Aleksander Miszalski w ciągu kilkunastu dni stracił urząd prezydenta Krakowa i stanowisko szefa małopolskich struktur Koalicji Obywatelskiej. Wszystko wskazuje na to, że mimo politycznych ciosów nie zamierza jednak znikać z życia publicznego. Opublikowany przez niego wpis w mediach społecznościowych otwiera falę spekulacji: czy były już prezydent Krakowa szykuje się do ponownego startu w przedterminowych wyborach?
Po przegranym referendum, w wyniku którego mieszkańcy zdecydowali o odwołaniu Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta Krakowa, wydawało się, że polityk będzie musiał zmierzyć się z najtrudniejszym okresem swojej kariery. Tym bardziej, że dziś pojawiły się informacje o kolejnej dotkliwej decyzji.
Jak poinformowały ogólnopolskie media, premier Donald Tusk podjął decyzję o rozwiązaniu regionalnych struktur Koalicji Obywatelskiej w Małopolsce, a tym samym Miszalski stracił stanowisko przewodniczącego ugrupowania w regionie.
Wpis, który uruchomi spekulacje
Kilka godzin po tych wydarzeniach były prezydent opublikował krótki, ale znaczący wpis.
„Najważniejsze jest dobro Krakowa i jego mieszkańców – to, by nasze miasto dalej rozwijało się w dobrym kierunku. Dziś musimy zrobić absolutnie wszystko, żeby wygrać drugą połowę tego meczu o Kraków. Wierzę, że wspólnie osiągniemy ten sukces – napisał Aleksander Miszalski.
Choć nie padła ani jedna deklaracja dotycząca jego politycznej przyszłości, uwagę zwraca użyte przez niego sformułowanie o „drugiej połowie meczu o Kraków”.
Czy zapowiedział start w wyborach?
Pojawia się pytania, czy wpis nie jest w rzeczywistości zapowiedzią walki o powrót do magistratu.
Przedterminowe wybory prezydenta Krakowa staną się bowiem koniecznością po skutecznym referendum odwoławczym. Kampania wyborcza rozpocznie się w najbliższych tygodniach, a partie polityczne już analizują możliwe scenariusze.
W tym kontekście słowa Miszalskiego można interpretować na dwa sposoby. Z jednej strony mogą być jedynie próbą mobilizacji jego politycznego zaplecza i sympatyków po serii niekorzystnych wydarzeń. Z drugiej – mogą stanowić pierwszy sygnał, że były prezydent nie zamierza składać broni i rozważa ponowne ubieganie się o urząd.
Powrót byłby politycznym testem
Ewentualny start Aleksandra Miszalskiego oznaczałby próbę politycznego powrotu zaledwie kilka miesięcy po odwołaniu przez mieszkańców. Byłaby to sytuacja bez precedensu w najnowszej historii Krakowa i jednocześnie jeden z najważniejszych testów dla samego polityka oraz jego środowiska.
Na razie sam zainteresowany nie odpowiedział wprost na pytanie, czy będzie kandydował. Jednak w polityce słowa są ważne, a sformułowanie o „drugiej połowie meczu o Kraków” trudno uznać za przypadkowe.
Jedno jest pewne – wpis opublikowany po utracie dwóch najważniejszych stanowisk może być początkiem nowego rozdziału w krakowskiej polityce. Pytanie tylko, czy Aleksander Miszalski zamierza odegrać w nim główną rolę.
Grzegorz Górski



