W poniedziałek, 30 marca, przy ul. Modrzewiowej w Krakowie rozegrała się historia, która szybko skradła serca mieszkańców. Na jednym z drzew nieopodal szpitala przez wiele godzin siedział niewielki kotek. Przerażony futrzak głośno miauczał, ale nie potrafił sam wrócić na ziemię. Na szczęście w pobliżu pojawili się strażnicy miejscy, którzy ruszyli mu na ratunek.
Miauczenie, które sprowadziło pomoc
Jak poinformowała Straż Miejska, podczas patrolu ul. Modrzewiowej funkcjonariuszy zatrzymał zaniepokojony mężczyzna. Zgłosił, że w okolicy szpitala przez wiele godzin na drzewie siedzi kot i rozpaczliwie wzywa pomocy.
Strażnicy natychmiast udali się na miejsce. Na gałęziach, kilka metrów nad ziemią, zauważyli białego kocurka z charakterystycznymi szaro-czarnymi, pręgowanymi łatkami, który wyraźnie nie był w stanie samodzielnie zejść. Zwierzak, ochrzczony przez funkcjonariuszy Grubciem, wyglądał na przestraszonego, ale jednocześnie kurczowo trzymał się swojej wysokiej kryjówki.
Finał iście po kociemu
Grubcio miał sporo szczęścia, ponieważ w interwencji brał udział strażnik, który prywatnie pasjonuje się paralotniarstwem, dlatego – jak żartobliwie podkreślili sami mundurowi – wysokości nie są mu straszne. Finał tej historii był iście koci. Gdy tylko zwierzak znów stanął pewnie na czterech łapach, bez chwili wahania pognał w sobie tylko znanym kierunku i zniknął między pobliskimi drzewami.
Zdarzenie zostało opisane w mediach społecznościowych Straży Miejskiej. Internauci zostawili pod postem dziesiątki polubień, a jeden z z nich podsumował całą akcję komentarzem: „Nie każdy bohater nosi pelerynę”.
(MA)
Eldorado.gg uruchamia polską wersję platformy marketplace dla lokalnych graczy



