W środę, 15 kwietnia, w Szkole Podstawowej nr 100 na Osiedlu Albertyńskim odbyła się kolejna „Ławka Dialogu” z udziałem prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Choć frekwencja nie była wysoka, mieszkańcy poruszyli szereg bardzo konkretnych problemów dotyczących infrastruktury, zieleni, komunikacji i przestrzeni społecznej w dzielnicy. Nie zabrakło także ostrzejszej dyskusji dotyczącej spraw miejskich.
Infrastruktura, komunikacja, zieleń – problemy mieszkańców Bieńczyc
To było już trzecie spotkanie mieszkańców Bieńczyc z prezydentem Krakowa w ramach cyklu „Ławka Dialogu”. Tradycyjnie najwięcej uwagi poświęcono inwestycjom infrastrukturalnym. Poruszono m.in. temat ul. Pokrzywki, na której warunki po wykonaniu nowej nakładki asfaltowej uległy poprawie, jednak mieszkańcy postulują wykonanie wyniesionego przejścia dla pieszych. Jak przekazano podczas spotkania, projekt w tej sprawie został już zatwierdzony i ma zostać zrealizowany pod koniec drugiego kwartału. Pojawił się też wątek wymiany oświetlenia na Osiedlu Kościuszkowskim, do której ma dojść do końca tego roku, oraz doświetlenia nowo powstałego parkingu na os. Wysokim.
Istotnymi zagadnieniami były również komunikacja i organizacja ruchu w Bieńczycach. Podczas „Ławki Dialogu” zasygnalizowano potrzebę dodatkowego przystanku dla linii 501 oraz omówiono kwestię funkcjonowania linii tramwajowej 52. Ponadto jedna z mieszkanek wskazała na problemy związane z nadmierną prędkością na ul. Fatimskiej, a inny uczestnik spotkania zwracał uwagę na ogólną płynność ruchu w tej części dzielnicy.
Nie zabrakło także kwestii związanych z przestrzenią publiczną i zielenią. Mowa była m.in. o pozyskaniu jednej z działek pod Park Rzeczny Dłubnia oraz rewitalizacji osiedla Kościuszkowskiego, obejmującej dosadzenia zieleni i nowe ławki. Poruszono też temat modernizacji sali gimnastycznej w Szkole Podstawowej nr 100 oraz możliwość budowy nowej hali, co jest obecnie utrudnione ze względu na obowiązujący miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Dodatkowo omówiono problem niewystarczającej liczby lokali komunalnych, w których mogłyby funkcjonować Centra Aktywności Seniora.
Librus, dotacje i zarzuty o wydatki miasta
Jednym z najbardziej konfrontacyjnych momentów spotkania była dyskusja dotycząca finansowania systemu Librus oraz funkcjonowania urzędu miasta. Jeden z mieszkańców pytał o uzasadnienie rezygnacji z dofinansowania systemu, wskazując, że – w jego ocenie – są to relatywnie niewielkie środki w skali budżetu Krakowa. W swoim wystąpieniu krytykował również wydatki na premie dla władz spółek miejskich oraz zmiany organizacyjne w urzędzie, w tym tworzenie nowych wydziałów. Zarzucał, że wiąże się to z dużymi kosztami.
Mieszkaniec odniósł się także do wyników pracy Centrum Audytu i Kontroli Analitycznej, przytaczając dane dotyczące nadzoru nad placówkami edukacyjnymi. Według przedstawionych informacji w 2025 roku CA objęło analizą 45 jednostek i w każdym przypadku miało stwierdzić mniejsze lub większe nieprawidłowości w odniesieniu do danych za 2023 rok. Wskazywał przy tym, że w 91 procentach przypadków rekomendowano cofnięcie dotacji, a około 40 procent przyznanych środków miało podlegać zwrotowi, co – jak argumentował – przekłada się na ok. 25 mln zł. W jego ocenie pieniądze te mogłyby zostać przeznaczone m.in. na finansowanie systemu Librus. W trakcie wystąpienia padły również ostre słowa pod adresem urzędników oraz sposobu wydatkowania dotacji. Prezydent nie pozostawił zarzutów bez odpowiedzi i wziął w obronę współpracowników:
„Ja naprawdę codziennie wiem, w którym wydziale co się dzieje i że w każdym wydziale brakuje etatów. Urzędnicy są przemęczeni i nie pracują wcale po osiem godzin, ale po dużo więcej. Potem przychodzą mieszkańcy i proszą o kolejną inwestycję, o to, żeby w przedszkolu w wakacje były dyżury, o to, żeby szybciej wydawać prawa jazdy, o to, żeby w planie zagospodarowania w wydziale planowania szybciej przygotowywać dokumenty pod inwestycje, o to, żeby przeanalizować jedną czy drugą linię i na każdej Ławce Dialogu dostajemy dziesiątki tego typu pomysłów i pytań. Po prostu to robią urzędnicy, to nie jest żaden mój brzuch ani żadnego urzędnika” – odpowiedział Aleksander Miszalski, nawiązując do zarzutu rozmówcy, że „bardziej zaciska pasa na cudzych niż na swoim”.
Do kwestii rezygnacji z dofinansowania systemu Librus odniosły się przedstawicielki miasta. Jak wskazywano, decyzja nie była podyktowana względami oszczędnościowymi, lecz wynikała z założeń dotyczących pracy z uczniami. Podkreślano, że odejście od stałego monitorowania postępów w aplikacji ma sprzyjać większej odpowiedzialności i sprawczości dzieci oraz ich dobrostanowi psychicznemu.
– Chcemy kształcić dzieci, żeby były sprawcze, operatywne, żeby mogły same podejmować decyzje. Decyzja o Librusie jest decyzją o tym, czy chcemy mieć uczniów samodzielnych, czy takich, którym będziemy cały czas towarzyszyć i pomagać, a ci absolwenci trafiają przecież później na rynek pracy – mówiła wiceprezydent Kalman.
Dyrektor wydziału edukacji dodała, że dodatkowym argumentem była planowana przez Ministerstwo Edukacji wspólna, bezpłatna aplikacja e-dziennika, która ma zostać wprowadzona w 2027 roku i została uwzględniona przy podejmowaniu decyzji.

















































