Szybkie fakty

Kategoria Najnowsze
Data 16 grudnia 2024
Czytanie ~2 min
Tematy wieczysta kraków, wisła kraków, wojciech kwiecień
Najnowsze · 16 grudnia 2024 · 2 min czytania

Spełnia się sen krakowskiego milionera. A wielu pukało się w głowę

Autor: Michał Lop Aktualizacja: 16.12.2024 Lokalizacja: Kraków

Wojciech Kwiecień najpierw chciał przenosić góry z Wisłą, ale przy Reymonta stwierdzili, że poradzą sobie bez niego. W tej sytuacji krakowski biznesmen doszedł do wniosku, że zbuduje sobie swoją „Wisłę”. Podczas gdy wielu śmiało się z tego pod nosem, Kwiecień z Wieczystą powoli podążał do celu i dziś kego realizację ma na wyciągnięcie ręki – pisze w felietonie Michał Lop.

Wojciech Kwiecień to właściciel sieci aptek. Biznes prężny, wciąż się rozwijający, bez większych obaw przed kryzysem. Ludzie mogą mniej kupować, mniej inwestować, nawet gorzej jeść, ale leczyć się muszą. A to oznacza, że dobrze prowadzony farmaceutyczny biznes może mieć spore nadwyżki.

Kwiecień już wcześniej inwestował sport, a dokładnie w Wisłę, która była jego wielką pasją. To m.in. on stał za sprowadzeniem do Krakowa Sławomira Peszki, który najpierw podbił serca kibiców, a dziś prowadzi jego Wieczystą.

Gdy w 2018 r. okazało się, że przy Reymonta rządzą bandyci, a w klubie zaczęła się akcja ratunkowa z Jakubem Błaszczykowskim , Jarosławem Królewskim i Tomaszem Jażdżyńskim na czele, gotowy do pomocy był także Kwiecień. Myślał o przejęciu klubu, ale w Wiśle doszło do tego, że główne skrzypce grało trio ratunkowe.

Kwiecień zrozumiał, że pasję do piłki musi przekierować na inne tory, więc zdecydował się zainwestować w Wieczystą, wówczas osiedlowy klub z okręgówki. Słychać było, że w taki sposób będzie chciał zbudować klub poziomem piłkarskim przystający do Wisły, ale wówczas wielu śmiało się i pukało w głowę. Później jednak słychać było już głównie chichot historii.

Okazało się bowiem, że Wisła pod rządami trio ratunkowego spadła z do I ligi i już trzeci rok nie może się z niej wygrzebać. A w tym czasie Wieczysta robi swoje – niemal sezon po sezonie zalicza kolejne awanse i dziś Wisłę ma już na wyciągnięcie ręki. Podczas gdy przy Reymonta próbują wymyślić koło na nowo i bawią się wpływem sztucznej inteligencji na piłkę nożną, przy Chałupnika wygrywają kolejne mecze i są blisko zrealizowania planu, czyli awansu na zaplecze Ekstraklasy. I wielce prawdopodobne, że spotkają tam Wisłę, która kolejny rok zawodzi i zajmuje dopiero siódme miejsce w tabeli, które nie daje nawet udziału w barażach.

Coraz więcej wskazuje więc, że wkrótce Kwiecień znów rozsiądzie się na Reymonta, choć tym razem w roli gościa, a nie gospodarza. Kiedyś jednak założył sobie, że osiągnie ten poziom i wytrwale do tego dążył. Z konsekwencją oraz skutecznością, które od lat brakuje właśnie Wiśle…

Michał Lop

Reklama