Strażnicy miejscy uratowali mężczyznę biegnącego w stronę nadjeżdżającego pociągu. Było o krok od tragedii. Strażników na pomoc wezwała kobieta, która rozmawiała z mężczyzną leżącym na torach kolejowych.
„Na torach leżał przed chwilą mężczyzna, a gdy podeszłam do niego i krzyknęłam, żeby zszedł, bo może nadjechać pociąg, ten zerwał się i zaczął biec środkiem torów w kierunku ulicy Conrada. Pomóżcie!” – alarmowała dyżurnego Straży Miejskiej jedna z mieszkanek Krakowa.
Gdy strażnicy pojawili się na miejscu, ruszyli biegiem wzdłuż nasypu kolejowego – we wskazanym przez kobietę kierunku. Po około 300 metrach biegu dostrzegli opisywanego mężczyznę. Szedł środkiem torów i wykrzykiwał niezrozumiałe słowa.
Strażnicy zbliżyli się do niego, próbując nakłonić go do opuszczenia torowiska, ale ten, wyraźnie pobudzony, nie tylko nie posłuchał, ale po chwili zaatakował strażników wymachując paskiem z metalową sprzączką. Strażnicy wykorzystali ten moment i obezwładnili mężczyznę. Dla jego bezpieczeństwa założyli mu kajdanki. Był nadal bardzo pobudzony. Krzyczał, żeby go zostawili w spokoju, bo ktoś kazał mu iść tymi torami.
Po krótkiej chwili nadjechał pociąg. Maszynista prowadził skład bardzo wolno. Wychylił się do strażników i poinformował ich, że dostał wcześniej ostrzeżenie i dokładne informacje o incydencie, więc jechał ostrożnie.
– Na szczęście wszystko skończyło się szczęśliwie i nikomu nic się nie stało. Mężczyzna trafił pod opiekę wezwanej na miejsce załogi Zespołu Ratownictwa Medycznego. Następnie został przewieziony w asyście strażników do szpitala i przekazany obsłudze SOR – podsumowują strażnicy miejscy.



