Mimo hucznych zapowiedzi z początków ubiegłego roku Województwo Małopolskie nie uruchomiło do dzisiaj ani jednego autobusowego połączenia transgranicznego między Polską a Słowacją. Mimo to Jakub Łoginow, „miejski aktywista” powiązany z Łukaszem Gibałą, zarobił na tym blisko 30 tys. zł.
Zarząd Województwa Małopolskiego, którym kierował marszałek Jacek Krupa (PO), zapowiadał uruchomienie połączeń transgranicznych. Miały wystartować w wakacje 2018 roku. Pierwsza pilotażowa linia miała łączyć Zakopane z słowacką Nową Horą, ale to miał być dopiero początek. Władze województwa zapowiadały, iż następnym krokiem będzie stworzenie „spójnej sieci połączeń transgranicznych pomiędzy Polską a Słowacją”
Wyszło jak zwykle
Niestety, „spójna sieć połączeń transgranicznych” nigdy nie powstała. Co więcej, nie udało się do dzisiaj uruchomić nawet jednego połączenia. W lipcu ubiegłego roku, urząd marszałkowski rozpisał przetarg na wybór przewoźnika, który miał transportować turystów pomiędzy dwoma górskimi regionami, ale przetarg zostało unieważniony, bo… nikt się do niego nie zgłosił.
Żeby uniknąć kompromitacji urząd marszałkowski rozpoczął negocjacje z jednym ze słowackich przewoźników, ale i te próby ratowania sytuacji zakończyły się fiaskiem, bo firma autokarowa ze Słowacji, z którą rozpoczęto negocjacje, nie posiadała uprawnień do przewozu osób na terenie Polski.
Przyczyny porażki
Asystę merytoryczną dla Zarządu Województwa Małopolskiego przy projekcie Połączeń Transgranicznych świadczył Jakub Łoginow, przedstawiający się jako miejski aktywista, dziennikarz zajmujący się zagadnieniami transportu. W ostatnich wyborach samorządowych Łoginow aspirował do startu do Rady Miasta Krakowa z list wyborczych Platformy Obywatelskiej, ale ostatecznie wystartował z list Komitetu Wyborczego Łukasza Gibały. Mimo zakrojonej na szeroką skalę kampanii wyborczej, krakowianie mu nie zaufali i do rady miasta się nie dostał. Zahaczył się za to w radzie dzielnicy Czyżyny.
Koszt „asysty merytorycznej” Łoginowa przy wspomnianym projekcie wyniósł w 2017 r. ponad 29 tys. zł, a w budżecie na rok 2018 Województwo Małopolskie przewidziało na tę usługę 59 tys. złotych. Trudno stwierdzić na czym ta „ asysta” merytoryczna konkretnie polegała. Łoginow miał za to w zwyczaju krytykować na swoich profilach facebookowych urzędników podhalańskich gmin, którzy jego zdaniem nie wykazywali właściwego entuzjazmu do połączeń transgranicznych. Dostawało się również biuru prasowemu UMWM, do którego Łoginow też miał zastrzeżenia.
Rodzi się pytanie, czy Departament Transportu i Komunikacji UMWM zatrudniający 34 urzędników nie mógł we własnym zakresie realizować zadania uruchomienia Połączeń Transgranicznych? Jaki jest sens wydania blisko 30 tys. zł na zatrudnienie eksperta przy projekcie, który do dziś nie powstał?
W Małopolsce się nie da, ale w Wałbrzychu jak najbardziej
To co przerosło kilkudziesięciu urzędników Departamentu Transportu UMWM i dobrze opłacanego z publicznych pieniędzy konsultanta, udało się z sukcesem zrealizować w Wałbrzychu. Od dwóch lat kursuje tam autobus komunikacji miejskiej łączący Wałbrzych z czeskim Meziměstí. Linia cieszy się dużą popularnością, zwłaszcza w dni wolne i weekendy. Być może zamiast wydawać dziesiątki tysięcy złotych na „asystę merytoryczną”, pracownicy Urzędu Marszałkowskiego powinni wybrać się do Wałbrzycha i skorzystać ze sprawdzonych wzorców? Na pewno wyszłoby taniej.
KOMENTARZ:
Analizując profil facebookowy Jakuba Łoginowa da się zauważyć, że jest on bardzo kreatywną osobą, autorem wielu oryginalnych pomysłów i koncepcji. Przedstawia się jako ekspert związanego z Łukaszem Gibałą think tanku „Kraków dla Mieszkańców”. Liczyć tylko można tylko na to, że jego następne pomysły dla Krakowa i Małopolski będą bardziej realistyczne i „asysta merytoryczna” przy ich realizacji nie będzie już tak kosztowna dla mieszkańców, bo to nic innego jak wyciąganie pieniędzy z ich kieszeni.
Na razie mamy najlepszy przykład na to, jak rozmijają się dążenia i pomysły tak zwanych aktywistów z realiami i oczekiwaniami zwykłych ludzi.
Paweł Ciarka
UWAGA! Urzędniczy bełkot
Poniżej prezentujemy stanowisko Zarządu Województwa Małopolskiego
Poprosiliśmy Filipa Szatanika, kierownika biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego o komentarz do całej sytuacji. Na odpowiedź czekaliśmy wyjątkowo długo, a naszym zdaniem niewiele wnosi ona do sprawy. Oto nasze pytania oraz odpowiedzi, które otrzymaliśmy:
KRKnews: Proszę o wskazanie dokumentów na podstawie których wykonawca wykonał ciążące na nim obowiązki zawarte w par3. ust 4/5/6 umowy zawartej pomiędzy wykonawcą a Urzędem Marszałkowskim. Wykonawca zobowiązany jest do wcześniejszego uzgadniania z Zamawiającym każdego publicznego wystąpienia oraz każdego materiału publikowanego przez Wykonawcę, związanych z wykonywaniem Umowy.
Filip Szatanik (rzecznik prasowy UMWM): W dokumentach posiadanych przez Urząd brak jest dokumentów, w których Urząd akceptowałby publiczne wystąpienia Wykonawcy, lub autoryzował jego publikacje.
Działania mające na celu promocję systemu połączeń transgranicznych Wykonawca zobowiązany jest prowadzić we współpracy i w uzgodnieniu z Departamentem Marki Małopolska Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego.
– Podjęcie działań promocyjnych (w tym także wystąpień publicznych i publikacji) na rzecz popularyzacji połączeń autobusowych realizowanych w strefie transgranicznej planowane było po uruchomieniu tych połączeń.
Dlaczego w warunkach przetargu zażądano znajomości tylko i wyłącznie języka polskiego i słowackiego, kiedy obowiązki wynikające z umowy nakładają na wykonawcę znajomość szeregu dziedzin (ekonomicznej, prawnej, transportowej) i dlaczego w tym zakresie nie zażądano odpowiednich referencji, żeby sprawdzić poziom kompetencji?
– Określony w postępowaniu warunek znajomości języka słowackiego był kluczowy z punktu widzenia charakteru całego projektu, wymagającego ścisłej współpracy z Partnerami ze Słowacji. Dodatkowe punkty zostały przy tym przewidziane dla tych Wykonawców, którzy do realizacji zamówienia zamierzali skierować osoby posiadające określone w SIWZ doświadczenie. Jednocześnie Wykonawcy, w celu realizacji określonych w umowie i OPZ zadań, mogli skorzystać z pomocy podwykonawców.
Czy brak w przetargu określenia takiego poziomu kompetencji miało wpływ na nieefektywne wydanie 60 tys. zł w postaci błędnie oszacowanych kosztów przewozów transgranicznych?
Wykonawcy, realizującemu usługę asysty na podstawie umowy z dnia 30.04.2018 r., nie zlecano wykonania szacowania kosztów uruchomienia połączenia Zakopane – Chochołów/Suchá Hora.
Zgodnie z przepisami Prawa zamówień publicznych, przed przeprowadzeniem postępowania o udzielenie zamówienia publicznego, podmiot zamawiający zobligowany jest natomiast do ustalenia wartości zamówienia. Podstawą ustalenia wartości zamówienia jest przy tym całkowite szacunkowe wynagrodzenie, bez podatku od towarów i usług.
W celu spełnienia tego obowiązku w Biuletynie Informacji Publicznej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego już w dniu 28.02.2018 r. zostało opublikowanie zaproszenie dla Wykonawców, do składania szacunkowych wycen. Skoro bowiem to szacunkowe wynagrodzenie stanowi podstawę ustalenia wartości zamówienia, to informacja otrzymana od potencjalnych Wykonawców na temat oczekiwanego przez nich szacunkowego wynagrodzenia, miała kluczowe znaczenie dla ustalenia wartości zamówienia z należytą starannością.
Powyższe ogłoszenie zostało opublikowane pod następującym adresem:
Należy podkreślić, że ustalenie wartości zamówienia ma na celu, po pierwsze, potwierdzenie czy dla danego zamówienia istnieje obowiązek stosowania Prawa zamówień publicznych oraz ustalenie w jakim trybie i procedurze należy udzielić zamówienia, a po drugie, potwierdzenie czy wydatek ma pokrycie w budżecie zadaniowym.
Przeprowadzone ustalenie wartości przedmiotowego zamówienia stanowiło zatem krok poprzedzający przeprowadzenie postępowania przetargowego, które zostało unieważnione na skutek braku złożenia ofert.
Warto podkreślić, że art. 93 ust. 1 pkt 4 Prawa zamówień publicznych przewiduje możliwość unieważnienia postępowania o udzielenie zamówienia, jeśli cena najkorzystniejszej oferty lub oferta z najniższą ceną przewyższa kwotę, którą zamawiający zamierza przeznaczyć na sfinansowanie zamówienia (chyba że zamawiający może zwiększyć tę kwotę do ceny najkorzystniejszej oferty), ale w przedmiotowym postępowaniu przepis ten nie znalazł zastosowania.

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!
Nie udało się wczytać komentarzy.