Szybkie fakty

Kategoria Polityka
Data 3 lutego 2020
Czytanie ~2 min
Polityka · 3 lutego 2020 · 2 min czytania

Hipis z Krakowa „wymiata” w Sejmie. Największy luzak w całym PiS-ie!

Autor: Michał Lop Aktualizacja: 03.02.2020 Lokalizacja: Kraków

– Na tle przejętych swoimi rolami polityków o znacznie mniejszym znaczeniu, przewodniczący klubu PiS rozbraja swoim luzactwem, które pozostało mu z czasów, gdy przesiadywał w centrum Krakowa jako cieszący się powszechnym szacunkiem swoich koleżanek i kolegów hipis – pisze o Ryszardzie Terleckim dr Jerzy Bukowski.

Jerzy Bukowski

Moim ulubionym posłem jest wicemarszałek Sejmu, zarazem przewodniczący klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości (obie te funkcje pełni już drugą kadencję) profesor doktor habilitowany Ryszard Terlecki.

Ten znakomity historyk, były dyrektor Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Krakowie, należał w młodzieńczych latach do ruchu hippisowskiego. Pomimo późniejszego zaangażowania politycznego w Studenckim Komitecie Solidarności i w Komitecie Obrony Robotników, a następnie w kilku partiach oraz dużej aktywności naukowej pozostał  w głębi duszy typowym hipisem, co przejawia się m.in. w jego poselskich kontaktach z ludźmi mediów.

Ileż to razy oglądaliśmy na ekranach telewizorów lub w filmikach internetowych dziennikarzy usiłujących uzyskać od wicemarszałka Sejmu i czołowego polityka PiS komentarz do jakiejś ważnej sprawy, którą żyje w danym momencie opinia publiczna. Na twarzy prof. Terleckiego maluje się wówczas bezbrzeżne zdumienie połączone z grymasem zniecierpliwienia, po czym wolno odchodzi korytarzem.

Zdarza się jednak, że łaskawie udziela odpowiedzi, która jest równie krótka jak zadziwiająca. Oprócz słynnego, przeciągniętego „iii”, można niekiedy usłyszeć minikomentarz, którym całkowicie rozbraja dziennikarzy. Oto dwa niedawne, bardzo reprezentatywne dla tego, o czym piszę przykłady, których mógłbym oczywiście przytoczyć całe mnóstwo.

W szczycie ostrego kryzysu związanego z prezesem Najwyższej Izby Kontroli oczekiwano odeń ujawnienia jego dalszych losów. Prof. Terlecki stanął jak wryty i zapytał: „A kto to jest Marian Banaś?”. Kiedy zaskoczeni dziennikarze wyjaśnili mu, o kogo chodzi, odpowiedział: „aha” i niefrasobliwie oddalił się. Wczoraj poproszono go o relację ze spotkania z wiceprezesami NIK. Wysłannicy mediów dowiedzieli się tyle, że wspominano dawne czasy i nie było mowy o politycznych problemach.

Na tle przejętych swoimi rolami polityków o znacznie mniejszym znaczeniu, przewodniczący klubu PiS rozbraja swoim luzactwem, które pozostało mu z czasów, gdy przesiadywał w centrum Krakowa jako cieszący się powszechnym szacunkiem swoich koleżanek i kolegów hipis. Zastanawiam się, czy podczas ważnych negocjacji politycznych zachowuje przez cały czas powagę, czy też wprowadza co pewien czas atmosferę, w której świetnie się czuł i którą współtworzył ponad pół wieku temu.

dr Jerzy Bukowski

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl

Reklama