Szybkie fakty

Kategoria Miasto
Data 11 lipca 2019
Czytanie ~4 min
Miasto · 11 lipca 2019 · 4 min czytania

Awantura o budżet Grzegórzek. Radni: brakuje przejrzystości

Autor: Grzegorz Górski

Radni Grzegórzek oprotestowują budżet dzielnicy na 2020 rok. Ich zdaniem powstał on bez konsultacji z radnymi, w wąskim gronie członków zarządu dzielnicy.

Zgodnie ze statutem dzielnicy, kwestia rozdysponowania środków finansowych winna być rozpatrywana przez całą, liczącą 21 członków radę. Zdaniem kilkorga jej przedstawicieli, zapis ów został złamany, co uniemożliwiło merytoryczną debatę o priorytetach dzielnicy i realnych potrzebach mieszkańców.

Wąskie grono

– Budżet na rok 2020 powstał w wąskim gronie osób z Zarządu, z pominięciem radnych i komisji problemowych. Naszym zdaniem praca nad budżetem dzielnicy powinna się opierać na informacjach od radnych z poszczególnych okręgów oraz zgłoszeniach od mieszkańców i placówek z terenu dzielnicy – wyjaśnia w rozmowie z KRKnews.pl Monika Firlej-Balik, dzielnicowa radna i szefowa stowarzyszenia „Zielone Grzegórzki.

Jej zdaniem wszystkie propozycje działań powinny być szczegółowo analizowane, w pierwszej kolejności przez komisje problemowe rady dzielnicy, które wydawałyby rekomendacje i opinie.

Zrobić sobie dobrze…

Firlej-Balik wskazuje, że normą w funkcjonowaniu rady powinno być sporządzenie listy rankingowej chodników, ulic i parkingów wymagających remontu. Tak się jednak nie stało. – W bieżącym projekcie uchwały nie figuruje taka lista. Analiza dotychczasowych dofinansowań remontów chodników wskazuje na kumulację działań remontowych w okręgach członków zarządu – informuje.

Takich przykładów szczególnej troski o własny okręg jest więcej. – Należy zwrócić uwagę, że proponowany projekt faworyzuje wyłącznie jedną placówkę – MDK przy ul. Lotniczej 1 – kierowaną przez członka Zarządu Mieczysława Czytajło. Na realizację aż 12 propozycji otrzymuje 64 000zł, co stanowi 3% całego budżetu Dzielnicy i jest nieproporcjonalne do dofinansowania innych placówek edukacyjnych. Opisy w/w działań są ogólnikowe i nieprecyzyjne, np. „organizacja imprez kulturalno-oświatowych”, „wycieczki dla Mieszkańców” – dwa wydarzenia na kwotę 24 000 zł.– czytamy w opublikowanym przez grupę radnych oświadczeniu.

Grupa radnych, żądających transparentności przy uchwalaniu dzielnicowego budżetu zaproponowała równy podział środków w ramach programu wspierania działalności miejskich szkół i placówek oświatowych i kultury, np. na zakup pomocy dydaktycznych, wyposażenia placówek oraz nagród w konkursach szkolnych a także dla domów kultury po 8 tys. zł, dla przedszkoli i żłobków na zakup zabawek – 3 tys. zł, bibliotek – 3 tys. zł, podobnie z innymi placówkami i ośrodkami sportowymi. – W ten sposób sprawiedliwie przeznaczamy pieniądze na potrzeby placówek. Niestety, taki podział nie spotkał się z aprobatą – podkreśla Monika Firlej-Balik.

– Nie może być tak, że kilka osób decyduje o przyznaniu środków, w tym jedna z nich jest szefem dofinansowywanej placówki. Mamy sygnały jako radni, od różnych innych placówek, że nie mają szans na większe wsparcie, ponieważ pieniądze są „rezerwowane” dla innych – dodaje Marta Fujak, radna „dwójki”.

Cenzura?

Projekt uchwały budżetowej przewiduje, podobnie jak w roku ubiegłym, fundusze na kolportaż dzielnicowego biuletynu i redakcję strony internetowej i mediów społecznościowych. Do radnych dotarły jednak sygnały od części mieszkańców, informujących, że wydrukowana w nakładzie 18 tys. egzemplarzy gazetka nie była dostarczana do ich mieszkań.

– Nie jest znany zasięg kolportażu i terminy doręczeń, a informacje takie powinny znajdować na stronie internetowej. Jako Radni nie wiemy kto jest wyznaczony do tego zadania. Z własnej inicjatywy rozprowadziliśmy gazetki w swoich okręgach – przekonuje Firlej-Balik.

Sprzeciw części radnych budzi również działanie wspomnianego członka zarządu dzielnicy Mieczysława Czytajły. Jak relacjonują, podczas ostatniego posiedzenia komisji ds. informacji i komunikacji społecznej próbował wpłynąć na kolegium redakcyjne zabraniając drukowania w biuletynie jednego z artykułów, powołując się na decyzyjność i kompetencje zarządu.

W opinii radnych, było to przekroczeniem kompetencji i próbą wpływania na decyzje komisji, mającej czuwać nad rzetelnością publikacji.

Radni wskazują, że pomimo iż wszystkie artykuły do numeru letniego biuletynu są gotowe do druku, to z niewiadomych przyczyn został on wstrzymany.

Rada odpowiada

Z zarzutami grupy radnych o brak transparentności nie zgadza się przewodnicząca rady dzielnicy Małgorzata Ciemięga. Stwierdza, że budżet został przygotowany zgodnie ze statutem dzielnicy. – Wstępny plan omawiany był w maju, każdy radny widział jakie są zadania, projekty zostały zamieszczone na stronie, a część komisji opiniowała zadania, choć nie musiała tego robić – zapewnia.

Przekonuje, że nie ma także mowy o faworyzowaniu zarządzanego przez członka zarządu MDK. – MDK na Lotniczej dostawał pieniądze, w czasie, gdy Mieczysław Czytajło nie był jego szefem, nie on jest beneficjentem tych środków. To są pieniądze na zadania powtarzane z roku na rok – stwierdza.

Ciemięga odniosła się również do kwestii ewentualnej cenzury w dzielnicowym biuletynie. – Zgodnie ze statutem, to przewodniczący jest redaktorem naczelnym, wcześniej zajmowała się tym komisja, ale przejęłam te obowiązki. Radni przesłali materiały, ale gazeta nie została jeszcze złożona. Może niektórzy radni powinni się zapoznać ze statutem dzielnicy, w którym wszystko jest zapisane – sugeruje.

Spór o budżet Grzegórzek powinien być przyczynkiem do poważnej dyskusji na temat zasad funkcjonowania rad dzielnic, w których jak w soczewce skupiają się partykularne interesy grup i frakcji, a także – jak miało to miejsce dwa lata temu w Czyżynach – także polityków.

Reklama