Szybkie fakty

Kategoria Sport
Data 18 grudnia 2019
Czytanie ~2 min
Sport · 18 grudnia 2019 · 2 min czytania

W Wiśle wreszcie zagościł uśmiech. Teraz chcą udanie zakończyć rok

Autor: Grzegorz Górski

Ta wygrana pozwoliła odetchnąć wszystkim pracownikom klubu. Po wygranej Wisły nad Pogonią Szczecin atmosfera w klubie poszła mocno w górę. – Po tym zwycięstwie zobaczyłem w klubie odmienione twarze – mówi trener Białej Gwiazdy, Artur Skowronek.

Wiślacy długo czekali na tę wygraną, bo od sierpnia. W miniony weekend przerwali kompromitującą passę dziesięciu przegranych z rzędu.

– Po wygranej z Pogonią zobaczyłem w klubie odmienione twarze. To pokazuje, jakie emocje dotykają wszystkich pracowników. Cieszę się, że zrzuciliśmy z tych barków nieco ciężaru, ale zdajemy sobie sprawę, w jakim miejscu jesteśmy. Uśmiech był, ale tylko na chwilę, a teraz szykujemy się do meczu z ŁKS – mówi Skowronek.

On też może wreszcie przestać cienko śpiewać. Pracę w Wiśle rozpoczął od trzech przegranych. Wygrana z Pogonią dodała mu sił, ale teraz czas na kolejny krok. Już jutro Wisła gra w Łodzi z ŁKS-em.

– Jedziemy tam niemal w pełnym składzie. Nie wykurował się jedynie Kamil Wojtkowski, reszta zawodników jest już brana pod uwagę – mówi trener Wisły. To oznacza, że do Łodzi pojedzie m.in. Vukan Savicević, którego brakowało w ostatnich meczach.

Mimo wygranej Wisła nadal tkwi na ostatnim miejscu w tabeli, które dzieli z łodzianami. Wygrana pozwoliłaby uciec do przodu. Skowronek zapewnia, że wie, jak ukłuć drużynę Kazimierza Moskala.

– ŁKS ma swój styl gry, lubią atak pozycyjny, są konsekwentni i stosują wysoki pressing. Do tego są niekonwencjonalni i czasem trudni do zneutralizowania, ale znamy ich sposoby – mówi Skowronek. Pod Wawelem Wisła rozbiła ŁKS aż 4:0, ale Skowronek nie przypuszcza, by i tym razem Biała Gwiazda zagrała tak ofensywnie. Chce, by jego zespół był bardziej zrównoważony od drużyny zbudowanej przez Macieja Stolarczyka.

 

Mecz ŁKS-em zakończy ten rok, potem już święta. Wcześniej w tym tygodniu wiślacy spotkali się na klubowym opłatku. – Życzyliśmy sobie, aby w przyszłym sezonie Wisła wciąż grała w Ekstraklasie. A od strony prywatnej dostałem sporo życzeń zdrowia, bo dzięki temu człowiek ma energię, by walczyć o większe i mniejsze cele – opisuje trener Białej Gwiazdy.

Na dniach powinna zapaść decyzja w sprawie Emannuela Kumaha. 19-latek z Ghany zmaga się z poważnym urazem, a z końcem roku kończy się jego wypożyczenie. Wkrótce okaże się, czy na wiosnę nadal będzie zawodnikiem Wisły.

ms

Reklama