Szybkie fakty

Kategoria Po godzinach
Data 19 grudnia 2018
Czytanie ~2 min
Po godzinach · 19 grudnia 2018 · 2 min czytania

Nie przyjęli zamówienia Ukraińca i poprosili, aby opuścił restaurację. Sprawę rozstrzygnie sąd?

Autor: Łukasz

Zamówił kawę oraz deser i czekał, aż kelner je przyniesie. Zamiast tego doczekał się jednak prośby o… opuszczenie lokalu. Sprawę opisała UAinKrakow.pl.

Do sytuacji doszło w restauracji Max 14. Wyproszonym gościem był Andrzej, obywatel Ukrainy. – Zamówiłem kawę i desery dla dwóch osób, w sumie za 70 złotych. Z kelnerką rozmawiałem w języku polskim. Jednak po kilku minutach podszedł do mnie inny pracownik restauracji, Ukrainiec. Powiedział, że zamówienie jest zbyt małe i dlatego muszę opuścić lokal – opowiada Andrzej.

Skarga

Mężczyzna poprosił o rozmowę z menadżerką. Potraktowała go jednak oschle, mimo że był klientem. Andrzej oburzył się zachowaniem personelu. Nie rozumiał też, dlaczego do wyproszenia go z lokalu oddelegowano Ukraińca. Mogła to przecież zrobić kelnerka, w końcu rozmawiał z nią w języku polskim.

– Napisałem skargę z żądaniem przeprosin, w których powoływałem się na ksenofobię i rasizm, bo cała ta sytuacja i zachowanie administracji na to wskazywały – podkreśla Andrzej.

Dziennikarka redakcji UAinKrakow.pl również napisała do restauracji z prośbą o wyjaśnienie  całego zamieszania.  Oto odpowiedź: „U nas można zamówić tylko kawę, za wyjątkiem piątku, soboty, niedzieli i poniedziałku, w godzinach 17:40-21:40. Wtedy obowiązuje pora kolacyjna z racji na koncert. Jeżeli zamówicie Państwo np. tylko kawę i deser – kelner poprosi o opuszczenie lokalu. Taka informacja widnieje od rana na „stendzie” ustawionym przed lokalem, w każdy z wymienionych dni ”.

Czas na prawników

Mężczyzna podkreśla jednak, że nie został poinformowany o tych wytycznych przez złożeniem zamówienia. A wieczorem, gdy na zewnątrz jest ciemno, informacji z tablicy nie widać. Poza tym taki rachunek dla dwojga był wyższy niż koszt zwykłego dania głównego w tym lokalu.

Za zachowanie kierownika i pracowników restauracji nikt nie przeprosił. W tej sytuacji Andrzej porozmawiał z prawnikami o swoich prawach i są oni gotowi wstąpić z restauracją na drogę sądową.

Kateryna Banar

Tłumaczenie Iryna Davydenko

Reklama