Z wyliczeń urzędników wynika, że referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa oraz Rady Miasta będzie kosztowało ok. 4 mln zł. – To mieszkańcy Krakowa muszą ocenić, czy to wydatek sensowny – podkreśla prezydent Aleksander Miszalski.
To już pewne, że referendum odbędzie się 24 maja. Krakowianki i Krakowianie głos będą mogli oddać w ponad 400 stałych obwodach na terenie całego miasta, a także w punktach specjalnych (np. szpitale, więzienia, domy opieki). Całkowity koszt referendum musi wziąć na siebie samorząd.
– To już Krakowianie i Krakowianki sami muszą ocenić, czy to jest wydatek sensowny, czy po niecałych dwóch latach od wyborów to jest odpowiedni moment, żeby oceniać, czy prezydent i rada miasta się sprawdza, czy nie. Efekty zobaczymy za pół roku, rok, no ale są tacy, którzy uważają, że czekanie na te efekty trzy lata, cztery lata to za dużo – podkreśla prezydent Miszalski.
Przypomnijmy, że aby referendum ws. odwołania prezydenta było ważne, do urn musi pójść co najmniej 158 555 krakowian. W przypadku Rady Miasta Krakowa liczba ta wynosi 179 792.



