Szybkie fakty

Kategoria Polityka
Data 3 czerwca 2026
Czytanie ~3 min
Tematy edward Nowak protest referendalny, Grzegorz Górski protest referendalny, protest referendalny
Polityka · 3 czerwca 2026 · 3 min czytania

Po referendum w Krakowie. Jest protest referendalny. Czy łamanie ciszy unieważni wyniki referendum?

Autor: Grzegorz Skowron Aktualizacja: 03.06.2026 Lokalizacja: Kraków

Edward Nowak i Grzegorz Górki złożyli protest referendalny w sprawie odwołania prezydenta miasta Krakowa Aleksandra Miszalskiego. Ich zdaniem w dniu głosowania dochodziło do wielokrotnego łamania ciszy referendalnej, co mogło mieć wpływ na frekwencje, a tym samym ma ważność referendum w Krakowie. Składający protest referendalny domagają się unieważnienia wyników referendum w Krakowie z 24 maja 2026 roku.

Jak poinformował Edward Nowak, jego wniosek ma 65 stron, ale do tego dochodzą załączniki, które zajmują 1,4 tys. stron oraz filmy nagrane na pendrivie. – Wnoszą protest domagamy się unieważnienia wyników referendum – nie krył Edward Nowak. Tłumaczył, że ponad 17 tys. głosów przeważyło o odwołaniu prezydenta, a według niego ilość naruszeń ciszy wyborczej mogła w istotny sposób wpłynąć na wynik głosowania w niedzielę 24 maja 2026 roku, bo te 17 tys. to tylko 3 proc. uprawnionych do głosowania.

– Jestem człowiekiem, który od lat stara się walczyć o solidarność, stara się walczyć o wolność, walczę o demokrację. I mam takie wrażenie, że od kilku lat ta demokracja w Polsce jest nadużywana, łamana, szargana, niszczone są procedury wyborcze. Jako wyborca czuję się manipulowany, czuję się oszukiwany, czuję się zdradzony – mówił Edward Nowak przed budynkiem krakowskiego sądu. Jego zdaniem kampania wyborcze stają się coraz bardziej brutalne, bezwzględne i pełne manipulacji wobec wyborców. z oszukańczymi i nieprawdziwymi informacjami. Edward Nowak stwierdził, że w kampanii referendalnej w Krakowie mieliśmy do czynienia z wielkim natężeniem brudnej kampanii.

Edward Nowak podkreślał, że nawet po rozpoczęciu ciszy wyborczej „cały ten jazgot, cała ta akcja nie zanikła”, ona była dalej kontynuowana, więc w ciszy wyborczej prawo było permanentnie łamane. – Nie tylko przez osoby przypadkowe, ale też przez polityków i osoby publiczne, które z całą pewnością wiedziały, co robią – stwierdził Edward Nowak.

– Składając ten wniosek do sądu, liczę na to, że niezawiśli sędziowie pochylą się nad nim, zastanowią się, bo to od nich będzie zależało, czy rozpoczynamy proces naprawy demokracji, prawa referendalnego, prawa wyborczego czy nie – przekonywał Edward Nowak. Dodał, że będzie apelował do posłów i senatorów, by naprawili system wyborczy. Nie może być tak, że źródła finansowania akcji referendalnej są niejawne – argumentował. – To jest niedopuszczalne, muszą być jakieś ograniczenia – dodawał.

– To, co zobaczyliśmy w czasie ciszy referendalnej, to naprawdę były zwykłe żarty z prawa – mówił z kolei Grzegorz Górski. Przekonywał, że przez całą niedzielę referendalną odbierał telefony ze zgłoszeniami naruszenia ciszy wyborczej. Jak podał, w proteście referendalnym jako materiał dowodowy znalazło się ponad 800 stron szczegółowych opisów, 4 Gb danych cyfrowych, 400 unikalnych plików, ponad 300 grafik analitycznych i zrzutów ekranu, Grzegorz Górski stwierdził, że w ciszy wyborczej odbywały się nawet płatne kampanie referendalne, których zasięg wynosił co najmniej 500 tysięcy użytkowników.  – To są takie zasięgi, które realnie wpływają na to, jaka była frekwencja – ocenił Grzegorz Górski. 

Odpowiadając na pytania dziennikarzy o konkretne zarzuty, Edward Nowak podał, że w trakcie ciszy wyborczej pojawiały się bezpośrednie wezwania do udziału w referendum, były też wpisy przypominające o godzinach otwarciu lokali i oferujące transport do komisji, a także zdjęcia kart referendalnych z zaznaczona odpowiedzią „Tak”, czyli za odwołaniem. Do tego dochodziły materiały o prezydencie Aleksandrze Miszalskim, najczęściej go szkalujące. Były grupy ludzi, którzy napędzali publikowanie zakazanych materiałów – dodał Edward Nowak.

Grzegorz Górski zaznaczył, że część zakazanych materiałów została skasowana po referendum, ale składający protest wcześniej je skopiowali. Według Grzegorza Górskiego kasowania materiałów świadczy o tym, że ich autorzy wiedzieli, co robią.

Reklama