Czy to koniec z wielomiesięcznym szukaniem zaginionych pupili? Krakowska rzeczniczka praw zwierząt ma zająć się wprowadzeniem systemu identyfikacji martwych zwierząt. Podobne rozwiązania stosowane są już w wielu polskich miastach. – To krok w dobrą stronę, ponieważ w tej chwili zwierzęta, które znajduje się na ulicy, są całkowicie anonimowe – komentuje sprawę Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami
Obecnie, nie znamy szczegółów projektu, ale elektroniczna identyfikacja martwych zwierząt ma opierać się przede wszystkim na wykorzystaniu mikrochipów, które są coraz częściej stosowane przez właścicieli psów i kotów w Polsce. W przypadku znalezienia martwego zwierzęcia np. potrąconego przez samochód lub padłego z innych przyczyn służby miejskie, takie jak Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania (MPO) czy straż miejska, zobowiązane byłyby do odczytania chipa za pomocą specjalnego skanera oraz umieszczeniu danych o zwierzęciu w specjalnym systemie.
Pomysł nie jest nowy, ponieważ już w marcu ubiegłego roku Rada Miasta Krakowa głosowała nad uchwałą w sprawie programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt. Radni przegłosowali wtedy przepisy zobowiązującą służby do odczytywania chipów oraz tworzenia rejestru interwencji z udziałem oznakowanych elektronicznie zwierząt domowych. Samo głosowanie było odpowiedzią na liczne historie mieszkańców, którzy miesiącami szukali swoich zwierząt, nie wiedząc, że te zginęły w wypadkach i zostały usunięte przez służby miejskie bez identyfikacji. Mimo przyjęcia uchwały, wdrożenie napotkało wyzwania logistyczne, które teraz rozwiązać ma krakowska rzeczniczka praw zwierząt. Takie zadanie znalazło się bowiem w rozpisanych przez wiceprezydenta Stanisława Mazura obowiązkach Sabiny Janeczko, które zostały udostępnione w ramach odpowiedzi na interpelację radnej Agnieszki Paderewskiej z Prawa i Sprawiedliwości.
Podobne rozwiązania do tych planowanych w Krakowie, funkcjonują już w innych polskich miastach. W Warszawie prowadzone przez miasto Schronisko na Paluchu od lat prowadzi rejestr oznakowanych elektronicznie martwych zwierząt domowych. Gdy służby miejskie (MPO, straż miejska) znajdą padłe zwierzę z mikrochipem, odczytują numer i wpisują dane do rejestru. Ten z kolei jest publicznie dostępny online na stronie schroniska, a właściciele mogą samodzielnie sprawdzić, czy ich zaginiony pupil został znaleziony martwy – podając numer chipa lub przeglądając wpisy z opisem, datą i miejscem odnalezienia. Czy w Krakowie zostaną wprowadzone podobne rozwiązania?
– To krok w dobrą stronę, ponieważ w tej chwili zwierzęta, które znajduje się na ulicy, są całkowicie anonimowe. Mieszkańcy nie wiedzą co się z nimi dzieje. Nie znamy szczegółów projektu, ale przydałoby się, żeby osoby odpowiedzialne za utylizację, miały możliwość sprawdzania chipów i wgrywania tych informacji do systemu. Ból związany ze stratą pupila się nie zmniejszy, ale przynajmniej właściciele nie będą miesiącami liczyli na to, że zwierzak się odnajdzie – mówi w rozmowie z KRK News rzeczniczka Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, Joanna Repel.
KTOZ zauważa, że nowe procedury powinny ułatwiać działanie służb, a nie wiązać się z koniecznością wypełniania ogromnej ilości dokumentów. – To nie może wyglądać tak, że schroniska mają jechać i sprawdzać, czy zwierzę posiada chip w momencie, kiedy służby czekają na miejscu. To musi działać szybko i efektywnie. MPO powinno mieć możliwość sprawdzania czy zwierzę posiada chipa, a system, który przygotuje miasto musi odpowiadać potrzebą mieszkańców w tych trudnych momentach – zaznacza Joanna Repel.
W opinii mieszkańców oraz KTOZ-u, identyfikacja nie może dotyczyć jedynie psów i kotów. – Zwierzęta domowe to nie tylko psy i koty. Często to też chomiki, króliki czy ptaki. Czasem się zdarzy, że któreś ucieknie, a właściciel rozwiesza plakaty po osiedlu. Myślę, że w takim systemie powinno być miejsce dla każdego zwierzęcia. Nic nie wróci życia, ale miasto teraz pracuje nad cmentarzem dla zwierząt, może takie rozwiązania choć trochę pomogą ludziom przejść przez tę żałobę – mówi pani Anna poznana na jednej z grup facebookowych, zajmujących się dbaniem o dobro zwierząt.
Cmentarz dla zwierząt to kolejne zadanie, które widnieje w rozpisce zadań Sabiny Janeczko na najbliższe miesiące. Z nieoficjalnych informacji wynika, że władze miasta są na etapie wyboru odpowiedniej lokalizacji dla tej inwestycji. Więcej informacji na temat obu projektów poznamy za pośrednictwem krakowskiej rzeczniczki praw zwierząt, prawdopodobnie w nadchodzących tygodniach.
Patryk Trzaska

