Drastyczny wzrost cen najmu i historyczne centrum miasta zdominowane przez platformy typu Airbnb i Booking. To codzienność, z którą mierzy się Kraków. W odpowiedzi na narastający kryzys mieszkaniowy, władze miasta powołały Rzeczniczkę Praw Lokatorów – Izabelę Czejkowską. Czy to jednak realny krok w stronę systemowych zmian, czy jedynie sprytny zabieg PR-owy? Pytamy eksperta, jakie realne zmiany przyniesie nowa postać w krakowskim magistracie w okresie rządów komisarza Kracika.
Młodzi w pułapce czynszowej
Krakowski rynek nieruchomości od lat znajduje się w stanie permanentnego wrzenia. Młodzi mieszkańcy miasta twierdzą, że znaleźli się w pułapce: zarabiają zbyt dużo, by ubiegać się o lokal komunalny, i jednocześnie zbyt mało, by uzyskać zdolność kredytową na zakup własnego. Emocje społeczne regularnie podsycają dramatyczne historie lokatorów rugowanych z rewitalizowanych kamienic na Kazimierzu czy Starym Mieście. Dobrym przykładem jest choćby sytuacja lokatorów kamienic przy ulicy Józefa i Bożego Ciała.
To wtedy ówczesny prezydent Krakowa Aleksander Miszalski sygnalizował konieczność wprowadzenia zmian, które uchronią mieszkańców przed tego typu sytuacjami w przyszłości. – Ta sytuacja pokazała, że w sprawach mieszkaniowych potrzebne są szybkie reakcje i realne wsparcie. Mieszkańcy muszą mieć możliwość sprawnego interweniowania i skutecznego zgłaszania problemów – podkreślał były włodarz miasta.
W Krakowie mamy już m.in. Rzeczniczkę ds. Praw Zwierząt, Rzeczniczkę Praw Uczniów czy Miejskiego Rzecznika Konsumentów. Teraz do tego grona dołącza Izabela Czejkowska. Pomimo odwołania Aleksandra Miszalskiego w referendum, rzecznicy cały czas pracują. Czajkowska to doświadczona radczyni prawna i certyfikowana mediatorka wpisana na listę Sądu Okręgowego w Krakowie.
Realna pomoc czy urzędnicza fasada?
Po ogłoszeniu nominacji najczęściej zadawanym pytaniem w mediach społecznościowych było czy powołanie Rzeczniczki Praw Lokatorów może przełożyć się na zmiany w Krakowie, który został zdominowany przez takie platformy jak Airbnb czy Booking? – Nie uważam, żeby coś się w tym zakresie zmieniło. To może być marketingowe zagranie. Proszę zwrócić uwagę, że nawet sama nazwa wydaje się lekko PR-owa. Inaczej brzmi funkcja „Pełnomocnik ds. lokatorów” – to już nie brzmi tak zachęcająco dla ludzi. Natomiast kiedy mamy do czynienia z „Rzecznikiem Praw Lokatorów”, to brzmi to już trochę inaczej. Ludzie kojarzą to jako podmiot, który ma im pomóc: „O, wreszcie prezydent ustanowił jakiś organ, który ma nam pomóc”. W praktyce możliwości działania pani rzecznik są jednak mocno ograniczone. Analizowałem przepisy dotyczące Rzecznika Praw Lokatorów w Krakowie. To jest zwykły urzędnik, który nie ma samodzielnych uprawnień ani niezależności. To urząd, który podlegał czwartemu zastępcy prezydenta Krakowa. W razie gdyby pojawiły się sprawy dotyczące konfliktu czy sporu z miastem, to taki rzecznik musiałby występować przeciwko swojemu pracodawcy, a to jest zaprzeczenie idei niezależnego urzędu. Nie jest potrzebne tworzenie kolejnego takiego organu – ocenia Dr hab. Grzegorz Krawiec, prof. Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie z Instytutu Prawa, Ekonomii i Administracji.
Ekspert podkreśla, że jest przeciwnikiem tworzenia przez samorządy tego typu rzeczników, ponieważ ich kompetencje mieszczą się w kompetencjach Rzecznika Praw Obywatelskich, który ma realne narzędzia do interwencji. – RPO nie może przyznawać mieszkań komunalnych, ale może sprawdzić, jak przebiega proces ich przyznawania. Jest organem niezależnym i ma duże kompetencje. Natomiast nowe organy rzecznikowskie, które powstają w ostatnich latach w wielu miejscach w Polsce, są trochę ułomne. Nie mają własnych kompetencji. W jakim zakresie rzecznik może pomóc? Gdy spojrzymy na jego kompetencje, to nie są to kompetencje władcze, tylko o charakterze miękkim: monitorowanie sytuacji czy prowadzenie mediacji. Taka osoba musi zwracać uwagę na to, co się dzieje w mieście i sygnalizować to prezydentowi – i tutaj widzę jego rolę. Pewne władcze kompetencje posiada przecież prezydent. Zadaniem rzecznika powinno być monitorowanie i przyglądanie się kwestiom związanym z gentryfikacją, która prowadzi do polaryzacji społeczeństwa i konfliktów między biednymi a bogatymi. Ludzie nie mają pieniędzy na rynkowe mieszkanie, ale nie mają też szans na mieszkanie komunalne – i tutaj widziałbym jakąś rolę rzecznika. Samym nazywaniem tego urzędnika „rzecznikiem” chciano wprowadzić zachętę dla mieszkańców, pokazać, że władza, czyli prezydent Majchrowski dba o mieszkańców – mówi profesor Krawiec.
Plaga najmu krótkoterminowego
Na grupach poświęconych sytuacji krakowskich lokatorów codziennie pojawia się kilka postów apelujących do władz o szybką zmianę przepisów. Mieszkańcy dzielą się w mediach społecznościowych swoimi historiami, w których przegrali z obecnie panującym systemem. Do najbardziej rażących problemów w Krakowie należą tzw. „czyszczenie kamienic” przez deweloperów, nieuzasadnione podwyżki czynszów oraz przymuszenia do eksmisji. Jak relacjonują mieszkańcy Kazimierza czy Starego Miasta, długoletni mieszkańcy są stopniowo wypierani przez masowy, najem krótkoterminowy na platformach typu Airbnb. Wszystko to dzieje się w warunkach głębokiego kryzysu mieszkalnictwa komunalnego.
Patrząc więc na kompetencje pani rzecznik, jak jest lista palących problemów, którymi musi zająć się w pierwszym miesiącu urzędowania? – No właśnie, pani rzecznik nie ma swoich własnych kompetencji, bo kompetencje ma organ, czyli Prezydent Miasta Krakowa. Natomiast widzę pewne „miękkie” uprawnienia: opiniowanie programów miejskich, doradztwo, pomoc prawna lokatorom, monitorowanie rynku mieszkaniowego, współpraca z NGO. To są działania, które mogą pomóc organowi posiadającemu kompetencje (prezydentowi/komisarzowi) nazwać i zdiagnozować prawdziwą sytuację. Rola rzecznika tkwi moim zdaniem bardziej w tym, żeby uświadomić prezydentowi, jak wygląda sytuacja. Oczywiście protesty są i prezydent zdaje sobie sprawę z tego, że sytuacja mieszkaniowa nie wygląda za dobrze, ale pani rzecznik mogłaby mocniej zwrócić na to uwagę poprzez monitorowanie rynku. Mogłaby pomóc w tworzeniu programów miejskich – bo przecież teraz dużo się mówi o programach, w których wskazuje się cele, i trzeba napisać dobry program zawierający cele i środki do ich realizacji, a potem wyciągać konsekwencje wobec osób, które czegoś nie zrobiły – mówi Grzegorz Krawiec. – Jeśli chodzi o pomoc prawną dla lokatorów – ona już w mieście funkcjonuje. Mamy przecież punkty nieodpłatnej pomocy prawnej, mamy Rzecznika Konsumentów. Pamiętajmy, że Rzecznik Praw Lokatorów nie ma samodzielnych kompetencji, ale może działać w zakresie tych miękkich rozwiązań, o których wspomniałem – tłumaczy profesor UKEN z Instytutu Prawa, Ekonomii i Administracji.
Niedawno Kraków żył sytuacją mieszkańców kamienic przy ulicy Józefa i Bożego Ciała. Czy sytuacja mogła potoczyć się inaczej gdyby urząd Rzecznika Praw Lokatorów już wtedy w Krakowie by istniał? – Rzecznik na pewno nie mógłby tam przyjść i podejmować jakichś władczych rozstrzygnięć. Rola rzecznika w tym przypadku sprowadzałaby się do obecności na protestach i przekazywania prezydentowi swojej opinii. Nie sądzę, żeby jej obecność mogła w istotny sposób przyczynić się do poprawy sytuacji lokatorów. Urząd rzecznika służy bardziej do alarmowania, do podnoszenia słusznego larum, kiedy dzieje się krzywda. Skoro jednak rzecznik już jest, to niech bije na alarm i robi larum, jeżeli będzie działa się krzywda ocenia profesor Krawiec.
Nadzieja w ruchach miejskich i NGO
W rozmowie z KRK News, Dr hab. Grzegorz Krawiec, prof. UKEN przyznaje, że jest szansa na pozytywne zmiany z pomocą krakowskiej Rzeczniczki Praw Lokatorów. Jako warunek stawia jednak dobry dialog z organizacjami samorządowymi, które od lat walczą w stolicy Małopolski o prawa mieszkańców. – Dzisiaj mamy do czynienia z partycypacją społeczną i wchodzimy we współpracę ze społeczeństwem na tym niższym poziomie. Te organizacje są potrzebne, są wręcz konieczne. Myślę, że współpraca z nimi nada sens pracy Rzecznika Praw Lokatorów. Skoro sam ma tak nieznaczne kompetencje, to gdyby dobrze współpracował z NGO, pokazywał to w mediach i realizował z nimi wspólne projekty, nadałoby to sens jego funkcji. Współpraca z tymi organizacjami jest konieczna, potrzebna i wynika zresztą z zadań rzecznika zapisanych w zarządzeniu Prezydenta Krakowa. Jak najbardziej, ta współpraca powinna być jak najgłębsza – przyznaje.
Po czyjej stronie stoi prawo?
Konflikt wokół praw lokatorskich zaostrza głębokie poczucie niesprawiedliwości, w którym każda ze stron jest święcie przekonana, że polskie prawo rażąco faworyzuje jej adwersarza. Właściciele nieruchomości nie tylko w Krakowie alarmują, że przepisy w praktyce chronią nieuczciwych najemców, drastycznie ograniczając możliwość eksmisji „dzikich lokatorów” i zmuszając wynajmujących do opłacania cudzych rachunków przez długie miesiące postępowań sądowych. Z kolei środowiska lokatorskie ripostują, że to kapitał i wielcy gracze rynkowi dyktują warunki, a prawo pozostawia najemców bezbronnych wobec nagłych wypowiedzeń umów, drastycznych podwyżek czynszów z miesiąca na miesiąc czy agresywnych praktyk deweloperskich. Gdzie leży prawda? Okazuje się, że odpowiedź na to pytanie nie jest oczywista. – Ten podział jest widoczny właśnie w kwestii mieszkań komunalnych. Ludzie są zbyt bogaci, żeby dostać mieszkanie komunalne, ale zbyt biedni, żeby kupić mieszkanie na rynku. Są też bogaci, którzy kupują mieszkania i zawłaszczają rynek dla siebie. Pytanie, kogo prawo faworyzuje, nie jest jednoznaczne. Z jednej strony mamy właścicieli mieszkań, którzy chcą wynajmować krótkoterminowo, z drugiej mamy lokatorów – ocenia Grzegorz Krawiec. – Pyta pan o złoty środek, nie uda się tak łatwo ustalić, kto ma rację i słuszność. Zadaniem ustawodawcy powinno być znalezienie tego złotego środka, ale tak nie jest. Mamy też inne obszary życia społecznego, gdzie ustawodawca sobie nie radzi. Politykom, którzy tworzą prawo, łatwiej jest stworzyć przepisy odpowiadające jednej grupie społecznej kosztem drugiej. To prowadzi do polaryzacji, z którą mamy do czynienia od lat między różnymi grupami. Tutaj jest podobnie. Politycy patrzą, która grupa powinna otrzymać wsparcie na zasadzie: „która bardziej nam się opłaca politycznie”. Tworzenie zrównoważonego prawa jest bardzo trudne, wymaga dużej wiedzy i umiejętności, a politycy u władzy często takich umiejętności nie posiadają. Łatwiej stworzyć prawo, które polaryzuje i wspiera grupę opowiadającą się za daną opcją polityczną, niż tworzyć prawo wypośrodkowane, uwzględniające interesy obu stron. Od dawna nie widzę w polityce myślenia w kategoriach tworzenia prawa dla wszystkich. Nie jestem pozytywnie nastawiony do tego, jak to wygląda, a politycy chyba nie mają w tym zakresie żadnych nowych pomysłów. Więc jest, jak jest ocenia profesor UKEN.
Mieszkańcy mogą kontaktować się z rzeczniczką telefonicznie lub drogą mailową, a jej biuro stacjonarne działa w strukturach Wydziału Mieszkalnictwa przy Rynku Podgórskim.
Patryk Trzaska



