę twórczą – w zeszłym roku mieliśmy 16 takich prac, w tym już ponad 30. To pokazuje, że taka forma cieszy się rosnącą popularnością.
Iga Sady: Czym charakteryzuje się klasyczna szopka krakowska?
Małgorzata Niechaj – Kusztosz: Każda szopka krakowska musi zawierać Świętą Rodzinę – to podstawa. Oprócz tego konieczna jest obecność elementów architektury Krakowa oraz postaci z lokalnych legend czy historii. Szopki są bardzo kolorowe – dominują czerwień, złoto, zieleń, pomarańcz i srebro. Im więcej barw, świateł i ruchomych elementów, tym lepiej. Liczy się zarówno wyobraźnia, jak i precyzja wykonania.
Iga Sady: Czy jest coś, co w tym roku szczególnie Panią zaskoczyło?
Małgorzata Niechaj – Kusztosz: Z pewnością liczba szopek w kategorii „off” – to dowód na to, że tradycja wciąż się rozwija i inspiruje kolejne pokolenia twórców. Poza tym już teraz wiemy, że w tegorocznym konkursie mamy kilka szopek, które mają ponad dwa metry wysokości. To imponujące dzieła, które na pewno zachwycą odwiedzających wystawę.
Iga Sady: Na koniec – dlaczego warto przyjść na wystawę pokonkursową?
Małgorzata Niechaj – Kusztosz: Wystawa to nie tylko okazja, by zobaczyć piękne dzieła, ale także by poczuć ducha Krakowa i jego wyjątkową atmosferę. To spotkanie z tradycją, historią i kreatywnością. Warto przekonać się, jak różnorodne mogą być interpretacje tej samej tradycji i jak wiele serca twórcy wkładają w swoje prace. Serdecznie zapraszam!
Iga Sady: Dziękuję za rozmowę.
Małgorzata Niechaj – Kusztosz: Dziękuję!
Są piękne! Tak wyglądają krakowskie szopki bożonarodzeniowe (ZDJĘCIA)



