Mogło być rozbudzenie ambicji, ale skończyło się tylko lizaniem lizaka przez wystawę sklepową. Cracovia i Wisła dały kibicom nadzieję na udaną przerwę zimową, ale w samej końcówce koncertowo zaprzepaściły szansę na dobre miejsce – pisze w felietonie Jan Krol.
Wisła rozgrywki zaczęła fatalnie – za trener Kazimierza Moskala rozbijała się w strefie spadkowej. Szkoleniowiec został zwolniony, gdy Wisła była na 16., spadkowej pozycji i zdobywała średnio mnie niż punkt na mecz. Zastąpił go Mariusz Jop, który jakby wszedł do szatni z czarodziejskim eliksirem – pod jego wodzą Wisła od razu zaczęła seryjnie punktować i piąć się w tabeli. Efekt? Krakowianie doskoczyli do strefy barażowej, które daje nadzieję na awans.
Tyle tylko, że końcówką roku Wisła wszystko koncertowo popsuła. Gdyby krakowianie utrzymali wcześniejszą formę, to dziś byliby blisko drugiej pozycji, która daje bezpośredni awans do Ekstraklasy. Zamiast tego zdobyli jednak tylko cztery punkty w trzech spotkaniach i dziś jest już pewne, że zimę spędzą nawet poza strefą barażową!
Co prawda Wisła ma jeszcze zaległe spotkanie z Miedzią Legnica (zostanie rozegrane w czwartek), ale nawet wygrana nie wywinduje piłkarzy Mariusza Jopa na szóstą pozycję. A to oznacza, że przy wigilijnych stołach kibice Wisły będą rozprawiali o tym, jak w ogóle dostać się do baraży, choć przed sezonem tematem numer jeden był bezpośredni awans.
Z kolei święta w Cracovii będą raczej spokojne, choć mogły być… piękne. „Pasy” długo spisywały się świetnie, ocierając się nawet o podium Ekstraklasy. Cracovia grała ambitnie, z zębem i pokonywała kolejnych rywali. I gdy przy Kałuży zaczęto mówić o europejskich pucharach, a nawet nieśmiało przebąkiwać o czymś więcej, coś w maszynce trenera Dawida Kroczka się zacięło.
W czterech ostatnich spotkaniach Cracovia zdobyła zaledwie dwa punkty i spadła na piąte miejsce. Tymczasem wystarczyłoby wygrać dwa spotkania więcej (a „Pasy” miały ku temu okazje) i już ekipa z ul. Kałuży drapałaby lidera po plecach.
To wszystko nie zmienia jednak faktu, że święta kibiców Cracovii na pewno będą dużo weselsze niż kibiców Wisły.
Jan Krol
Cracovia już świętuje. Tak wyglądała Wigilia przy Kałuży (ZDJĘCIA)



